Wiesz, ja nie chcę od życia nie wiadomo czego.

Nie potrzebuję jachtu, miliona na koncie ani tych wszystkich plastikowych pierdół z Instagrama.

Chcę po prostu wstawać rano i czuć, że mam po co.

Że nie wstaję tylko po to, żeby przeżyć kolejny dzień, ale żeby coś, kurwa, zbudować.


Chcę mieć kogoś, kto zapyta „wszystko okej?”, nawet jak widać, że nie jest.

Chcę kubek gorącej kawy, trochę ciszy i ten moment, kiedy spojrzę w lustro i pomyślę – dobra, nie jestem już tym samym gościem co rok temu.

Bo wiesz, życie to nie bajka, ale też nie piekło. To ring.

A ja mam zamiar wychodzić na niego codziennie, nawet jak mam ochotę wszystko pierdolnąć.


Nie potrzebuję motywacyjnych cytatów ani coachów z TikToka.

Wystarczy mi to jedno zdanie w głowie: „Znowu się podniosłem, skurwysynu, znowu się podniosłem.”


I tego Ci też życzę - żebyś, kurwa, się nie poddawał.

Bo to nie zawsze będzie piękne, ale będzie prawdziwe.

A prawda, nawet ta bolesna, smakuje lepiej niż udawanie, że wszystko gra.


Dobrego dnia, wojowniku. Niech dziś też Ci się uda.


- Adwokat Diabła