Wiesz, co jest największym kłamstwem, jakie sobie wmawiasz? „Jeszcze poczekam. Jeszcze się zmieni. Jeszcze dam radę.” Kurwa, nie. Ile razy jeszcze dasz się zrobić w ch…? Ile razy dasz się traktować jak zapasowe koło w bagażniku, które wyciąga się tylko wtedy, kiedy droga jest pod górkę? Nie jesteś opcją na przeczekanie zimy. Nie jesteś plastrem, który ma zakleić komuś puste serce. Nie jesteś tłem do czyjegoś filmu. Zrozum jedno – jeśli ktoś nie wybiera cię na 100%, to właśnie ci mówi: „Nie jesteś mi potrzebny. Trzymam cię, bo łatwiej mieć kogoś, niż być samemu.” A ty co? Siedzisz jak idiota, liczysz na cud, a czas ucieka. I kiedy się wreszcie ockniesz, spojrzysz w lustro i zobaczysz typa, który zmarnował najlepsze lata na ochłapy. Chcesz być zapamiętany jako ktoś, kto zawsze był „planem B”? Chcesz być tym, którego można było mieć na telefon, kiedy reszta świata zawodziła? Kurwa, nie. Masz być tym, którego się wybiera świadomie. Masz być pierwszą opcją. Jedyną. Albo wcale. Więc zamiast czekać jak pies pod drzwiami, wstań i pierdolnij nimi z hukiem. Bo lepiej iść samemu przez życie, niż iść obok kogoś, kto patrzy ciągle za róg, czy przypadkiem nie ma tam czegoś lepszego. Twoje serce to nie parking. Twój czas to nie darmowy bilet. Twoje życie to nie rezerwa. Albo jesteś numerem jeden. Albo wypierdalasz. - Adwokat Diabła