Złote myśli, cytaty, aforyzmy, sentencje o rozwoju osobistym i zawodowym Jeśli podobają Ci się moje vlogi o motywacji, podróżach i cytatach, możesz wesprzeć mnie, stawiając wirtualną kawę ☕. To pomaga mi tworzyć więcej inspirujących treści. Dzięki za każde wsparcie — razem idziemy wyżej! ⛰️💛.https://buycoffee.to/vlog
Jak dobrze znasz swój związek? Związek to nie tylko wspólne mieszkanie czy codzienne obowiązki. To przede wszystkim emocje, zaufanie i wzajemne zrozumienie. Często jednak w natłoku codziennych spraw zapominamy zatrzymać się i naprawdę przyjrzeć temu, co łączy nas z partnerem lub partnerką. Dlatego dzisiaj pytanie do Ciebie: Jakie 3 słowa najlepiej opisują Twój związek? Czy to „bezpieczeństwo”, „radość”, „wyzwania”? A może „przyjaźń”, „pasja” i „wsparcie”? Podziel się swoimi słowami w komentarzu i daj znać, dlaczego akurat one najlepiej opisują Waszą relację. 👥 Zachęcamy też do udostępniania tego posta – niech więcej osób zatrzyma się na chwilę, by zastanowić się nad tym, co naprawdę łączy ich z ukochaną osobą. Pamiętaj: świadome budowanie relacji to klucz do głębokiego i trwałego szczęścia.
Wybrali za nas… Nie pierwszy raz… Nie ostatni – jeśli będziemy milczeć… Wybrali za nas mężczyźni… Ci, którzy nigdy nie nosili w sobie lęku, że ich wolność może być przestępstwem… Ci, którzy nigdy nie musieli tłumaczyć się ze swoich ciał, wyborów, marzeń… Ci, którzy siłą mięśni i przepisów chcą zbudować świat, w którym kobieta ma być cichsza, pokorniejsza, zależna… Wybrali kraj, w którym kobieta za chwilę znów będzie tylko dodatkiem — nie głosem… Ale nie tylko oni… Wybrały też kobiety… Te, które nauczyły się, że przetrwanie zależy od zgody na własne więzy… Te, które tak długo były niewolnicami, że polubiły łańcuchy… Te, które zrezygnowały z siostrzanego gniewu i zamieniły go na potulność… To wszystko się stało naprawdę… Nie w książce… Nie w historii… Dziś. Tu… W kraju, który miał być domem wolnych ludzi,a coraz częściej przypomina katedrę strachu, w której kobieta ma tylko klęczeć… Ale powiedz to głośno: Nie każda z nas będzie milczeć… Nie każda z nas zrezygnuje z prawa do decyzji… Nie każda z nas pozwoli, by to, co święte — ciało, godność, wolność — stało się polem politycznej wojny… Nie, nie każda kobieta została uciszona… Nie każda kobieta boi się być silna… Nie każda zgodzi się na świat, w którym nie wolno krzyczeć, kiedy boli… Bo nadchodzi czas kobiet, które się nie zgadzają… Które nie proszą już o pozwolenie… Które budzą się z gniewem w oczach i spokojem w sercu… Które wiedzą, że wolność to nie dar… To obowiązek… I jeśli świat zbudowany przez mężczyzn boi się wolnych kobiet — niech się boi bardziej… Bo milczenie właśnie się kończy… Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie. Foto pinterest
Introwertyk Ta osoba, która nie chce być w centrum uwagi... Dobrze sobie radzi ze sobą. Może spędzać całe dnie w domu, delektując się ciszą, nikt nie wie, czy tam jest, czy nie. Wstaje, uśmiecha się do sąsiadów z grzeczności, idzie do pracy, wraca do domu... a potem zamknij drzwi do świata. Jej azylem jest jego przestrzeń, jego świat. Może mieszka w tej samej okolicy od lat, nie znając prawdziwych imion swoich sąsiadów. Nie dlatego, że nie lubi ludzi, ale dlatego, że nigdy nie czuła potrzeby wymuszenia więzi. Bezużyteczne rozmowy, spotkania towarzyskie... to bardzo mało dla niej. Zdecydowanie woli dobrą książkę, serial, który ją rozśmiesza, wieczór sam na sam z kawą i myślami. A jednak... Gdy poświęcisz czas, by ją poznać, odkrywasz osobę o nieskończonej łagodności. Wielkie serce, pełne dobroci. Z tymi, którym ufa, staje się prawdziwą kulą energii, zabawną, drażniącą, czasem nawet trochę szaloną. Ale to widzą tylko uprzywilejowani. W grupie słucha więcej niż mówi. Jeśli ktoś do niej podchodzi, uśmiecha się z szacunku, ale nie zmusza się do odgrywania roli. Nie jest wyniosła ani odległa. Ona jest po prostu nią: introwertyczną, wrażliwą, głęboką duszą... i jest szczera. Jeśli rozpoznajesz tu siebie, wiedz, że nie jesteś sam. I nie musisz się zmieniać, żeby kogoś zadowolić Jason Lapointe *N
Moc słów w relacji Słowa mają ogromną moc. Mogą budować mosty albo stawiać mury. W relacjach partnerskich to, jak mówimy, jest często ważniejsze niż co mówimy. 💬 Jedno „dziękuję, że jesteś” potrafi ukoić więcej niż 10 porad. 🫶 Jedno „widzę, jak bardzo się starasz” może wzmocnić bliskość bardziej niż tysiąc wspólnych planów. Dziś zachęcam Cię do świadomej komunikacji z miłością i uważnością. Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl: 👉 Kiedy ostatni raz powiedziałeś/aś swojemu partnerowi coś naprawdę dobrego — nie z obowiązku, ale z potrzeby serca? 🔸 Zadanie na dziś: Powiedz dziś swojemu partnerowi/partnerce coś miłego, szczerego i prostego. Np. ❤️ „Cieszę się, że Cię mam.” ❤️ „Dziękuję, że mnie wspierasz.” ❤️ „Doceniam, ile robisz dla nas.” Niech ten dzień będzie przypomnieniem, że dobre słowa mają siłę uzdrawiania. Zrób pierwszy krok – a może stanie się to Waszym nowym rytuałem? 👇 Podziel się w komentarzu słowami, które usłyszałaś/eś ostatnio i które zostały z Tobą na dłużej. 🔁 Udostępnij, jeśli uważasz, że warto mówić sobie więcej dobrego.
