Niektóre straty wbrew pozorom nie odbierają, one dają.

Dają jasność, wolność, przywracają ci poczucie własnej wartości.

Na początku nie będzie to tak oczywiste.

Na początku poczujesz się, jakby ziemia pod tobą się zarwała, jakby drzwi zamknęły się tak głośno, że wciąż będziesz słyszeć echo.

Będziesz odtwarzać w pamięci każdą chwilę, każde słowo, każdy wybór, który doprowadził do tego końca, zastanawiając się, czy nie można było zachować się inaczej, walczyć choć trochę bardziej.

Prawda jest taka, że ​​nie wszystko, co odchodzi, jest porażką.


~ Miłosny Algorytm


 Kiedy budzisz się rano, pomyśl, jaki to wspaniały przywilej żyć – oddychać, myśleć, cieszyć się, kochać – a potem spraw, by ten dzień się liczył!”


~ Steve Maraboli


Miłosny Algorytm


 Jeśli rozważasz z kimś wspólne życie, pozwól, by twoja miłość przekroczyła zwykłe zauroczenie czy powierzchowną chemię. Niech stanie się świadomym aktem prawdziwego dostrzeżenia drugiej osoby – nie przez pryzmat wyidealizowanego wizerunku, który chcesz promować, ale przez pryzmat autentycznej, złożonej istoty, którą jest w głębi. Choć początkowe zauroczenie może rozpalić płomień, miłość rozkwita i trwa dzięki wspólnym wartościom, szczerości emocjonalnej i autentycznemu szacunkowi.


~ Miłosny Algorytm


 Jeśli naprawdę ci na kimś zależy, słuchaj go z empatią. Nie zamieniaj jego bólu w kłótnię. Nie sprawiaj, by czuł się samotny w związku, który ma być jego bezpieczną przystanią. Rozwój następuje, gdy stawiamy zrozumienie ponad ego, a miłość pogłębia się, gdy tworzymy przestrzeń dla wzajemnych uczuć – nawet jeśli jest to niewygodne.


~ Miłosny Algorytm


 Emocje, uczucia i popędy są naszymi intymnymi, indywidualnymi i całkowicie osamotnionymi doświadczeniami.

Jedne, jak miłość, nienawiść czy pożądanie mogą być odwzajemnione. Inne, jak smutek, radość czy rozkosz seksualna odczuwane być mogą przez innego człowieka w tym samym czasie i z tej samej przyczyny. Jednak każde z tych odczuć człowiek przeżywa w sobie samotnie i jest to indywidualne doświadczenie.

Dlatego nie wierzę, gdy ktoś mówi "wiem co czujesz". (ap)


Miłosny Algorytm


 Nadchodzi taki moment w życiu, kiedy coś w Tobie w końcu się budzi. Nie głośno. Nie dramatycznie. Dzieje się to cicho, bez przytupu – niemal w środku zwykłego dnia. Po prostu to czujesz. Zmiana. Drobne, ale potężne uświadomienie sobie, że masz dość gonienia za ludźmi, którzy nie potrafią docenić Twojego wysiłku i zaangażowania..

I to dziwne, bo ta chwila nie jest pełna łez ani gniewu.

Jest spokojna.


~ Miłosny Algorytm


 Wiesz… są takie prawdy, które człowiek odkrywa dopiero wtedy,

gdy życie ściska go za serce jak za zbyt mały guzik…


Można płakać bez łez —tak cicho, że nawet lustro niczego nie zauważy…


To ten rodzaj bólu, który nie wypływa na policzki,bo trzyma się głębiej, w miejscach,gdzie nawet światło nie dochodzi…


Można rozmawiać ze sobą bez słów —w tych nocnych dialogach,

gdy tylko serce ma głos, a myślom nie trzeba tłumacza…


To tam padają najuczciwsze wyznania,te, których nie odważylibyśmy się wypowiedzieć na głos…


Można dotknąć kogoś do żywego,

nie podnosząc ręki, nie zbliżając ciała…


Wystarczy jedno spojrzenie, jedno wspomnienie,jedna prawda, która trafia celniej niż dotyk…


I można kochać tak,że człowiek sam nie wie, gdzie kończy się on,a zaczyna tamten drugi…


Można tęsknić tak,że w środku robi się miejsce na kogoś,kto fizycznie wcale tam nie stoi…


To jest właśnie magia człowieka

że największe bitwy, najgłębsze rozmowyi najczulsze dotyki dzieją się tam,gdzie nikt ich nie widzi…


A jednak zmieniają wszystko…


Autor W każdej ciszy  najgłośniej słychać milczenie.


Foto pinterest


 Nie chodzi nawet o seks. Mam to gdzieś. To nie jest najważniejsze. Najważniejsze to budzić się z kimś. Spać przytulonym, przytulanie jest ważne. Świadomość, że jeżeli przyjdą potwory, ktoś z Tobą jest. To metafora. Potworów nie ma. Budzisz się rano, z ciepłym ciałem, czujesz oddech kochanej osoby na swoim ramieniu. To jest to.


 W związku nie chodzi o to, by posiadać przystojnego mężczyznę czy piękną kobietę. Nie chodzi też o to, aby znaleźć idealnego partnera, ponieważ nie ma idealnej osoby na świecie.

Nie chodzi o to, by szukać osoby zamożnej, bo za pieniądze nie kupisz miłości


Związek to znalezienie kogoś, kto Cię szanuje, komu zależy na Tobie, kto Cię rozumie, kto jest dumny z tego, że Cię znalazł, kto Cię kocha, takim jakim jesteś, kto pomimo pokus i okazji, jest ci wierny i wybiera właśnie Ciebie, każdego dnia.


