Złote myśli, cytaty, aforyzmy, sentencje o rozwoju osobistym i zawodowym Jeśli podobają Ci się moje vlogi o motywacji, podróżach i cytatach, możesz wesprzeć mnie, stawiając wirtualną kawę ☕. To pomaga mi tworzyć więcej inspirujących treści. Dzięki za każde wsparcie — razem idziemy wyżej! ⛰️💛.https://buycoffee.to/vlog
Nie zadowalaj się niczym mniej wartościowym, dopóki tego nie znajdziesz. Znajdź kogoś, kto jest gotów naprawić swoje błędy, gdy popełni coś złego. Znajdź kogoś, kto wie, że randki są obowiązkowe. Znajdź kogoś, kto nigdy nie karze cię za błędy popełnione przez innych. Znajdź kogoś, z kim łączy cię niesamowita chemia. Znajdź kogoś, kto jest gotów przejść z tobą do prawdziwej, trwałej miłości. Znajdź kogoś, kto jest gotów wspólnie sterować statkiem życia. Znajdź kogoś, kto wie, że żadna osoba na tej ziemi nie jest na tyle ważna, żeby patrzeć na innych z góry. Znajdź kogoś, kto nie sprawia, że się w nim zakochujesz, nie mając zamiaru cię złapać. Znajdź kogoś, kto woli spędzić z tobą niedzielny poranek niż sobotnią noc. Znajdź kogoś, kto odkłada na bok swoje ego i jest gotowy słuchać cię i rozwijać się razem z tobą każdego dnia. Znajdź kogoś, kto będzie cię ścigał... długo po tym, jak zacznie z tobą być. Znajdź kogoś, kto nie pozwoli ci zasnąć w nocy, zastanawiając się, czy nadal jesteś dla niego ważny. Znajdź kogoś, kto bez uprzedzenia zarezerwuje stolik w waszej ulubionej restauracji. Znajdź kogoś, kto od początku ma wobec ciebie szczere intencje. Posłuchaj mojej rady i... znajdź kogoś na tyle prawdziwego, żeby traktował cię... tak, jakby nigdy nie chciał cię zastąpić. Autor postu Niebanalna Relacyjnośc foto Pinterest
Wrażliwe serce. Gdy masz ten przywilej nosić wrażliwe serce - jesteś wybrańcem. Tak wiem, powiesz, że przecież każda krzywda i rana boli wtedy podwójnie, za mocno, za długo, za bardzo. Po prostu wszystko jest ZA, za, za... Ale ja Ci odpowiem, że mimo to, właśnie tym sercem także zobaczysz najdalej, najgłębiej, najwyżej. Tym sercem dotkniesz najpiękniej, najlepiej, najczulej. Tym sercem poczujesz, pokochasz najmocniej. Bo to serce ma inny wymiar. To serce jest do zadań specjalnych. To serce jest NAJ. Jest po prostu NAJlepszym sercem jakie mogło Ci się przytrafić. I nigdy, przenigdy o tym nie zapominaj. ~Elżbieta Bancerz fot.autor poszukiwany
Powiedziała kiedyś: ... "Są chwile, kiedy pokusa, by odpłacić tą samą monetą, jest silna. By oddać każdy brak szacunku, każdy okrutny gest. Ale wtedy zatrzymuję się, obserwuję. Widzę ich życie, ich walki, i rozumiem, że świat już wystarczająco ich ukarał. Niektóre wojny toczą się nie słowami, ale milczeniem. W końcu każdy daje to, co nosi w środku. Ja wybieram, by nie oddawać złem za zło - ale iść dalej." Internet
Kiedy kobieta dużo do ciebie mówi, to dlatego, że jej na tobie zależy. Kiedy kobieta jest zdenerwowana, to dlatego, że Ci zaufała, a Ty ją rozczarowałeś. Kiedy kobieta zadaje Ci pytania, stara się wszystko zrozumieć. Kiedy kobieta się zamyka i pozwala na to, co się dzieje, to dlatego, że się poddaje. Kiedy kobieta nie robi nic z tych rzeczy, po prostu uświadom sobie, że ją straciłeś. - Kobus ()