5 sygnałów, że Twój partner Cię wspiera Wsparcie w związku to coś więcej niż tylko „bycie obok”. To codzienne, małe (i duże) gesty, które pokazują, że Twój partner naprawdę widzi Cię, słyszy i jest przy Tobie — nie tylko wtedy, gdy jest łatwo. Oto 5 subtelnych, ale bardzo ważnych sygnałów, że jesteś w relacji opartej na prawdziwym wsparciu: 1️⃣ Słucha Cię bez przerywania i bez oceniania Nie udziela od razu rad, nie „naprawia”, tylko daje Ci przestrzeń do wyrażenia siebie. Czasem wystarczy tylko: „Słyszę Cię. To musi być trudne.” 2️⃣ Cieszy się z Twoich sukcesów — bez zazdrości Twój wzrost go nie przeraża — wręcz przeciwnie, motywuje. Wspólnie świętujecie Twoje małe i duże zwycięstwa. 3️⃣ Jest z Tobą także wtedy, gdy nie masz siły Kiedy nie masz energii, jesteś przygaszona/y albo po prostu potrzebujesz ciszy — nie odchodzi. Jest obecny. Zostaje. 4️⃣ Pamięta o tym, co dla Ciebie ważne Może to być rozmowa, która poruszyła Cię tydzień temu, ważny dzień, pasja lub drobna potrzeba. Pokazuje, że naprawdę Cię słucha i zapamiętuje. 5️⃣ Daje Ci przestrzeń — nie kontroluje Zaufanie to forma wsparcia. Twój partner nie musi wiedzieć wszystkiego i być wszędzie — bo wie, że jesteście po tej samej stronie. 💬 Ile z tych punktów rozpoznajesz w swojej relacji? 🧡 Może dodasz coś od siebie? 👇 Napisz w komentarzu, w jaki sposób Twój partner okazuje Ci wsparcie. 🔁 Udostępnij ten post, jeśli znasz kogoś, kto powinien wiedzieć, że jego obecność naprawdę coś znaczy.
Nigdy nie wiesz Co przechodzi drugi człowiek, którego spotykamy w swoim życiu Jakie bitwy toczy wewnątrz siebie Z czym się boryka każdego dnia Na pozór spokojny Pełen optymizmu Można by rzecz Pełnia szczęścia Często pozory mylą Dlatego bądźmy zawsze życzliwi Czasem serdeczny uścisk dłoni Szczery uśmiech Dobre słowo Może odmienić chwilę w życiu tego człowieka A niekiedy nawet całe życie ~ Autor nieznany.
Zegar wybił północ. Księżyc zawisł nad lasem. Była pełnia. Powietrze stało w miejscu, ciężkie jak ołów, lepkie od wilgoci i przesiąknięte zapachem dojrzałych traw. Kaśkę wyrwało ze snu gwałtowne ujadanie psa. Chwilę potem rozległ się przeraźliwy skowyt — przeciągły, nieludzki, kończący się nagle, jakby coś go zadławiło. Jej serce na moment przestało bić. Zerwała się, potykając i dopadła do okna. Spoza ściany drzew, w srebrnej poświacie księżyca, dostrzegła poruszające się cienie — byli uzbrojeni. Śmierć nadchodziła. — Banderowcy! — krzyknęła! Dom ożył w jednej sekundzie. Ojciec sięgnął po siekierę stojącą obok pieca, lecz po chwili opuścił ją bezradnie . Matka zbielała na twarzy. Dłonie drżały jej tak mocno, że ledwo utrzymała Zosię, którą chwyciła z kolebki. Kaśka porwała Stasia, śpiącego jeszcze, i przycisnęła do piersi. Ojciec otworzył tylne drzwi. W jego oczach nie było już lęku — tylko bezsilna rozpacz i obowiązek ocalenia rodziny. — Uciekamy. Cicho. Noc była duszna. Kaśka biegła boso przez przesiąkniętą rosą trawę. Stasiek płakał sennie, nieświadomy grozy. Z doliny dochodziły krzyki — najpierw pojedyncze, potem coraz liczniejsze. Strzały. Gardłowe wrzaski. W końcu kobiecy jęk, rozdzierający, jakby pękało niebo. Matka stanęła, zakrywając uszy, jakby mogła w ten sposób odegnać cierpienie, które rozbrzmiewało dookoła. Ojciec obejrzał się przez ramię. Ich dom stał już w ogniu — płomienie lizały niebo, ogarniając dach, który tak długo chronił ich przed światem. Biegli dalej. Przez zagajniki, jar, między głazami. Każdy trzask gałązki mógł być ich końcem. Dopiero o świcie dotarli do polany, gdzie rosło potężne drzewo. Padli bez sił. Zmoczeni, przerażeni, głodni. Nie mieli nic. Tylko siebie. Tylko oddechy i bicie serc, które jeszcze trwały. — Tu nas nie znajdą — wyszeptał ojciec. — Ale długo tak nie przetrwamy. Dzień minął w ciszy gęstej jak mleko. Matka kołysała Zosię, która już nie płakała, tylko patrzyła szeroko otwartymi oczami. Stasiek płakał z głodu, przeżuwając liście szczawiu. Kaśka siedziała obok, nieruchoma. Tamtej nocy coś w niej pękło. Już nie była dzieckiem. Nazajutrz wśród drzew pojawiła się postać. Cicho, niemal jak cień. Mężczyzna, wysoki, o surowym obliczu i ciemnych oczach. Przewieszona przez ramię torba zwisała ciężko. — Jeszcze żyjecie...? — powiedział szeptem, jakby sam nie wierzył. — Święty Boże... To był Wasyl. Bojko z sąsiedztwa. Kiedyś przychodzili do niego po mleko. Znał ojca. Spojrzał na dzieci, na obdarte nogi Kaśki, na zsiniałe usta Stasia — i zaklął cicho, po swojemu. — Chodźcie. Nie zdradzę was. Mogą mnie zabić , ale serca nie wypalą. To, co tu się dzieje... to już nie jest ludzkie. Poprowadził ich w głąb lasu, do miejsca o którem nikt nie pamiętał. W piwniczce, gdzie ściany były zimne i wilgotne, ukrywał ich całe tygodnie. Przynosił mleko, chleb, pierogi, dzbanek wody. Wracał do nich codziennie. — Moja matka ukrywała Żyda — powiedział kiedyś, siedząc w mroku. — Mówiła, że Bóg patrzy na duszę. Czy pełna, czy próżna. A nie na język, jakim się modlisz. Kaśka patrzyła na niego w ciszy. W jego oczach nie było litości — była odwaga. I wtedy, w tej dusznej ciemności, po raz pierwszy