 ~ Sześćdziesiąt Sekund


 Prawdziwi przyjaciele się nie obrażają. Prawdziwi przyjaciele się kłócą, złoszczą i czasami mają siebie serdecznie dość, ale nigdy się nie odwracają i nie odchodzą. Nie ma co ukrywać - jeśli komuś na nas zależy wcale nie jest tak łatwo zerwać znajomość i po prostu odejść na zawsze. Życie bez kogoś, kto był nam bliski, nie będzie takie same. Nie będzie wcale łatwiejsze. W dzisiejszych czasach ludzie zbyt szybko nazywają siebie "przyjaciółmi" i zbyt szybko przestają siebie nimi nazywać. Kim jest dla mnie przyjaciel? To jest osoba, która jest przy mnie, nawet kiedy ja odchodzę od zmysłów. To ktoś, kto wie kim jestem i przypomina mi o tym za każdym razem, kiedy sama mam wątpliwości. To osoba która trzyma mnie mocno swoimi ramionami albo swoimi słowami, za każdym razem kiedy obijam się o własne myśli. To ktoś, kto zrobi wiele, naprawdę wiele, żeby ciągnąć mnie w górę, kiedy spadam w dół. Jeśli masz chociaż jedną taką osobę, to myślę, że masz wszystko żeby wygrać życie.


~ Aleksandra Steć


 Hiroyuki Sanada powiedział kiedyś: „Są tacy, którzy chcą mieć basen w domu, podczas gdy Ci, którzy go mają, ledwo z niego korzystają. Kto nie ma partnera, tęskni za nim, ale kto go ma, często go nie ceni. Ten, kto jest głodny, oddałby wszystko za talerz jedzenia, podczas gdy ten, kto ma go pod dostatkiem, narzeka na smak.

Ten, kto nie ma samochodu, marzy o nim, podczas gdy ten, kto go ma, zawsze szuka lepszego. Kluczem jest wdzięczność, zaprzestanie oceniania wszystkiego, co mamy i zrozumienie, że gdzieś ktoś oddałby wszystko za to, co już masz i nie doceniasz"


 Wychowano mnie tak, aby okazywać sprzątaczce taki sam szacunek, co prezesowi wielkiej firmy.

Kiedyś pewien chłopak opowiadał mi o swojej mamie, że pracuje jako motornicza w tramwaju. Po jakimś czasie okazało się, że pracuje na zajezdni i sprząta tramwaje. Gdy zadałem pytanie dlaczego tak powiedział, to zaczął tłumaczyć, że mama kiedyś jeździła tramwajami, ale miała wypadek i tak to przeżyła, że nie była w stanie prowadzić tramwaju i przeniosła się na jakiś czas do sprzątania.

Prawda okazała się zupełnie inna.... chłopak wstydził się, że jego mama jest "tylko sprzątaczką" 🙁

Inna sytuacja: idę kiedyś w galerii handlowej, obok przechodzi dwóch chłopaków w wieku około 15-16 lat. Jeden z nich wypluł gumę do żucia. Drugi na to: - co ty robisz?!

- Sprzątaczka posprząta, od tego jest - powiedział z uśmiechem.

- A gdyby twoja mama była sprzątaczką i musiała tą twoją gumę skrobać z podłogi?!

Niektórzy uważają, że praca sprzątaczki to jakaś gorsza robota, wstydliwa …

Czasami jest to gorsza robota....Dlaczego?

Dzięki wielu ludziom, którzy nie szanują pracy sprzątaczki, rzucając śmieci gdzie popadnie. Nawet na klatce schodowej potrafią rzucić papierosa, ogryzek czy papier po snikersie.

Potem przed innymi narzekają, jaki to brud zostawiają sąsiedzi.

Nie masz szacunku do sprzątaczki, to nie masz też do matki, koleżanki, nauczycielki....

Szacunek do innych, albo się go ma albo nie.....nie ma tak że okazujemy go wybiórczo.

Z drugiej strony nie sposób wyobrazić sobie życia bez pracy sprzątaczek....w pracy, w szkole, w centrum handlowym, w bloku, na ulicy.

To niezwykle potrzebna praca wielu kobiet i mężczyzn.

Doceniajmy ludzi wykonujących tę pracę. Mówisz dzień dobry sprzątaczce w bloku? A może poczęstować kiedyś kawą i ciastem?

Żadna praca nie hańbi, o ile się ją dobrze wykonuje i gdy inni doceniają tę pracę i szanują ludzi wykonujących ją.


 Im większą ktoś okazuje nielojalność wobec Ciebie, tym bardziej tracisz wiarę w tego człowieka, jego dojrzałość.

Im więcej kłamstw usłyszysz, tym większa Twoja nieufność w wartość, szczerość wypowiadanych słów.

Im większą ktoś okazuje Tobie ignorację, tym bardziej zaczynasz przyzwyczajać się do bycia ignorowaną.

Im dłuższa nieobecność kogoś w Twoim życiu, tym lepiej przyswajasz się do tej nieobecności.

Uczysz się z nią żyć.

Im więcej bólu przyjmiesz z czyichś rąk, tym samym zwiększasz dystans między Wami.

Im bardziej, odważniej ktoś przekroczy granice Twojej cierpliwości, zrozumienia, tolerancji, wybaczania.

Tym większy mur zbudujesz wokół siebie.

A wtedy.

Już nie czekasz, nie prosisz, nie błagasz, nie oczekujesz niczego.

Bo im więcej otrzymujesz zła z drugich rąk.