Nie każdy, kto jest obok, naprawdę z Tobą jest Bliskość to nie tylko obecność fizyczna. To zainteresowanie, obecność emocjonalna, zaangażowanie. Jeśli czujesz się samotna przy kimś, to znaczy, że już jesteś sama. Zasługujesz na kogoś, kto będzie z Tobą w pełnym znaczeniu tego słowa. Nie tylko ciałem — ale też sercem. autor 🩸
Zawsze myślałem, że miłość kończy się ciszą. Że któregoś dnia po prostu przestajemy do siebie mówić. Ale tak nie jest. Każda miłość kończy się słowem: „przepraszam.” Przepraszam, że już Cię nie kocham. Przepraszam, że nie potrafię być tym, kim chciałaś, żebym był. Przepraszam, że wszystko, co mówiłem, straciło sens. A najgorsze jest to, że te przeprosiny niczego nie naprawiają. Bo miłość nie przegrywa z nienawiścią. Ona przegrywa z prawdą. Z tą prostą, okrutną prawdą, że czasem dwoje ludzi po prostu przestaje pasować do siebie. I choć bardzo chcę wierzyć, że możemy być inni, wiem, że na końcu i tak będziemy stali naprzeciwko siebie. I jedno z nas powie: „przepraszam.” Czerwony 🩸
Mam w telefonie Twój numer. Nie usunąłem go. Nie potrafiłem. Czasem sam się wyświetla — przy okazji, bez okazji, jakby przypominał, że są słowa, których nie powiedziałem, bo zabrakło mi odwagi. Tyle razy chciałem napisać tylko jedno. „Tęsknię.” Krótkie. Proste. Ale każde z tych siedmiu liter nosiłoby cały ciężar, którego nie potrafię unieść słowami. Bo wiem, że zapytałabyś: „Za czym tęsknisz?” A ja nie wiem, od czego zacząć. Może od tego, że tęsknię za Twoim śmiechem, który brzmiał jak dom. Za tym, jak poprawiałaś mi kaptur i mówiłaś, że wyglądam jak dzieciak, a potem śmiałaś się ze mnie tak, jak nikt inny nie potrafił. Tęsknię za tą ciszą, która między nami nie bolała. Za porankami, w których pachniała kawa, a ja czułem się mniej samotny, bo wiedziałem, że jesteś. Nie piszę „tęsknię”. Bo to słowo jest jak klucz — do drzwi, które zamknąłem drżącą ręką. Boję się, że jeśli je otworzę, znowu będę musiał zamykać. Z jeszcze większym bólem. Z jeszcze większym żalem. Więc noszę to słowo w sobie. W zaciśniętych zębach. W milczeniu po nocach. W piosenkach, które puszczam tylko raz. W wiadomościach, których nie wysyłam. Bo czasem największa miłość to ta, którą chowasz, żeby nie zniszczyć tego, co zostało. Nie piszę „tęsknię”. Ale jeśli kiedykolwiek to poczujesz — to wiedz, że nie przestałem. Po prostu nauczyłem się żyć z pustką, która ma Twoje imię i te siedem liter. Czerwony 🩸
Pamiętam taki moment… wszystko się jebało. Serio. Psychika na dnie, telefon cichy jak nigdy, kasa leżała gdzieś w krzakach razem z moją motywacją. I wtedy zobaczyłem… kto naprawdę został. Nie ci, co pisali “siema, jak coś to wal”, bo znikali szybciej niż hajs z konta w Biedrze. Nie ci, co klaskali, gdy było dobrze, tylko ci, co przyszli, gdy siedziałem w błocie po kolana. Z herbatą, z żartem, z czasem. Czasem tylko po to, żeby posiedzieć w ciszy. Widzisz, w słońcu każdy chce być obok ciebie. Wszyscy się cieszą, robią fotki, wrzucają story. Ale gdy zaczyna lać, gdy twoje życie się sypie, zostają tylko ci, co naprawdę mają serce. Ci, co nie spierdalają przy pierwszym grzmocie. I dziś, jak patrzę wstecz, to nie pamiętam twarzy tych z plaży. Pamiętam tych z burzy. Dlatego… kurwa, nie marnuj czasu na ludzi, którzy kochają cię tylko wtedy, gdy świecisz. Doceń tych, co przy tobie zostali, gdy gasłeś. Bo wiesz… prawdziwe złoto nie świeci tylko w świetle. Prawdziwe złoto kurwa świeci nawet w deszczu. - Adwokat Diabła
