Wyobraź sobie, że budzisz się pewnego dnia i dociera do Ciebie brutalna prawda. Całe życie zapierdalasz po to, żeby mieć chwilę dla siebie. Osiem godzin w pracy, żeby wieczorem padnięty obejrzeć jeden odcinek serialu. Pięć dni harówki, żeby przez dwa dni udawać, że odpoczywasz. Cały rok stresu, żeby przez tydzień na wakacjach próbować złapać oddech. I teraz pomyśl – czy to jest naprawdę życie? Czy to jest Twój film, czy Ty tylko grasz epizod, który ktoś inny Ci napisał? Od dziecka klepią Ci do głowy, jak masz żyć – rodzina, szkoła, religia, praca, państwo, zasady, oczekiwania. I nagle, któregoś dnia budzisz się i czujesz, że kurwa, w tym wszystkim zabrakło CIEBIE. Ale wiesz co? Masz wybór. Możesz dalej grać w tę grę albo w końcu jebnąć stół i powiedzieć: „Stop, teraz ja”. Nie chodzi o to, żeby być egoistą i mieć w dupie wszystkich. Chodzi o to, żeby w końcu nie mieć w dupie samego siebie. Życie zawsze będzie stawiało problemy – rachunki, konflikty, trudne czasy. Tego nie unikniesz. Ale możesz wybrać, czy będziesz ofiarą tego systemu, czy zrobisz z tego trampolinę. Możesz żyć tak, żeby Twoje decyzje, Twoje sukcesy i Twoje szczęście mówiły za Ciebie głośniej niż tysiąc słów. Więc nie odkładaj życia na później, bo później kurwa nie istnieje. Masz tylko dzisiaj. Żyj intensywnie, z pasją, dla innych, ale też – wreszcie – dla siebie. Bądź swoim priorytetem. Niech Twoje działania będą ciche, ale niech Twoje wyniki ryczą głośniej niż wszystkie wymówki, które do tej pory miałeś. To jest Twoja gra. Albo grasz na serio, albo tylko siedzisz na ławce. - Adwokat Diabła