Tym mniej emocji, ciepła, uczuć pozostaje w Tobie do tej osoby.

Aż nadchodzi dzień.

W którym ten cios nie zaboli, nie upokorzy, nie sprawi przykrości.

Bo ktoś zrobił wszystko co mógł, aby skutecznie zabić w Tobie wszelkie uczucia, które starałaś się pielęgnować w sercu.

Kiedyś nastanie dzień, gdy nie poczujesz już nic.

To będzie dzień, w którym ktoś utraci władze nad Tobą.

Dzień, w którym opuści Twoje serce.


autor: Black Angel


 Nie bolało to, że odeszłaś. Bolało, że odeszłaś tak, jakby Cię nigdy nie było


Bez jednego słowa, bez pożegnania. Po prostu... zgasłaś. Jakbyś nigdy nie mówiła, że jestem Twoim światem. Może nigdy nie byłem. Może tylko chciałem być. 


Nie wiem, ale wciąż Cię kocham.


– autor 🩸


 Czy wybaczyłaś komuś kiedyś coś, czego nie powinnaś?


Dlaczego?

Bo bałaś się być sama — czy bo wciąż miałaś nadzieję, że ta osoba się zmieni?

Zmieniła się?


- autor 🩸


 Pewnie dzisiaj jest szczęśliwa.

Nie wiem, z kim. Ale wiem, że nie ze mną.


A przecież to miało być zawsze.

Ty i ja, nawet jak wszystko się sypało — to trzymaliśmy się jak dzieci, które wierzą, że miłość naprawi wszystko.

Ale nie naprawiła.

Bo ja pierwszy wszystko rozwaliłem.


Dziś bym się nie spóźniał.

Dziś bym nie milczał, kiedy trzeba było mówić.

Nie uciekał, kiedy trzeba było zostać.


Tylko że „dziś” przyszło za późno.

Bo Ty już jesteś gdzieś indziej.

Z kimś, kto pewnie zna Cię mniej ode mnie…

ale bardziej zasługuje.


I wiesz, nie będę kłamał — boli.

Nie dlatego, że jesteś szczęśliwa.

Tylko dlatego, że nie jestem tym, przy kim jesteś szczęśliwa.


Może głupio to zabrzmi,

ale chciałbym jeszcze jedną szansę.

Nie na powtórkę.

Na zupełnie nową wersję nas.

Bez moich niedojrzałości, strachu, braku pewności,

że ktoś jak Ty może pokochać kogoś, kto tak bardzo siebie nienawidził.


Chciałbym Cię poznać od nowa.

Bez tego bagażu, który Ci wtedy wrzucałem na barki,

jakbyś była moim psychoterapeutą, matką i miłością w jednym.

A Ty po prostu chciałaś być…

dziewczyną, którą się trzyma za rękę.

Której się słucha.

Której się nie zawodzi.


Dziś już to wiem.

Ale wiesz, jak to jest.

Zrozumienie przychodzi wtedy,

kiedy już nie ma komu tego powiedzieć.


Chciałbym, żebyś chociaż raz zapytała,

czy nadal tęsknię.

To bym powiedział:

Tak.

Za Tobą.

Za nami.

Za sobą, który byłem, gdy jeszcze mnie kochałaś.


Ale wiem, że masz kogoś.

Widziałem to zdjęcie.

Ten uśmiech, którego nie znałem.

To spojrzenie, które kiedyś było moje.


Więc jeśli to czytasz...

to nie po to, żebyś wróciła.

Tylko żebyś wiedziała:


Gdybyś kiedyś miała jeszcze tylko jedną szansę komuś zaufać —

to chciałbym, żeby to był ktoś taki, jakim się dla Ciebie nie zdążyłem stać.


autor 🩸


 Ludzie odchodzą różnie. Ty odeszłaś w ciszy między zdaniami


Nie pamiętam, co powiedzieliśmy ostatni raz. Może „na razie”? Może nic? Ale wiem, że od tamtego momentu już nie byłaś moja. Choć przez chwilę próbowałem wierzyć, że to tylko przerwa.


– Czerwony 🩸


 Każda kobieta po Tobie dostaje mniej mnie


Nie dlatego, że nie chcę. Po prostu nie umiem. Tam, gdzie kiedyś byłem cały, teraz jestem połową. I nawet jeśli się staram to nie jestem już tym samym facetem. Ty zabrałaś wersję mnie, która umiała kochać bez lęku.


– 🩸


 Kochanie,


pamiętam, jak powiedziałaś to pierwszy raz.

„Wiesz, że moja mama Cię polubiła?”

I uśmiechnęłaś się tak lekko,

jakbyś nie wiedziała, że właśnie rozbroiłaś mój świat.


Bo ja nigdy nie był częścią niczyjej rodziny.

Zawsze byłem „tym chłopakiem”,

„tym znajomym”,

„tym, co nie wiadomo skąd się wziął i kiedy zniknie”.


A przy Tobie…

Zacząłem wierzyć, że może jednak zostanę.


Pamiętam, jak siedzieliśmy razem przy stole.

Jak Twoja mama nalała mi zupy,

jakby znała mnie całe życie.

Bez podejrzeń. Bez dystansu.

Po prostu — jakby wiedziała, że kocham Cię naprawdę.


I pamiętam to spojrzenie,

gdy podała mi talerz.

Jakby chciała powiedzieć: „Zadbaj o nią. Proszę.”

A ja w myślach obiecałem, że zrobię to lepiej niż ktokolwiek.


Nie wyszło.

Zawiodłem.

Nie tylko Ciebie.

Ale i ją.

I to boli podwójnie, bo wiem, że kiedy odchodziłem,

zawalił się świat nie tylko jednej kobiecie.