od dni pełnych strachu, poczuła, że świat jeszcze może być dobry. Kiedy front przeszedł, a popiół opadł, wyszli z kryjówki. Zaczęli budować życie od nowa — na ruinach, na ciszy, która wciąż krzyczała. Lata mijały. Ojciec nigdy nie zapomniał. Życie, które im pozostało, zawdzięczali jednemu człowiekowi. Szukał Wasyla długo, wśród wysiedleńców, aż w końcu odnalazł. Spotkali się bez słów. Przytulili się — długo i mocno. Wasyl przyjechał że swoimi bliskimi odwiedzić rodzinę którą ratował. I tamto miejsce. Szli razem przez zarastające ścieżki,aż dotarli do ruin. Piwniczka wciąż istniała, jakby czas ją ominął. Zeszli w dół. Dotknęli ścian. Wasyl milczał. Jego dzieci i żona stali z boku, poruszeni, jakby nagle zrozumieli ciężar historii, której byli świadkami. Minęły kolejne lata. Jedna z wnuczek zapragnęła wrócić tam z dziadkiem. Pomagała mu przejść przez zarośla. Był już słaby, ale podążał. Serce niosło go dalej. Zeszli do piwniczki. Dziewczyna znała tę opowieść od dziecka, ale teraz czuła ją całym sobą. — Tu bije nasze serce — powiedziała cicho. Dziadek usiadł, zamknął oczy. Oddychał ciężko, ale spokojnie. Wystarczył mu zapach ziemi. Chłód kamieni, które zapamiętały więcej niż ludzie. Tam, w tej ciszy, trwała pamięć. Przekazywana z ust do ust. Bo są w Bieszczadach miejsca, gdzie kamienie mówią — jeśli umiesz ich słuchać.
"W najtrudniejszych chwilach nie potrzebujemy rad ani rozwiązań, ale zwykłego ludzkiego ciepła - cichej obecności i delikatnego dotyku. Te małe gesty pomagają nam utrzymać się na powierzchni, gdy życie wydaje się przytłaczające. Nie naprawiaj mnie. Nie bierz na siebie mojego bólu ani nie ignoruj moich lęków. Po prostu siedź przy mnie, gdy walczę z własnymi burzami. Bądź wsparciem, do którego mogę się zwrócić, gdy znajdę równowagę. Moje trudności są moimi trudnościami. Muszę przezwyciężyć je samodzielnie. Ale Twoja obecność pokazuje mi, że nie jestem sam w tym wielkim i czasami zimnym świecie. Twoje milczenie przypomina mi, że jestem wart miłości, nawet gdy wydaje się, że wszystko jest stracone. Kiedy zgubię się w ciemności, czy zostaniesz przy mnie? Nie jako bohater, ale jako przyjaciel. Trzymając mnie za rękę, przypominając mi, że świt jest blisko. Twoje ciche wsparcie mówi więcej niż słowa. To miłość przywraca wiarę w siebie, nawet w najgorszych chwilach." Ernest Hemingway
Poruszająca historia(zasłyszane) Stałem w kolejce do kasy, przede mną stała taka mała starowinka. Trzęsły jej się ręce, miała kompletnie zagubiony wzrok, mocno tuliła do piersi malutką portmonetkę – taką zrobioną na szydełku – widzieliście może kiedyś takie portmonetki? Ja widziałem u swojej prababci… I zabrakło jej 4 zł, żeby zapłacić za zakupy, a w koszyku miała chleb, mleko, jakąś kaszę i maciupeńki kawałeczek pasztetowej. A kasjer był bardzo niemiły i rozmawiał z nią po chamsku. Staruszka stała taka przybita, ze łzami w oczach, no i nie wytrzymałem, dałem kasjerowi te 4 złote i zwróciłem mu uwagę, że nie wolno tak źle traktować żadnego człowieka. Ale serce mało mi nie wyskoczyło z piersi i nagle wziąłem staruszkę za rękę i poszedłem z nią z powrotem do sklepu. Babulinka szła pokornie ze mną, a ja wkładałem do koszyka produkty dla niej, te co myślałem, że będą najbardziej potrzebne: mięso, porcje rosołowe, jajka, kasze różne, a ona szła obok i wszyscy się na nas patrzyli. Doszliśmy do owoców i zapytałem ją, jakie lubi, a staruszka patrzyła na mnie w milczeniu wielkimi oczami i mrugała. Wziąłem wszystkiego po trochu, mam nadzieję, że starczy jej na długo. Wróciliśmy do kasy, ludzie się rozstąpili, puścili nas bez kolejki. No i przy kasie zrozumiałem, że nie mam przy sobie dość pieniędzy, by zapłacić za jej zakupy i za swoje, więc swój koszyk zostawiłem, zapłaciłem za zakupy babulinki, cały czas trzymając ją za rękę. Wyszliśmy na zewnątrz. Spojrzałem staruszce w twarz i zobaczyłem łzy na policzku… Zapytałem, dokąd ja zawieźć, zaprosiłem do samochodu, a ona zaproponowała, ze w domu poczęstuje mnie herbatą. Zaniosłem jej zakupy. Staruszka poszła do kuchni robić herbatę, a ja rozglądałem się po bardzo ubogim, ale czystym i przytulnym wnętrzu. A kiedy postawiła na stole dwie obtłuczone filiżanki i talerzyk, na którym leżały dwa pierożki z cebulą – to nagle dotarło do mnie jak żyją nasi staruszkowie… Wyszedłem od niej, wsiadłem do samochodu i wtedy już nie wytrzymałem. Płakałem chyba z kwadrans…
...'' Oni się Ciebie boją. Nie za bardzo wiedzą co mają z tobą robić. Jesteś trochę za obrotna i trochę za pewna siebie. Ci chłopcy, bo przecież nie mężczyźni, dobrze sobie zdają sprawę, że bez nich u boku ty dalej dasz sobie świetnie radę. W ich oczach nie jesteś ani trochę słodka ani trochę niezdarna ani nieporadna. Po prostu Ciebie się nie da uratować z żadnej opresji i nie bardzo jak się da być księciem na białym koniu, superbohaterem. Nie chcesz udawać damy w opałach, ale powiedziałaś mi kiedyś, że nie chcesz być też dla kogoś matką w związku. Chcesz śmiałych decyzji, ogarniętego życia i pewności. Chcesz, żeby ktoś w końcu przejął choć na chwilę kontrolę. ''...