Kiedyś myślałem, że kluczem do dobrej i udanej relacji jest właściwa komunikacja. Dziś, doskonale zdaje sobie sprawę, że kluczem do wzajemnego zrozumienia, wcale nie jest komunikacja. Możesz rozmawiać ile chcesz z osobą, na której Ci zależy - w nieskończoność powtarzać jej wciąż te same rzeczy, ale jeśli ona NIE CHCE, nie zamierza Cię zrozumieć, to na nic Twoje starania, prośby i przelane łzy. Kluczem do wzajemnego zrozumienia jest chęć postawienia się na czyimś miejscu, zrozumienia jego próśb i liczenia się z nimi - a nie słowa, które po kimś bezrefleksyjnie spływają. Nie trać czasu na osoby, które się z Tobą nie liczą. Nie trać czasu na osoby, które wcale NIE CHCĄ Cię zrozumieć. Po prostu szkoda czasu na kopanie się z koniem. ~ Kobus
„ - Dlaczego się martwisz?- spytał Puchatek Klapouchego. - Nie martwię się tylko czuje dziwny rodzaj smutku. - Ale dlaczego masz przecież mnie?- odparł zdziwiony Puchatek - Niby tak, ale czuję się jakoś tak samotnie. Każdy przychodzi pyta, czy wszystko okey, a gdy twierdzę - odchodzi. - No to nie jesteś samotny - upierał się Puchatek. - Jestem. Każdy tylko spełnia swój obowiązek, by zapytać, ale nikt tak naprawdę nie patrzy na mnie, a ja przecież dalej jestem smutny. Ludzie widzą i słyszą tylko to, co chcą usłyszeć. Reszta jest dla nich niewidoczna“. [Alan Alexander Milne] Grafika- Frederico Infante
Prawdziwa miłość daje wolność, a nie ją zabiera. Szukaj kogoś, z kim możesz być "singlem", ale we dwoje. Miłość nie ma być więzieniem. Nie ma być klatką, która ogranicza i nie pozwala rozwinąć skrzydeł. Nie ma być łańcuchem, na którym Cię trzyma. Najlepsze związki to takie, w których nie przestajesz być sobą. Nie oddajesz swojego życia w ofierze. Nie tracisz tego, co kochasz, by zyskać kogoś, kogo kochasz. Prawdziwa miłość wygląda zupełnie inaczej. To ktoś, kto uwielbia być z Tobą, ale nie potrzebuje Cię przy sobie 24 godziny na dobę. Ktoś, kto zachwyca się Twoją niezależnością, zamiast jej się bać. Ktoś, przy kim możesz być w pełni sobą - z Twoimi przyjaciółmi, z Twoimi pasjami, z Twoim własnym życiem poza "nami". Szukaj kogoś, kto tęskni, gdy Cię nie ma, ale nie próbuje Cię zatrzymać na siłę. Dla kogo Twoje wyjście z przyjaciółmi nie jest zagrożeniem, a powodem do wysłania SMS-a o trzeciej nad ranem, że za Tobą tęskni. Kogoś, kto wraca do Ciebie nie z obowiązku, ale z tęsknoty. Nie dlatego, że musi, ale dlatego, że chce. Najpiękniejsza miłość to ta, w której wolność nie jest ofiarą, a prezentem. Gdzie bliskość rodzi się z wyboru, nie z obowiązku. Gdzie każde "kocham cię" wypływa z chęci, nie z rutyny. Najpiękniejsze związki to te, gdzie dwoje ludzi kroczy własnymi ścieżkami, ale zawsze wracają do siebie. Gdzie możesz być sobą, robić swoje, mieć swoje życie - a jednocześnie dzielić najważniejsze chwile z kimś, kto cię rozumie i kocha takim, jakim jesteś. Prawdziwy związek to nie kompromis między samotnością a niewolą. To najpiękniejsza forma wolności – możliwość bycia w pełni sobą przy kimś, kto kocha Cię właśnie za to, kim jesteś. Bo w najlepszych związkach nie chodzi o to, by być zawsze razem, ale by nawet będąc osobno, zawsze czuć się połączonym, z osobą, którą kochasz. ~ R. Wicijowski
#cytaty
Pewnego dnia po prostu wstałem. Bez melodramatu. Bez jebanych fanfar.