Czasem tęsknię nie tylko za Tobą.

Tęsknię za niedzielnymi obiadami,

za śmiechem z kuchni,

za tym, jak Twój ojciec klepał mnie po ramieniu

i pytał, czy mam plan na życie.


Nie miałem.

Ale miałem Ciebie —

i wtedy myślałem, że to wystarczy.


Dzisiaj, kiedy mijam obce domy,

czasem wyobrażam sobie,

że za jednym z tych okien znów siedzimy razem.

Ty, ja, i ona.

I znów nalewa mi zupy z miłością,

jakby nie wiedziała, że potem złamię jej córce serce.


Przepraszam.

Za to, że nie umiałem być tym, którego mogłyście kochać bez obaw.

Za to, że odszedłem z miejsca, które po raz pierwszy pachniało domem.


A jeśli kiedyś znów usłyszę:

„Moja mama Cię polubiła”,

to pewnie się uśmiechnę.

Ale tylko Ty wiesz,

ile to dla mnie wtedy znaczyło naprawdę.


🩸


 Zostawiłaś mnie w środku nas


Jakbyś wyszła z filmu, który pisaliśmy razem, zostawiając mnie na planie bez scenariusza. Wciąż nie wiem, co mam z tym zrobić. Jak mam kończyć coś, co nigdy nie zostało dokończone?


– autor 🩸



 „To była nasza pierwsza randka. Ręce pociły mi się tak mocno, że przez całą drogę do niej a później do miejsca, do którego chciałem ją zabrać, bałem się co będzie w momencie, kiedy wezmę ją za rękę albo ona mnie. Na randkę zaprosiłem ją jeszcze miesiąc temu, ale czas, nauka i brak funduszy nie pozwoliły mi doprowadzić do tego momentu wcześniej niż dzisiaj. Podjechałem pod jej dom równo o godzinie 21. Byłem zestresowany nie tylko tym, że idę z piękną kobietą na spotkanie, ale chyba bardziej tym, że zabrałem a może „pożyczyłem” od ojca auto. Mój tato był dziany, ale kasę trzymał mocno przy sobie. Ani ja ani moja siostra nigdy nie odczuliśmy tych milionów na koncie. Ojciec był zdania, że on do tego doszedł nie jego dzieci. Jeździł naprawdę super autem i każdy w mieście je znał. Wybrałem ten dzień, bo wrócił pijany z delegacji i małe szanse, że się obudzi. Moja mama, najukochańsza kobieta pod słońcem, miała mnie kryć. Czekałem na Anie chwile i kiedy stanęła w drzwiach swojego domu w tej pięknej, czerwonej, dziewczęcej sukience, zakryta lekko zarzuconą na ramiona jeansową kurtką i w białych adidasach, które idealnie współgrały z jej opalenizną, zaniemówiłem. Zabrałem ją na sens filmowy, kina letniego w plenerze. Wiem, że może to zły pomysł jak na pierwszą randkę, bo w kinie raczej nie ma okazji do rozmowy, ale ja jeszcze potrzebowałem czasu na oswojenie się z tą myślą, że taka kobieta jak ona jest tu ze mną. Po seansie poszliśmy się przejść. Chciałem złapać ją za rękę, ale w głowie miałem moje spocone ręce. Pięknie pachniała. Jej śmiech to melodia na moje uszy a biel zębów mógł oślepić. To była dziewczyna, w której kochał się każdy uczeń mojego liceum i nie tylko. Kiedy odwiozłem ją do domu, zadałem jej odważne jak na mnie pytanie. 

- Dlaczego akurat ja? Masz tylu adoratorów, mogłabyś mieć każdego, a poszłaś na randkę właśnie ze mną. 

- Pamiętasz naszą wycieczkę klasową pod namioty? Kiedy okazało się, że nie wzięłam śpiwora i wszyscy a szczególnie dziewczyny, śmiały się, że płacze i histeryzuje? 

- No jasne, że pamietam, przecież... 

- No właśnie, jako jedyny do mnie podszedłes i oddałeś swoj śpiwór. Wcale o to nie prosiłam, bo nie płakałam dlatego, że go zapomniałam, ale tamtego dnia dowiedziałam się o bardzo przykrej dla mnie sprawie. Tylko Ty mnie nie zaszufladkowałeś i po ludzki zrozumiałeś, a nie oceniłeś. To dlatego zgodziłam się na randkę z Tobą. Na następnej nie zabieraj mnie do kina, chce Cię poznać.- mrugnęła do mnie okiem i odeszła w kierunku swojego domu. W ostatniej chwili odwróciła się i dodała - Janek! Trzymam kciuki żeby ojciec się nie dowiedział, że wziąłeś jego auto. - uśmiechnąłem się do niej, później do siebie i ruszyłem w kierunku domu.”


Czarne Buty


 „Przecież o to właśnie w życiu chodzi. Nie o wakacje, kolacje w knajpach i pragnienie posiadania więcej rzeczy, ale o to, by napić się razem herbaty i przytulić po długim dniu. Chodzi o wybaczanie i zapominanie, ulgowe traktowanie. A także o uczciwość, prawdę i zaufanie, o stworzenie bezpiecznego, ciepłego schronienia dla tych, których się kocha.”