...'' Tęsknie za Tobą... jak nigdy w życiu za nikim... tęsknie jakbym miał pięć lat i czekał na kolejne Boże Narodzenie. I najgorsze w tej tęsknocie jest to, że nie wyjechałaś na drugi koniec świata, że nie leczysz słoni w Afryce, nie budujesz igloo Eskimosom, nie brudzisz się spaghetti na jednej z ciasnych, zatłoczonych, włoskich uliczek. Mieszkasz w tym samym mieście, trzy ulice, piętnaście ścian dalej. Chodzisz tymi samymi chodnikami, robisz zakupy w tych samych sklepach, słyszysz to samo bicie dzwonów, te same przejeżdżające pociągi. Pod względem odległości mierzalnej jesteś bliżej niż blisko. Gdyby zaznaczyć na mapie odległość, która nas dzieli -byłaby to tylko mała, ledwie zauważalna kropka. Jesteś bliżej niż blisko, a dzielą nas kilometry niewypowiedzianych słów i słów powiedzianych niepotrzebnie, mile zranionych uczuć, hektary urażonej dumy, godziny i dni niespełnionej miłości. '...
Człowiek potrzebuje drugiego człowieka... Żeby napić się razem herbaty. Aby ogrzewać zmarznięte dusze, Żeby powiedzieć swoimi oczami - "tęsknię za Tobą". Żeby razem milczeć W jesienny wieczór... Żeby przenieść się razem w sen ... Żeby zobaczyć słońce rano, A na wieczór - zbierać razem gwiazdy... Bo człowiek potrzebuje człowieka... Razem łatwiej... zarówno w szczęściu jak i w żalu. 🫶
Ze specjalną dedykacją. „Nie, on nie wygrał. On nie zrozumiał nawet, co miał w rękach. To nie jest wygrana. To jest klęska człowieka, który dostał dar i nie wiedział, co z nim zrobić. On potrzebował Twojego słońca, bo nie miał własnego. Ale nie umiał na nie zasłużyć. A teraz znowu żyje w cieniu, którego nikt nie potrafi rozproszyć. A Ty nie przegrałaś — Ty się uratowałaś. Jesteś teraz kobietą, która wie, komu wolno ogrzać się w jej świetle.” Monika Teodorowicz Fot.Pinterest
Podobno to słowa Sandry Bullock: "Są chwile, kiedy pokusa, by odpłacić tą samą monetą, jest silna. By oddać każdy brak szacunku, każdy okrutny gest. Ale wtedy zatrzymuję się, obserwuję. Widzę ich życie, ich walki, i rozumiem, że świat już wystarczająco ich ukarał. Niektóre wojny toczą się nie słowami, ale milczeniem. W końcu każdy daje to, co nosi w środku. Ja wybieram, by nie oddawać złem za zło - ale iść dalej." Fot.Pinterest
Myślenie życzeniowe niejednej zranionej kobiety, a jak jest rzeczywiście wiedzą jedynie mężczyźni, którzy to przeżyli i są skłonni do głębokiej refleksji.(i) „Przestań okłamywać kobietę, której dusza urodziła się wiedząc. Nie przechytrzasz jej, nie doceniasz jej, a to twój pierwszy błąd. Kobieta o głębokiej intuicji nie musi przeglądać Twojego telefonu, śledzić Twoje media społecznościowe ani zadawać Ci tysiąca pytań. Ona nie potrzebuje dowodu jak inni, bo czuje wszystko. Słyszy zmianę w twoim głosie, kiedy kłamiesz, wyczuwa wahanie w twoich odpowiedziach, widzi migotanie w twoich oczach, gdy coś ukrywasz. Ona zauważa małe rzeczy: zmianę rutyny, różnicę w sposobie, w jaki ją trzymasz, ciszę, która staje się coraz głośniejsza między wami. Czuje jak chłód wkrada się tam, gdzie było ciepło. Możesz myśleć, że zatarłeś ślady, ale twoja energia mówi więcej niż twoje słowa, a ona wszystko słyszy. Głośno i wyraźnie. A mimo to nie zawsze stawia ci czoła. To jest najbardziej przerażająca część. Ona patrzy. Ona czeka. Daje ci przestrzeń, abyś był szczery, przyznał się do prawdy, udowodnił, że szanujesz ją na tyle, by powiedzieć jej prawdę. Daje ci szansę na bycie mężczyzną. Bo mimo tego, co wie, nadal chce w ciebie wierzyć. Ma nadzieję, że wybierzesz prawdę zamiast ego, lojalność ponad pożądanie, miłość ponad dumę. Ale kiedy widzi, że nie tylko popełniasz błąd, ale dokonujesz wyboru, coś w niej umiera. A kiedy ta część jej umiera, umiera też miłość, którą kiedyś dawała tak swobodnie i obficie. Ona nie krzyczy. Ona nie błaga. Ona odpuszcza w ciszy, która będzie Cię prześladować do końca życia. Ponieważ kiedy taka kobieta jak ona odchodzi, nie odchodzi tak po prostu, znika z twojego świata, jakby nigdy jej tam nie było, zabierając całe światło, którego nie dostrzegałeś, gdy pławiłeś się w jego cieple i blasku. I wtedy dociera do Ciebie: nie ma kobiety, która znała Cię lepiej, która dla miłości wybaczyłaby prawie wszystko. Nie dlatego, że złamałeś jej serce, nie, jest na to zbyt silna, ale dlatego, że złamałeś świętość jej zaufania. A zaufanie jest czymś, czego już nigdy ci nie odda. Więc kłam, jeśli musisz. Udawaj, że wygrywasz. Ale wiedz jedno: kiedy ona odchodzi, to nie jest zemsta. To nie jest gra. To dźwięk zamykających się drzwi na najlepszą rzecz, jakiej już nigdy nie będziesz miał. A cisza, która następuje? To dźwięk wieczności bez niej. I odbije się echem w każdej pustej chwili twojego życia.” MayAnn Fot.Pinterest