Telefon wyciszony, zero powiadomień. Cisza.
Świt jeszcze przecierał oczy, a ja już byłem w butach, w dresie, z głową pełną myśli, które przez lata miażdżyły mi serce jak walec.
I nie wziąłem ze sobą nikogo.
Tylko tego dzieciaka, co kiedyś siedział w kącie z rozbitym kolanem i duszą w strzępach, bo nikt nie zauważył, że nie płacze z bólu – tylko z samotności.
Zabrałem go. Bo zasłużył, kurwa, żeby w końcu ktoś go potrzymał za rękę. Nawet jeśli tym kimś miałem być ja sam.
A potem wziąłem jeszcze tego kota – tak, pierdolonego dachowca – co zawsze był nie na miejscu. Którego każdy przeganiał, a on i tak wracał. Bo może wierzył, że w końcu ktoś go przytuli, a nie przegoni.
I ruszyliśmy.
Nie wiedziałem dokąd. Ale też, szczerze? To pierwszy raz w życiu, kiedy nie musiałem tego wiedzieć.
Las, pola, opustoszałe drogi – wszystko pachniało wolnością. Nie ucieczką. Kurwa, nie. Wolnością.
Wolnością od głosów w głowie, co mówiły: „Nie dasz rady.”
„Za późno.”
„Nie jesteś wystarczający.”
Wiesz co? Spierdalajcie. Dałem radę. Idę.
Po drodze dołączyli inni. Dzieciaki, które nikt nie słuchał. Psy, które ktoś zostawił przy drodze z łańcuchem jeszcze przy szyi.
Każdy miał w oczach to samo: „Chcę żyć. Prawdziwie.”
I każdy, kto miał odwagę wstać z kolan – szedł z nami.
Nie było łatwo. Kurwa, nie było.
Były momenty, kiedy myślałem, że zawrócę. Ale ten chłopak w środku mnie… On już za długo był sam, żeby teraz znowu go zostawić.
Nie tym razem.
I tak szliśmy.
Aż dotarliśmy.
Nie do raju. Nie do jakiegoś pierdolonego bajkowego miejsca.
Ale do przestrzeni, gdzie można było oddychać.
Gdzie nikt nie mówił ci, kim masz być.
Gdzie każdy mógł w końcu zdjąć maskę, rozsiąść się na trawie, spojrzeć w niebo i powiedzieć:
„Jestem. I to, kurwa, wystarczy.”
I było dobrze.
Nie idealnie. Ale prawdziwie.
I czasem, jak patrzę w to niebo, to myślę o tych, co zostali.
Co bali się wyjść.
Co nie wierzyli, że mogą coś zmienić.
I mam tylko jedno do powiedzenia:
Zbieraj się, bracie.
Zbieraj się, siostro.
Życie nie poczeka, aż przestaniesz się bać.
Ale jak ruszysz… to znajdziesz nas po śladach.
Idziemy dalej. I mamy miejsce. Dla ciebie też.
- Adwokat Diabła

















