- Alex Marwood ♥️


 Świt obudził mnie dziś wcześniej niż rozsądek przewidywał…


Świat jeszcze śpi — a ja już zdążyłam wygrać z budzikiem, lenistwem i własną ochotą, żeby jednak zostać pod kołdrą i udawać roślinę doniczkową…


Zaparzyłam kawę…taką poranną, ceremonialną, co pachnie jak obietnica, że jednak dam radę…


I nagle znalazłam się w tej magicznej szczelinie między nocą a dniem —gdzie cisza jeszcze mruga zaspanymi powiekami,a poranek dopiero kręci się w drzwiach, szukając swoich kapci…


I w tej ciszy…jest spokój…


Taki prawdziwy, taki co siada obok i szeptem mówi:


„Hej, zobacz… to jest Twój moment…


Nikt nic nie chce, nikt nie dzwoni,

nawet problemy zaspały.”


Jak ja to kocham…


Ten stan, gdy nawet czas mówi:


„Dobra, dobra… wypij najpierw kawę, potem zaczniemy się toczyć.”


Poranki są mądrzejsze niż nam się wydaje —bo uczą, że zanim świat się obudzi i zacznie warczeć,

warto znaleźć choć jedną chwilę, w której serce oddycha spokojniej

niż ekspres do kawy


I to jest, proszę Państwa,najbardziej luksusowy moment dniawersja premium, bez dopłaty…


Pięknego poranka kochani…


Autor W każdej ciszy  najgłośniej słychać milczenie.


Foto pinterest


 Wczoraj jeden z naszych uczniów przyszedł do szkoły zupełnie rozbity.

Nie chciał wejść do środka.

Płakał, leżąc na podłodze, z sercem zbyt kruchym, by zmierzyć się z kolejnym dniem. Bał się, a całe jego ciało krzyczało o tym w milczeniu.


I wtedy w korytarzu pojawił się profesor Vito.

Nic nie powiedział. Nie rozkazywał, nie nalegał.


Po prostu położył się obok niego.

Tam, na zimnej podłodze, tuż obok zapłakanego dziecka.

Bez pośpiechu. Bez presji. Tylko obecność.


A potem, łagodnym głosem, powiedział:

„Wiesz, mnie też czasem zdarza się nie chcieć tu przychodzić… Ale mimo to próbuję. Bo każdy dzień może przynieść coś nowego, coś pięknego, czego można się nauczyć.”


Nikt tego nie nagrywał. Nikt nie spodziewał się takiego gestu.

Ale właśnie to dzieje się codziennie za drzwiami szkoły.


Nauczyciele nie są tylko nauczycielami.

Czasem są schronieniem.

Czasem pierwszym bezpiecznym spojrzeniem.

Czasem są miłością, która objawia się w cichym geście.


Dzieci nie uczą się tylko z książek.

Uczą się z tego, co widzą. Z zachowań. Z gestów, które mówią więcej niż słowa.


I tego dnia ten chłopiec nauczył się lekcji, której nigdy nie zapomni:

że nawet gdy świat wydaje się zbyt ciężki, zawsze znajdzie się ktoś, kto położy się obok ciebie, by przypomnieć ci, że nie jesteś sam.


 …Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy przychodziło się w gości — i pierwsze, co mówił gospodarz, wcale nie brzmiało „co słychać”, lecz proste, serdeczne:


— Siadaj, będziesz jeść!


Nie miało znaczenia, skąd przyszedłeś, która była godzina i czy jadłeś po drodze.

Najważniejsze było to, żebyś nie był głodny.

A jeśli odmawiałeś, patrzono na ciebie z lekkim zdziwieniem i dopytywano:


— To może jajecznicę zrobić? Albo podgrzać barszcz?


Bo odmowa poczęstunku była wtedy prawie obrazą.


Jedli zawsze razem, przy jednym stole.

Rozmawiano, śmiano się, poznawano bliżej.

A przy okazji dyskretnie obserwowano — jak jesz, jak dziękujesz, jak trzymasz łyżkę.

To wiele mówiło o człowieku.


Potem obowiązkowo była herbata.

A do herbaty — coś słodkiego.


Można było przyjść z pustymi rękami, ale… to było czuć.

Bo prawdziwy gość zawsze przynosił coś „na stół” — pudełko cukierków, ciasteczka, słoiczek konfitur czy kawę.

To była część kultury — nie „obowiązek”, lecz gest szacunku.


Po herbacie mężczyźni zwykle przechodzili do pokoju — porozmawiać o życiu, pracy, sporcie czy samochodach.

A kobiety zostawały w kuchni: zmywały naczynia, sprzątały i rozmawiały o swoich sprawach.


Przyjęte było, że gość oferuje pomoc, a gospodyni — grzecznie odmawia.

Taka delikatna gra uprzejmości.


I dopiero później — kiedy już zjedzono, porozmawiano, pośmiano się — przechodzono do tego, po co właściwie się przyszło.



Dziś ta kultura gościnności prawie zniknęła.

Teraz „wpaść na chwilę” oznacza zwykle wypić kawę, przewinąć telefon i szybko wymienić się nowinkami.

A kiedyś — to był cały rytuał.


Bywało nawet tak, że jeśli ktoś pierwszy raz był w twoim domu, robiło się mu małą wycieczkę:

tu biblioteczka, tu płyty, tu stare zdjęcia, tu kolekcja znaczków czy motyli.

Gość miał z zainteresowaniem obejrzeć, zadać kilka pytań, pochwalić, powiedzieć coś miłego.


Krytykowanie gospodarzy — nawet w drobiazgach — uchodziło za nietakt.


Ważyło wszystko:

kiedy przyszedłeś, czy się nie spóźniłeś, czy umyłeś ręce przed jedzeniem, czy podziękowałeś…


A dziś, kiedy się to wspomina, człowiek rozumie, że była to cała kultura.


Kultura życzliwości, uwagi, ciepła.