No właśnie, niby oczywiste, a jednak tyle zdemolowanych serc wokoło… „Zanim powiesz "kocham Cię" upewnij się, że jesteś na to gotowy. Że dojrzałeś emocjonalnie do tego, by ofiarować komuś swoje serce, ale również, by wziąć odpowiedzialność za serce ofiarowane Tobie. Bo miłość to nie zabawa. Nie tylko chwilowe motylki w brzuchu. To coś znacznie poważniejszego. To troska, to wsparcie, to chęć dzielenia się wszystkim z drugą osobą, chęć bycia blisko. Miłość to codzienność. To świadomość, że bez względu na problemy, smutki, burze - czasami nawet z gradobiciem, chce się spędzać życie obok tej właśnie osoby i niemożność wyobrażenia sobie, że mogłoby być inaczej. Zanim powiesz "kocham Cię", upewnij się że jest to prawdziwe, że nie zrujnuje nikomu serca i życia. Nie pozbawi go wiary w drugiego człowieka, wiary w szczerość i miłość. Proste, a wciąż dla wielu ludzi zbyt skomplikowane". autor - Anioł do wynajęcia Fot.Pinterest
“Zostaniesz sama ze swoimi roślinami, kotami i książkami – powiedział mi ostatniego dnia, kiedy go widziałam. Ale minęły dwa miesiące,dni płyną spokojnie,kot śpi w słońcu, podczas gdy ja, trzymając ręce w ziemi, myślę o wierszu, który napiszę, aby mu powiedzieć, że teraz jest nam bardzo dobrze, jesteśmy bardzo szczęśliwi, koty, rośliny, książki i ja.” Jorgelina Soule Grafika stworzona przy pomocy AI
Przytoczony tekst odnosi się do kobiet i nie dziwcie się, że tego typu teksty najczęściej tu się pojawiają, bo „myśli” mają kobiecą duszę, ale uważam, że zarówno ten post, jak i wiele innych dotyczy obu płci, często zamiennie czyli to popularnie stosowane w komentarzach vice versa.(i) „Czasami wyjątkowe kobiety, które są bardzo wiele warte, płaczą i cierpią przez idiotów, którzy je krzywdzą. Niestety bywają momenty, gdy zaślepieni przez początkowe zauroczenie, nie dostrzegamy oczywistych wad drugiego człowieka. Stajemy się bezbronni. Bezgranicznie wierzymy, że druga osoba nas nie skrzywdzi. Zakochujemy się i brniemy w bagno, które wciąga coraz bardziej i ciężko się z niego wygrzebać. Jeśli przydarzyła Ci się taka sytuacja nie bądź dla siebie zbyt surowa. Nie miej do siebie pretensji. To nie Twoja wina, że zaufałaś komuś, kto miał Cię nigdy nie skrzywdzić. To nie Twoja wina, że ktoś jest zwykłym kłamcą i manipulantem. Każdy z nas może popełnić błąd i wpaść w pułapkę. Nie możesz mieć o to do siebie żalu. NAJWAŻNIEJSZE BY SIĘ UWOLNIĆ I ZACZĄĆ Z KIEPSKICH DECYZJI WYCIĄGAĆ WNIOSKI.” Tomasz Badura Fot.Pinterest
Narcyz wrażliwy to oksymoron, ale ukryty, utajony brzmi już całkiem logicznie. I o ile całkiem nieźle udaje się już w miarę szybko rozszyfrować typowego narcyza, to na tego utajonego wielu się nabiera niestety. Dotyczy oczywiście oby płci, chociaż osobiście nie mam pojęcia, jakie strategie stosuje kobieta o zaburzeniach narcystycznych, bo albo takiej nie było dane mi spotkać albo szybko była, że tak powiem rugowana z mojej przestrzeni. Nie wiem. Ale poczynania takiego ukrytego z niekłamaną można rzec fascynacją obserwuję na przestrzeni wielu lat i nie mogę wyjść z podziwu, jak wielu poczciwych ludzi, ta w sumie mizerna istota, zdołała do tej pory omamić.(i) „Niebezpieczeństwo narcyza ukrytego polega między innymi na tym, że ludzie mają o narcyzie pewne błędne (lub niepełne) wyobrażenia. Myślą sobie, że narcyz, to taki ktoś, kto ma lusterko przyspawane do ręki, gdzie się nie obróci, tam kogoś obraża i wiecznie się chwali. Owszem, narcyz taki bywa. Ale nie każdy i nie zawsze. Ukryty narcyz, często określany jako narcyz wrażliwy, jest niczym cudowna egzotyczna żabka, której jad może powalić całą drużynę piłkarską. Takie toto urocze, że chciałoby się zabrać do domu. No i targasz ją na chatę, nie mając świadomości, że żabcia co prawda z opóźnieniem, ale uwolni swój jad. To dlatego narcyz ukryty /wrażliwy jest jednym z najbardziej szkodliwych ludzi. Tak bardzo szkodliwy, że powinni go dołączyć do programu „Najbardziej jadowite zwierzęta świata” (Kings of pain). Oglądałam kiedyś ten program, ma on spore walory edukacyjne. I tam dwóch śmiałków, wystawia się dla celów naukowych na różne pogryzienia, ukąszenia, oceniając potem jadowitość danego gatunku według trzech kryteriów: intensywność bólu długość trwania tego bólu skutki uboczne / wyrządzone szkody (czyli rozorana skóra, blizny itp.). Czyż nie brzmi to jak skala do mierzenia szkód wyrządzonych przez narcyza? W programie max to jest 10 punktów w każdym z kryteriów i chyba żadne zwierzątko nie dostało 30 punktów. Narcyz bezapelacyjnie wygrywa. Zarówno za intensywność tego bólu, długość trwania – może trwać lata po zakończeniu związku oraz wyrządzone szkody. Niektóre narcystyczne okazy wypadłyby pewnie poza skalą. A wyglądać może ukryty naprawdę uroczo, albo po prostu mizernie. Może być tak przygnębiony, że myślisz sobie „łomatko, co za bida, wezmę do domu, nakarmię, postawię na nogi”. Całym sobą mówi, że świat to dla niego okrutne miejsce, a ludzie wiecznie podstawiają nogę, zawodzą go, oszukują. Taki smutny i samotny niczym bezpański pies. Patrzysz na wrażliwego i czujesz przede wszystkim współczucie, litość, troskę. Jesteś dobrym człowiekiem, więc