Poczujesz kiedyś słodki spokój —

taki, który nie potrzebuje fanfar,

bo sam w sobie brzmi jak wygrana…


Zrozumiesz wtedy,że nie walczy się o uwagę ludzi,którzy patrzą tylko na własne odbicie…


Że nie zabiega się o opinię tych,

którzy słyszą wyłącznie własne echa…


I że serca — tegonajdelikatniejszego z darów —nie oddaje się w dłonie,

które nawet w lipcu mają temperaturę stycznia…


Bo droga przed Tobą, choć trudna,

jest Twoja…


I właśnie dlatego ma sens…


Czasem będzie szczypać — jak mróz…


Czasem parzyć — jak prawda,którą do siebie dopuszczasz pierwszy raz…


Ale przejdziesz ją,bo w Tobie jest upór starego drzewa i jasność ognia, który nigdy nie gaśnie do końca…


Wytrzymaj jeszcze trochę,Moja Droga…bo za tym zakrętem,

za tą jedną dodatkową łzą,

za jednym jeszcze dniem siły,

czeka na Ciebie świat,który wreszcie będzie odpowiadał Twojemu sercu,a nie go ranił…


I ten spokój —słodki, czysty, cichy —

nie przyjdzie jako nagroda…


On będzie Twoim nowym początkiem…


Autor W każdej ciszy  najgłośniej słychać milczenie.


Foto pinterest