Kultura czasów, kiedy przychodziło się nie tylko „w gości” — ale do ludzi.


Z sieci


 Zamiast mówić: „Wiem, jak się czujesz”, możemy powiedzieć:

„Nie potrafię sobie wyobrazić, jak wielki jest teraz twój ból”.


Zamiast: „Jesteś silna/silny, dasz radę”, lepiej:

„Będzie boleć — a ja będę obok”.


Zamiast: „Wyglądasz, jakbyś dobrze się trzymał(a)”, zapytajmy:

„Jak dziś dajesz radę?”


Zamiast: „Czas leczy rany”, możemy powiedzieć:

„Na gojenie nie ma kalendarza”.


Zamiast: „Wszystko dzieje się po coś”, uznajmy:

„To pewnie teraz wydaje się okrutnie bez sensu”.


A gdy brakuje słów — to w porządku.

Nie zawsze trzeba je znaleźć.

Czasem miłość najlepiej wyraża się ciszą.


~ „Słowa” — Ullie-Kaye


 Potrzeba dużo odwagi, aby kochać kobietę naznaczoną przeszłością, o silnym charakterze, ale z sercem.

Potrzeba dużo miłości, aby wyleczyć rany i rozczarowania, a przede wszystkim trzeba być bardzo mądrym... ponieważ kobieta zazwyczaj jest tak dojrzała i tak doświadczona, że nie wierzy już w to, co słyszy, ale widzi czyny i patrzy w serce...


 ~ Sześćdziesiąt Sekund


 Kupię Ci plecak taki, byś mógł nieść swoje marzenia i zeszyty byś najpiękniejsze spisywał wspomnienia. Kredki, którymi będziesz malował świat na swe kolory i ołówek, byś kreślił wielkie plany i zaznaczał wybory.


Kupię Ci gumkę, byś umiał cofnąć to, co jest do poprawienia oraz pióro - niech zapisuje Twoje życiowe cele i dążenia. A do pióra jeszcze naboje dokupię, byś strzelał, lecz tylko odwagą.


Linijkę dokupię, byś uczył się wysoko mierzyć. Cyrkiel, byś przez cały okrągły rok mógł w siebie wierzyć. A na koniec do tych wszystkich rzeczy parasol dołożę... ochronny, składający się z mojej miłości. ❤


~ Katarymka - rymem w prozę


 "Tylko czyny człowieka mówią o jego osobowości i nastawieniu do Ciebie.

Nie wierz w słowa.

Po prostu, patrz.

A zobaczysz prawdę."


~ Ona & On


 Życie nauczyło mnie wiele.

Milczeć, gdy brakuje już słów, na puste rozmowy.

Że, Ci którzy przysięgają przyjaźń, łatwo zapominają.

Nauczyło mnie, że bez względu jak źle się czujesz, trzeba wstać i iść dalej.

Że, warto wierzyć w ludzi, ale ufać własnemu sercu. 

Nauczyło mnie, że mogę znacznie więcej niż myślę, 

że potrafię.

Że, sprawiedliwość nie istnieje, bo nie każdy jest uczciwy jak Ty i żyje w zgodzie z własnym sercem.

Nauczyło mnie, że nie każdy kto się do mnie uśmiecha, ma dobre i szczere intencje.

Życie nauczyło mnie mówić - Nie.

Trzymać się z daleka od egoistów, wszystkowiedzących ludzi, hipokrytów i narcyzów

Nauczyło mnie mądrości, pokory i skromności.

Życie wiele uczy, co dnia, kiedy nauczysz się szanować siebie, zostaną w nim tylko wartościowe osoby.


~ Sześćdziesiąt Sekund


 Gdybym była Mikołajem 🎅


Bólu mniej i mniej cierpienia - dużo więcej zrozumienia.

Mniej upadków, złych uczynków - więcej zdrowia, odpoczynku.

Mniej pośpiechu, mniej pogoni - więcej czasu, dłoni w dłoni.

Mniej szyderstwa, mniej zazdrości - więcej dobra i miłości.

Mniej pogardy, odtrącenia - więcej ciepła, przytulenia. 


~ Elżbieta Bancerz


 6 grudnia MIKOŁAJKI ❤️


,,Z okazji Mikołajek pamiętajcie, że najcenniejszym prezentem jaki można ofiarować drugiej osobie jest obecność

i uwaga. Nic nie jest w stanie tego zastąpić.

Drogi i pięknie zapakowany prezent ucieszy oko, poświęcony czas uraduje serce

i takiej radości wszystkim życzę ". ❤️


 Dzień dobry.  


„Zostań ze mną, nawet jeśli nie mam ku temu powodów,

nie wszystkie dni mogą być idealne,

nie wszystko jest słodkie,

nie wszystko jest $ek$em,

nie wszystko jest bajką

lub perwersyjnymi rozdziałami.


To normalne, że się kłócimy,

to normalne, że się nie zgadzamy,

to normalne, że tracimy cierpliwość,

to normalne, że od czasu do czasu potrzebujemy dystansu,

to normalne, że tęsknimy za sobą,

to normalne, że potrzebujemy siebie nawzajem.


Zostań ze mną, nawet jeśli nie dam ci powodów,

razem to rozwiążemy,

każdy błąd,

każdy problem,

tak jak każde osiągnięcie,

jest również częścią nas...”