po prostu Ci go żal. I niczym temu bezpańskiemu psu – chcesz mu pokazać, że nie wszyscy ludzie to podłe kanalie (jeszcze nie wiesz, że masz do czynienia z jedną z nich). Chcesz mu pokazać, że świat może być piękny. Chcesz po prostu postawić go (ją) na nogi. Uratować. Trzeba Ci wiedzieć, że narcyz typu ofiara ma takie specjalne oko, którym nawet miesiąc wcześniej wyczuje Twoją empatię i chęć opieki nad słabszymi. Ma swoje metody, dzięki którym Ty jeszcze go nie znasz – ale on już wie, że będziesz idealną pielęgniarką. Żywicielem dla jadowitego pasożyta. A gdy usłyszysz jego historię, będziesz zszokowana i oburzona, jak bardzo niesprawiedliwie potraktował go świat. Jak bardzo został skrzywdzony przez najbliższych. I za co? Za jego dobre serduszko? Za to, że chciał tylko kochać i być kochanym? I na nieszczęście dla siebie – jesteś pewna, że jest on totalnie nieszkodliwy. Jesteś tak bardzo o tym przekonana (przekonany), że nawet jak wywinie jakiś numer, coś, co w normalnej sytuacji uznałabyś za niefajne, to myślisz sobie, że na pewno nie miał takiego zamiaru. Tłumaczysz go, że w sumie nic dziwnego, jest taki straumatyzowany. Jesteś pewna, że bez względu na to, co zrobił, czy powiedział (powiedziała) – chce dobrze. Jest przecież dobrym człowiekiem, który miał w życiu pecha. Tak długo był źle traktowany, że nie wie biedactwo jak się zachować, gdy jest bezpieczny i kochany. Nawet gdy pojawia się tego więcej – tej pogardy w jego słowach i zachowaniach. Chcesz uratować tę biedną „znajdę”, więc bronisz go, gdy Twoi przyjaciele chcą Ci otworzyć oczy. Jesteś lojalna (lojalny) i zawsze po jego stronie. I tak może Ci zejść całe życie, dopóki będziesz ignorować ból, pogryzienia i blizny. Dopóki nie zrozumiesz, że masz do czynienia z najbardziej jadowitym stworzeniem na świecie. Z kimś, kto wygląda na totalnie nieszkodliwie, ale wyrządza ogromne szkody.” tekst z „Narcyz -50 twarzy psychopaty” Fot.Pinterest
“Co robią uczucia? Ciekawość zawsze wspina się najwyżej jak może - na czubek drzewa , na dach lub na komin. Radość skacze na trampolinie. Wdzięczność ogrzewa. Lęk siedzi w zardzewiałej puszce w ciemnym rogu pod szafą. Ma tam ulubioną kryjówkę bez okien i drzwi. Na świat wygląda przez szparkę pod wieczkiem. Wyobraźnia wędruje niewydeptaną ścieżką. Spokój głaszcze psa. Zawiść nadeptuje na wszystko, co ładne. Nie ma czasu na odpoczynek - jest tyle ładnych rzeczy, które musi rozdeptać! Kompleksy budują klatki. Wolność żegluje…” Tina Oziewicz Fot.Pinterest
„Ten, kto mówi o Tobie źle, najczęściej jest po prostu niezadowolony z samego siebie. Zraniony, sfrustrowany, zagubiony. Jeśli cierpisz przez jego słowa — wygrywa on. Jeśli nauczysz się mieć to gdzieś — wygrywasz Ty. Ignoruj plotki, które próbują zatruć Ci serce. Nie wszystko, co słyszysz, jest o Tobie. Często to ludzie, którzy nie radzą sobie z własnym życiem, muszą obrzucać błotem innych, żeby choć na chwilę poczuć się lepiej. Zrób krok w tył. Weź głęboki oddech. I zostaw ich za sobą. Bo Twoja wartość nie zależy od cudzych słów. Zależy od tego, jak sam siebie traktujesz. I czy potrafisz iść naprzód — nawet wtedy, gdy słyszysz plotki za plecami.” MaryRosa Amico, tłumaczenie: Świat jego oczami Fot.Pinterest
To nie lata cię zmieniają, to życie cię hartuje. Uczy rozpoznawać pocałunki, które smakują kłamstwem, i uściski, które kłują jak nóż. Pokazuje, że nie każda dłoń, na którą czekasz, kiedykolwiek sięgnie po twoją, że nie każda obietnica była szczera w chwili, gdy ją składano, że nie każdy sen wytrzyma starcie z rzeczywistością. Życie uczy, że przyjaźnie mogą rozsypać się jak domki z kart, a miłości czasem trwają krócej niż zmiana pogody. Że słowa mogą ranić bardziej niż milczenie, a milczenie może być gorsze niż cios w plecy. To nie czas nas zmienia. On tylko sprząta po życiu i ustawia wszystko tam, gdzie powinno być. Lepiej otworzyć oczy raz i zobaczyć prawdę, niż spędzić całe życie w ciemności. ❣️ Autor: Emilio Leiva Fot: pinterest
Silnych ludzi się nie lubi — są niewygodni. Nie da się nimi manipulować. Znają swoją wartość, słyszą siebie wyraźnie i nie zamierzają z tego rezygnować. W środku mają kotwicę — mocne zakorzenienie w pragnieniu życia bez brudu, życia uczciwego i szczęśliwego — mimo wszystko. Ich wewnętrzne korzenie są zbyt głębokie, by je wyrwać. Tak samo jak nie sposób zniszczyć ich zasad, poczucia godności, moralności i wiary w siebie. Silni potrafią udźwignąć każdą prawdę, przyjąć ciosy losu, przetrwać zdradę i samotnie przeżyć burzę własnych emocji. Nie boją się bólu — bo przeżyli wojny w swoich sercach, przeszli przez osobiste piekło i nauczyli się zamieniać rany w mądrość, a życie traktować jak dar. Zachowali w sobie piękno i czułość, choć mogliby stwardnieć. Silni nie plączą się po cudzych ścieżkach, nie handlują swoim szczęściem i nie błagają o miłość. Ale jeśli Bóg ześle im to uczucie — przyjmą je jak najcenniejszy dar i nigdy nie zdradzą tego, kogo pokochali. Żyją uczciwie, działają według sumienia. Nie przechwalają się swoją historią, nie moralizują — wolą pogłębiać siebie i iść własną drogą. Niosą swój krzyż sami, nie zrzucają winy na innych. Uczą się na błędach, nie rozpamiętują, nie użalają się nad sobą. Silni wyciągają wnioski — zamiast narzekać, zmieniają. Wiedzą, czego chcą. Nie da się ich złamać, ani przymusić do czegoś, co jest sprzeczne z ich naturą. Nigdy i w żadnych okolicznościach. A jeszcze jedno — potrafią odejść. Raz, a na zawsze. Nie wystawiaj ich uczuć, charakteru ani cierpliwości na próbę — bo to ty się złamiesz. ❣️ Autor:Lia Russ Fot: pinterest
