Kiedy kończy się związek, nie kończy się tylko relacja między dwojgiem ludzi…


Kończy się codzienność, kończą się rytuały…


Kończy się “dobranoc” wysyłane szeptem przez telefon, kończy się zapach drugiej poduszki, kończą się wspólne plany, nawet te najmniejsze — jak zakupy na jutro, czy wyjazd za miasto


W powietrzu unosi się słowo „koniec”, choć nikt go nie wypowiedział głośno…


I nagle — wszystko, co znajome, staje się obce…


Mieszkanie dźwięczy ciszą, która nie koi, ale krzyczy…


Ulubione piosenki kłują, a miejsca, które były wasze, teraz mijasz ze spuszczonym wzrokiem…


Nie uciekaj od tego bólu…


Nie wmawiaj sobie, że nic się nie stało…


Zgódź się na żałobę…


Daj sobie czas, by opłakać nie tylko osobę, która odeszła — ale też tę część siebie, którą kochała tylko dla niej…


Opłacz  swoje niedokończone zdania, niezrealizowane marzenia, tę wersję siebie, którą budowałaś z nadzieją…


To nie słabość…


To szacunek do własnych uczuć…


A potem, kiedy będziesz gotowa — podniesiesz się…


Może powoli. Może ze łzami…


Ale z nową świadomością, że każda żałoba to też początek…


Że nawet po końcu może przyjść coś prawdziwego…


Cichszego. Mocniejszego…


Najpierw jednak — pozwól sobie czuć…


Autor W każdej ciszy  najgłośniej słychać milczenie.


Foto pinterest