- Antonio Hercampero


 „Kiedyś mówiło się, że po ślubie ludzie się zmieniają. Dzisiaj już tak łatwo nie bierze się ślubów, więc etap zdobywania kończy słowo „Kocham”. Od tej pory zaczyna traktować się związek jak źródło wyłącznie korzyści. Wtedy ona już nie wstaje pół godziny wcześniej, żeby się dla niego umalować, a on nie idzie po bułki na śniadanie głęboko zaciągając się powietrzem. Relacja dla nich to tylko pakiet korzyści: musisz słuchać moich problemów, musisz chodzić ze mną do przyjaciół, musisz mieć zawsze ochotę na seks, musisz być na miejscu, kiedy cię potrzebuję, musisz dbać o moje dobre samopoczucie jak cyrkowy klaun.

Większość osób wie, że to nie działa. Większość osób traktuje to jak oczywistość. A następnie większość osób zachowuje się całkowicie odwrotnie. (...)


W naszej kulturze jest naturalne to, że staramy się dla obcych. Nie wyjdziemy na miasto w podartych dresach, bo zobaczy nas jakiś bałwan, którego i tak nie zapamiętamy, ale założymy je, żeby spędzić czas z najbliższą dla siebie osobą. Żeby zrobić dobre zdjęcie na instagrama spędzimy pół dnia w kuchni, ale na kolację ze swoim facetem otworzymy słoik od mamy. Nie zrzucimy naszych problemów na znajomego z pracy, ale będziemy obciążać nimi osobę, z którą żyjemy.


Mamy zdrowo popieprzone priorytety i nie dbamy o rzeczy, które są blisko.


Wierzymy w złudzenie, że będziemy je mieć zawsze, a na końcu i tak się okazuje, że wygrywają ci, którzy robią całkowicie odwrotnie. Najważniejsze rzeczy w naszym życiu są dostępne tylko na zasadzie abonamentu. Dbanie o nie ma tylko początek, ale nie ma końca. Dotyczy to zdrowia, związku, przyjaciół i pieniędzy. Zapomnisz o tym na trzy miesiące, to nic się nie stanie. Zapomnisz o tym na kilka lat i któregoś dnia uświadomisz sobie, że nie masz nikogo z kim możesz porozmawiać, a wszyscy, którzy kiedyś nawet nie byli twoją konkurencją, osiągnęli znacznie więcej.

Druga osoba nigdy nie jest statuetką odstawianą na półkę, która ma tylko spełniać pokładane w niej oczekiwania, a jeśli jesteście z kimś już na tyle długo, że dbanie o związek brzmi dla was jak obietnica ciężkiej harówy, to przypomnijcie sobie, że wciąż jest to ta sama osoba, przez którą nie mogliście spać w nocy.”


- Marsz do łóżka


 „Ze wszystkich podróży 

najbardziej lubię 

te długie wycieczki 

w siebie


bo to i cholera wie 

którędy 

i stacja docelowa 

nie wiadomo 

gdzie


lubię te podróże 

bo 

mogę wybierać się w nie będąc 

w tramwaju 

w pracy 

na ulicy


lubię te podróże 

bo 

tyle nieznanych krajobrazów 

spotykam po drodze 

tyle nieodkrytych miejsc


lubię te podróże 

w które wyruszam bez biletu 

a wracam 

z tyloma bagażami”


- Jarosław Borszewicz


 Dzień dobry


"Najlepszym prezentem jaki możesz komuś podarować to Twój czas. Bo kiedy ofiarujesz swój czas to ofiarujesz kawałek swojego życia, którego nigdy nie odzyskasz."


~ Autor nieznany


 6 grudnia to dzień, który od lat kojarzy nam się z czymś więcej niż tylko drobnym upominkiem w butach. To moment, w którym na nowo budzi się w nas dziecięca radość, a świat wydaje się odrobinę bardziej magiczny. Niezależnie od tego, ile mamy lat, Mikołajki przypominają nam o prostych gestach życzliwości i o tym, że nawet najmniejszy prezent potrafi wywołać szczery uśmiech.


Wspominając poranek, kiedy jako dzieci biegliśmy do przedpokoju, żeby sprawdzić, czy coś czeka na nas w butach, łatwo zauważyć, że ta magia wcale nie znika. Ona dojrzewa razem z nami. Dzisiaj nie chodzi już tylko o czekoladowego Mikołaja czy mały gadżet. Chodzi o atmosferę – o zapach zimy w powietrzu, pierwsze światełka w oknach i ludzi, którzy na chwilę zwalniają, aby zrobić coś miłego dla innych.


Mikołajki to także doskonała okazja, aby zatrzymać się choć na moment w przedświątecznym pędzie i pomyśleć o tym, komu możemy podarować uśmiech. Nie zawsze musi to być prezent – czasem wystarczy rozmowa, pomocna dłoń, dobre słowo. Właśnie takie drobne gesty tworzą prawdziwy klimat tego dnia.


Niech 6 grudnia będzie początkiem pięknego, pełnego ciepła czasu. Otwórzmy się na życzliwość, bliskość i odrobinę tej dziecięcej magii, która – jeśli tylko pozwolimy – zostaje z nami przez cały rok. 🎅✨


- autor Nieznany


 Mikołajki, kochani…


Dzień, w którym absolutnie nikt nie przyznaje się do dorosłości…


Bo jak tu być dorosłym, skoro każdy z nas z podejrzaną powagą sprawdza rano:


czy skarpeta jest cięższa,


– czy Mikołaj pamiętał,


– i czy aby na pewno nie zjadłem czekolady jeszcze zanim ją dostałem?


To jedyny dzień, kiedy:


czerwone ubrania są w modzie,


broda dodaje mocy,


– a nawet najtwardszy typ mięknie przy czekoladowym mikołaju


Mikołajki to nie święto – to stan ducha: trochę magii, trochę nadziei, trochę „a może jednak coś tam jest pod poduszką…”.