A gdyby była tabletka jak paracetamol Którą można zażyć, by być dobrą mamą I nie smucić się nigdy, w ogóle I nie przejmować, gdy ktoś mówi bzdurę Mieć zawsze receptę, gdy coś jest trudne I umieć wyczyścić wszystkie plamy brudne Dobrze też sobie radzić na codzień Potrafić schować słodycze w komodzie Wcale na darmo się nie denerwować Wszystkie smutki głęboko chować Nie płakać z dziećmi nigdy, przenigdy Umieć ochronić od każdej krzywdy Chodzić spać wcześnie, celebrować poranki Znać i potrafić śpiewać kolysanki Umieć stawiać zawsze i wszedzie granice Nie płakać ze zmęczenia znów pod prysznicem Prawda jest taka, że leku nie trzeba Tylko serca mamy, co jest skrawkiem nieba Puenta o mamach na końcu powstala Wszystkie są nieidealne, lecz każda doskonała. ❣️ Autor: Aleksandra Steć Fot: pinterest
"Spójrz w lustro. Co widzisz? Ja Ci powiem co powinnaś. Powinnaś widzieć kobietę, przed którą świat stoi otworem, która nie boi się walczyć o swoje pragnienia, i która każdego dnia smaruje chleb marzeniami. Twoim odbiciem powinien być ktoś kto się nie poddaję, dla kogo słowa "nie da się" to tylko "wymaga więcej czasu". Uwierz - jesteś silna ! I bądź silna każdego dnia." ❣️ Auto: Pan F Fot: pinterest
„Żaden z nas nie wyjdzie stąd żywy, więc proszę, przestań traktować siebie źle, nawet swoimi myślami. Jedz pyszne jedzenie. Spaceruj w słońcu. Wskakuj do oceanu. Mów prawdę, którą nosisz w sercu jak ukryty skarb. Bądź głupi. Bądź miły. Bądź dziwny. Nie ma czasu na nic innego”. ❣️ Autor: Keanu Reeves fot: pinterest
Myślę, że w życiu są takie sukcesy, które w rzeczywistości były naszymi największymi porażkami. I porażki, które z perspektywy czasu okazały się być dla nas dobre. Życie zaskakuje. Są bliscy ludzie, którzy tak naprawdę są bardziej odlegli niż niejedna z gwiazd na niebie. I tacy, którzy mimo złudnego dystansu budują nasze serce. Są miłości, które okazały się być błędami. Są błędy, które tak naprawdę były miłością. ❣️ Autor: Aleksandra Steć Fot: pinterest
Nie trzeba kończyć studiów, żeby być dobrym człowiekiem. Nie trzeba mieć tytułów, znajomości i grubego portfela, żeby wiedzieć, jak okazać szacunek, jak powiedzieć "dzień dobry", "dziękuję" czy "czy mogę pomóc?". Znam ludzi prostych, którzy mają w sobie więcej klasy i empatii niż niejeden wykształcony „pan” czy „pani”, dla których tytuł stał się tarczą, a pieniądze – przepustką do bycia ponad innymi. Którzy uważają, że mogą patrzeć z góry, że mają prawo pomiatać kimś słabszym, mniej zamożnym, mniej „elokwentnym”. Otóż nie. Szacunek nie wynika z dyplomu. Kultura nie zależy od stanu konta. Człowieczeństwa nie da się kupić. Ale nie chodzi o to, żeby wrzucać wszystkich do jednego worka. Są też profesorowie z ogromnym sercem. Lekarze, nauczyciele – ludzie po wielkich szkołach i z jeszcze większą empatią. Tacy, którzy potrafią rozmawiać po ludzku, usiąść obok, zrozumieć – bez oceniania. Bo na końcu i tak liczy się tylko to, kim jesteś jako człowiek. A prawda jest taka: Kultury nie kupisz. Dobroci nie da się udawać. A jeśli nie masz w sobie serca – to choćbyś miał cały świat, nie masz nic. ❣️ Autor: Izabela Szczepaniak Fot: pinterest
Do szczęścia nie potrzeba luksusów... Czasem wystarczy, że wiatr potarga włosy w nieładzie, a Ty się temu poddasz – bez oporu, bez kontrolowania. Szczęście nie krzyczy z witryn ekskluzywnych butików, nie błyszczy na zegarkach z limitowanej edycji. Ono siedzi cicho na ławce w parku, popijając gorącą kawę z papierowego kubka i patrzy w Twoją stronę, jakby mówiło: „Zobacz, jestem tu. Od zawsze.” Szczęście to nie pałace ani samochody z wnętrzem pachnącym nowością. To nie zdjęcia z rajskich wysp, przerobione filtrami, gdzie uśmiech bywa wymuszony, a samotność – zakryta opalenizną. Szczęście to obecność – prawdziwa, choćby w ciszy. Kiedy ktoś przy Tobie milczy, ale czujesz, że nie jesteś sama. Gdy dotyk dłoni mówi więcej niż setki wiadomości. Gdy ktoś wie, kiedy odejść, ale też kiedy zostać, mimo że nie wypowiadasz ani słowa. To zapach świeżo upieczonego chleba. To koc, którym się otulasz, wracając zmarznięta z długiego dnia. To śmiech przyjaciela, który nie musi Cię pytać, co się dzieje – bo wie. Szczęście ma kolor zachodzącego słońca i smak truskawek zjedzonych prosto z dłoni. Ono nie pyta o