1 milion ludzi w Polsce nie pracuje, bo nie chce…


Nie dlatego, że nie ma ofert, nie dlatego, że świat się przeciw nim sprzysiągł…


Po prostu nie chce…


Jakbyśmy stworzyli nową dyscyplinę olimpijską:


kanapoleżing z opcją drzemki taktycznej


I dziś może to wyglądać jak niewinna ciekawostka,dopisek do popołudniowej kawy, statystyka, która mignie i zgaśnie —ale w połączeniu z niską dzietnością

tworzy to wizję przyszłości tak ponurą,że nawet pogodynka musiałaby mówić szeptem,

żeby nie pogorszyć nastroju…


Bo jeśli tak dalej pójdzie,to polskie losy będą zadziwiająco smutne…


Smutniejsze niż reklama leków w listopadzie…


Smutniejsze niż cebula, kiedy rozumie, że nie ona dziś najbardziej rani.zz


Wyobraź to sobie:


emeryci patrzą na młodych, 


młodzi patrzą na kanapę,


kanapa patrzy na Netflix,


a Netflix patrzy na konto bankowe jak na komedię romantyczną –

z lekkim lękiem, że to się źle skończy…


A gdzieś z tyłu siedzi ZUS,

płacze jak bohater dramatu greckiego i próbuje nie umrzeć podczas pierwszego aktu…


I tylko jedno pytanie odbija się w powietrzu:


Kim chcesz być w tej układance?


Bohaterem, który robi swoje,czy statystą, który mówi „jakoś to będzie”,po czym wraca do poduszki, bo ona jakoś zawsze była?


Bo jeśli chcemy, by przyszłość tego krajunie wyglądała jak mem o leniwych narodach,jeśli chcemy, by było tu życie, energia, sens,

to trzeba się ruszyć…


Z kanapy…


Z wymówek…


Z wiecznego „od jutra”…


Bo prawda jest brutalnie prosta:


jeśli 1 milion osób nie chce pracować,to za chwilę ostatnim pracującym w Polsce będzie przekonanie, że inni jeszcze ogarną…


A wymówki?


One — niestety — rozmnażają się szybciej niż ludzie…


Dzisiaj to doczytałam i taka mnie naszła refleksja..


Autor W każdej ciszy  najgłośniej słychać milczenie.


Foto pinterest