To taki mały cud przed dużymi cudami…


Taka przystawka do świąt,w której najważniejszy jest ten błysk w oku –

nieważne czy masz 7, 27 czy 57 lat…


A więc dzisiaj:


uśmiechnij się do świata tak, jakbyś właśnie wygrał batonika w automacie,


spraw komuś drobiazg – choćby czekoladkę, choćby komplement,


i pamiętaj:


jeśli Mikołaj nie przyszedł…

to pewnie niesie coś tak dużego,

że musiał iść powoli, żeby mu się sanie nie rozpadły…


Magicznych, słodkich, rozbrajająco radosnych Mikołajek! 


Autor W każdej ciszy  najgłośniej słychać milczenie.


Foto pinterest


 Pamiętaj,  bo to czyni nas ludźmi…


Myśl o tych chwilach…


O tych drobnych migotaniach szczęścia, które wtedy nawet nie wydawały Ci się wielkie,a dziś — nosisz je pod sercem jak skarby…


Pamiętaj jego spojrzenia, te krótkie, niby zwyczajne,a jednak trafiające dokładnie tam, gdzie kobieta zaczyna wierzyć,że jest widziana…


Pamiętaj te wyjazdy, gdzie droga była tłem, a Wy — sensem…


Pamiętaj słowa, które składał na Twojej skórze,i ten dotyk, który nie tylko Cię poruszał — on Cię niósł…


Robił z Ciebie kobiecość w najpiękniejszej postaci…


To są te chwile, które budują człowieka…


Chwile, które wciąż Cię kształtują, choć już dawno minęły…


To Twój prywatny album światła,

z którego możesz czerpać, kiedy życie przygasa…


Nie żałuj ich…


Nie wyrzucaj…


Nie próbuj udawać, że to nic takiego…


Bo czasem to właśnie te minuty, te gesty i te pocałunki,które wydarzyły się „kiedyś”,są wszystkim, co masz…


I wszystkim, czego potrzebujesz,

żeby przypomnieć sobie,kim potrafisz być,gdy ktoś dotyka Cię… prawdziwie…


Czasem to właśnie dawne szczęście trzyma dzisiejsze serce w pionie…


Autor W każdej ciszy  najgłośniej słychać milczenie.


Foto pinterest


 Lubię być wolny…


W decyzjach — tych mądrych i tych kompletnie szalonych…


W wyborach — zwłaszcza tych, które robię dla siebie, a nie „bo wypada”…


W działaniu — kiedy mogę iść, robić, tworzyć, budować bez żadnych kajdan…


Wolność mam we krwi…


Ale jest jeden rodzaj wolności, którego wciąż się uczę…


Wolność od Ciebie…


Od myśli, które same wracają jak refren starej piosenki…


Od obrazów, które pojawiają się, choć wcale ich nie zapraszam…


Od pytań, które zadaję sobie w nocy, choć wiem, że rano i tak nie znajdę odpowiedzi…


Mówię sobie, że jestem wolny…


Że przecież nic już nas nie trzyma…


Że to koniec, zamknięte, odcięte…


A jednak Ty potrafisz wrócić jednym wspomnieniem,jak zadra, którą palec wciąż odnajduje, nawet gdy rana dawno powinna się zagoić…


I to jest ta brutalna szczerość:

chcę być wolny od myślenia o Tobie,

ale wciąż próbuję udowodnić to bardziej sobie niż światu…


Bo mężczyzna może wygrać bitwę,

może wygrać życie,może wygrać wszystko,a i tak przegrać z jedną myślą o kobiecie,która kiedyś była jego…


Ale wiesz co?


Każdego dnia jestem bliżej tej wolności…


Nie dlatego, że Cię zapominam,

ale dlatego, że uczę się żyć… bez ciężaru Twojej obecności…


A kiedyś — wiem to — naprawdę będę wolny…


Nie od świata…


Nie od siebie…


Wolny od Ciebie…


I wtedy dopiero naprawdę zacznę żyć…


Pięknego wieczoru kochani…


Autor W każdej ciszy  najgłośniej słychać milczenie.


Foto pinterest


 Zbliża się czas wyjątkowy…


Taki, w którym nawet powietrze robi się miększe, a świat jakby lekko przystanął,bo coś ważnego ma się wydarzyć…


Nie chodzi tylko o prezenty, choć te potrafią rozkochać w sobie dorosłych szybciej niż dzieci…


Chodzi o to ciche przekonanie, że w grudniu łatwiej wierzyć w miłość,

łatwiej znaleźć spokój, a wybaczenie — jakoś tak samo puka do serca…


I dzisiaj… mamy mały przedsmak tego, co nadejdzie…


Taki grudniowy zwiastun dobroci…


Pierwszy promyk, który mówi:


„Hej, to dobry moment, żeby być kimś piękniejszym niż zwykle”.


Więc poćwiczmy dobro…


Tak bez spiny, bez patosu, bez anielskich skrzydeł na gumce…


Wystarczy:


– jedna cierpliwsza odpowiedź,

– jeden uśmiech więcej,

– jedno „nic się nie stało” wypowiedziane szczerzej niż zwykle,

– jedno ciepłe słowo, gdy zimno aż po kości…


Dobro jest jak mięsień — rośnie, kiedy go używasz…


A grudzień?


Grudzień to idealna siłownia dla serca


Poćwiczmy więc dzisiaj…


Bo to, co nadejdzie, będzie jeszcze piękniejsze,jeśli zaczniemy już teraz…


Dużo dobra kochani…


Autor W każdej ciszy  najgłośniej słychać milczenie.


Foto pinterest