stan konta, tylko o stan serca. W szczęściu nie chodzi o to, by mieć wszystko. Chodzi o to, by czuć się wystarczającą – nawet w niedoskonałości. Chodzi o te poranki, kiedy budzisz się i wiesz, że choć życie nie jest proste, to nadal masz siłę je czuć. Oddychać. Chcieć. Iść dalej. Nie potrzebuję marmurów pod stopami. Wystarczy, że ziemia, po której stąpam, nie drży z braku sensu. Nie muszę mieć wszystkiego – wystarczy mi to, co prawdziwe. Bo w świecie pełnym pozorów, luksusem staje się autentyczność. Luksusem staje się serce, które bije nie dla efektu, lecz z potrzeby. Luksusem jest wierność sobie – nawet jeśli kosztuje więcej niż złoto. Nie kupuję szczęścia. Ja je tworzę. Z małych gestów, z ciszy, z przyjaźni i z miłości, która nie musi być idealna – byle była żywa. ❣️ Autor: Angelika Fiori Fot: pinterest
Nie martw się czy twoja kobieta jest wierna. Martw się, czy jest szczęśliwa. Szczęśliwa kobieta nie zdradza. Zamiast pytać, czy cię zdradzi… zapytaj, czy przy tobie czuje się ważna. Czy jest widziana. Czy jest kochana nie tylko słowami, ale też obecnością. Bo kobieta, która czuje się szanowana, wspierana i szczęśliwa – nie szuka niczego poza tym, co już ma. Zdrada często nie zaczyna się w łóżku. Zaczyna się w ciszy. W braku rozmów. W zignorowanych emocjach. Dbaj o jej uśmiech, zanim zaczniesz bać się jej łez. Szczęśliwa kobieta nie odchodzi. Chyba że długo udawała, że wszystko jest w porządku. ❣️ Autor: Mężczyzna Idealny Fot: pinterest
Otaczaj się ludźmi, którzy cenią Twoją obecność,. Poświęcaj czas tym, którzy kochają Cię szczerze, a nie tym, którzy pamiętają o Tobie tylko wtedy, gdy czegoś potrzebują. Ale przede wszystkim – nie zapominaj o sobie. Twoje życie nie jest tylko dla innych. Masz prawo żyć tak, jak chcesz, dbać o swoje szczęście i stawiać siebie na pierwszym miejscu. Nie jesteś tu po to, by spełniać cudze oczekiwania – jesteś tu po to, by żyć po swojemu.
Jest na świecie taka miłość, która jest bezinteresowna i najprawdziwsza ze wszystkich - to miłość matki do dziecka. Choćby nie wiem co się stało, choćby nie wiem jak bardzo własne dziecko cię zawiodło, zraniło, to i tak będziesz je kochać ze wszystkich sił. Ta miłość jest jedną z najpiękniejszych miłości. ❤ ~ Gabriela Gargaś
SŁUŻBA ŚWIATŁU Wielu ludzi podchodzi do idei „służenia” z dużą niechęcią. Nawet ci, którzy twierdzą, że rozwijają się duchowo, często czują się nieswojo, mówiąc, że służą, ponieważ koncepcja ta budzi w nich pewien rodzaj oporu. Ten, kto służy Światłu, zawsze stawia Stwórcę i Jego Wolę ponad wszystko. Gdy człowiek prawdziwie służy Światłu, a więc Najwyższemu, znika w nim pragnienie wynoszenia się ponad innych, ponieważ nie odczuwa potrzeby bycia czyimkolwiek mistrzem, a tym bardziej wyróżniania się w jakikolwiek sposób. W momencie, gdy rozpoczyna się prawdziwa służba, wszelkie takie dążenia, jeśli istniały, naturalnie przestają mieć znaczenie. Człowiek staje się pokornym uczniem, adeptem w Stworzeniu, którego jedynym Panem na zawsze pozostanie Stwórca. Uderzające jest, jak niechętnie wielu ludzi myśli i mówi o „służbie Bogu”. Świadczy to jedynie o tym, że nie dojrzeli jeszcze do autentycznej służby. Być może nie są na nią gotowi, a w niektórych przypadkach może nawet nie są jej godni. Gdy człowiek prawdziwie służy Światłu, odczuwa wewnętrznie, że jest częścią wszechogarniającej miłości i coraz bardziej uświadamia sobie, że służba Najwyższemu przynosi mu największą radość i szczęście. Aby zasłużyć na miano sługi Światła, trzeba je sobie wypracować poprzez wewnętrzną przemianę i własny wysiłek. Dziś niewielu może twierdzić, że służy Światłu. Jednak nadchodzący czas Nowej Ziemi – czas obiecanego Królestwa – obudzi w coraz większej liczbie ludzi potrzebę służby. I stanie się to w sposób naturalny. Potrzeba ta zrodzi się z czystej woli, której przejawem będzie żywe pragnienie Światła i Prawdy. Służba Światłu nigdy nie powinna być wymuszona, lecz powinna wypływać naturalnie jako przejaw naszej wierności i miłości. Nie służy się Światłu w oczekiwaniu na zaszczyty czy nagrody. Prawdziwa służba Światłu wypływa z samej radości służenia – gdy nasze czyny stają się miłe Najwyższemu i wyrażają Jego Wolę. W końcu największą radością jest czynić to, co podoba się Panu. Ludzki duch – a wraz z nim cała ludzkość – został wezwany do służby od zarania dziejów. Zastanów się przez chwilę nad tym, że mógłbyś coś ofiarować swojemu Stwórcy. Czy taka myśl nie budzi w tobie od dawna upragnionego poczucia spełnienia, które prowadzi do zapomnianego szczęścia? Ofiarować coś Dawcy Życia… jak wiele piękna kryje się w tych słowach! Ten, kto służy Światłu, oddaje całe swoje jestestwo Wszechmocnemu, starając się żyć w taki sposób, by wszystko, co z niego emanuje, pozostawało w pełnej harmonii z Jego Świętą Wolą. Bartosz Mikołaj Ryszka
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

















































