Złote myśli, cytaty, aforyzmy, sentencje o rozwoju osobistym i zawodowym Jeśli podobają Ci się moje vlogi o motywacji, podróżach i cytatach, możesz wesprzeć mnie, stawiając wirtualną kawę ☕. To pomaga mi tworzyć więcej inspirujących treści. Dzięki za każde wsparcie — razem idziemy wyżej! ⛰️💛.https://buycoffee.to/vlog
9 czerwca - Dzień Przyjaciela 🧡 Przyjaciel to ktoś, kto nie pyta dlaczego płaczesz - tylko siada i milczy z Tobą. To ten, kto śmieje się z Tobą najgłośniej, nawet jeśli świat milknie. To osoba, która zna Twoje wady - i wciąż wybiera, by być blisko. W codziennym biegu łatwo zapomnieć, jak ważni są ludzie, którzy są po prostu...obecni. Nie liczy się, jak często się widzicie, ale wystarczy słowo, by znów było jak dawniej. Przyjaciel nie potrzebuje zaproszenia - on po prostu przychodzi, gdy go najbardziej potrzebujesz. Czasem przyjaźń nie potrzebuje wielkich gestów. Wystarczy wspólne milczenie, głupawy żart, wiadomość o 1:15 w nocy. Prawdziwa - nie szuka okazji, nie zrywa się przy byle burzy. Po prostu trwa. 🧡 ~ Palimpsesty myśli i uczuć Foto autor nieznany Palimpsesty myśli i uczuć
Nie wiem, od czego zacząć. Bo każde „dziękuję” brzmi zbyt mało. A każde „przepraszam” za bardzo się powtarzało. Ale przecież Ty i tak zawsze czytałaś mnie między wersami. Więc może i teraz zrozumiesz mnie lepiej, niż ja sam siebie. Byłaś światłem, które wpadło do pokoju, w którym od dawna nie było nawet okna. Czułością, której nie chciałem przyjąć, bo myślałem, że nie zasługuję. Byłaś ręką wyciągniętą do kogoś, kto sam siebie topił. I nie pytałaś, dlaczego milczę. Nie uciekałaś, gdy zamykałem się w sobie. Kochałaś mnie… mimo. Nie za coś. Mimo wszystko. A ja? Byłem murem. Zimnym, niemyślącym, pozbawionym odwagi, by pozwolić Ci wejść dalej. Bałem się Twojej obecności, bo wiedziałem, że rozpuścisz ten lód, którym tak szczelnie zalałem własne emocje. Pokochałaś mnie w wersji najgorszej. W wersji wycofanej, zamroczonej, niedojrzałej. Kiedy mówiłem, że nie jestem gotowy — Ty mówiłaś, że poczekasz. Kiedy odpychałem — Ty przytulałaś. Kiedy raniłem ciszą — Ty odpowiadałaś miłością. Dziś, po czasie, widzę, jak ogromnie Cię zawiodłem. Nie zdradziłem Cię z inną. Zdradziłem z własnym lękiem. Z nieumiejętnością bycia tym, kogo tak bardzo chciałaś we mnie zobaczyć. Jest we mnie wdzięczność. Za każdą chwilę, gdy kochałaś mnie bardziej, niż ja kochałem siebie. Za każdy dzień, gdy zostałaś, mimo że łatwiej było odejść. Za Twoje „wierzę w Ciebie”, kiedy sam się już skreśliłem. Ale jest też wstyd. Bo nie umiałem wtedy przyjąć takiej miłości. Zbyt prawdziwej. Zbyt pięknej dla kogoś, kto od lat nie wierzył, że może być kochany naprawdę. I dzisiaj nie wiem, czy jeszcze jesteś. Czy tylko we wspomnieniu. Czy jeszcze myślisz o mnie ciepło, czy już tylko z ulgą, że to minęło. Ale jedno wiem na pewno. Gdybyś zapytała, co było najważniejsze w moim życiu — powiedziałbym: Ty. Gdy kochałaś mnie, gdy ja nie umiałem kochać siebie. - Czerwony
"- Kocham cię - powiedział mały książę... - Też cię kocham - powiedziała róża. - To nie to samo - odpowiedział... - Tak? - Tak. Kochać to pełne zaufanie, że cokolwiek się stanie, będziesz, nie dlatego, że jesteś mi coś winien, nie przez samolubne posiadanie, ale przebywanie w cichym towarzystwie. Kochać to wiedzieć, że nie zmienia cię pogoda, ani burze, ani moje zimy. Dawanie miłości nie wyczerpuje miłości, wręcz przeciwnie, zwiększa ją. Sposobem, aby odwdzięczyć się za miłość, to otworzyć swoje serce i dać się kochać..a także kochać samemu. - Rozumiem - powiedziała róża. - Nie zrozum tego, przeżyj to - dodał mały książę" - Antoine De Saint-Exupéry - "Mały Książę"
Nie usunąłem Cię. Nie zablokowałem. Nie dlatego, że czekam, aż napiszesz. Tylko dlatego, że nie umiem udawać, że Cię nie ma. I że ja już nie jestem. Widzę Cię czasem. Na relacjach. W nowym płaszczu. W tej kawiarni na Wilczej, w której kiedyś mówiłaś, że mają najgorsze cappuccino w mieście. Ale teraz siedzisz tam z nim. I się śmiejesz. Nie wiem, co boli bardziej — to, że już nie pamiętasz, czy to, że pamiętasz aż za dobrze. I robisz wszystko, żeby pokazać, że już nic nie znaczę. A ja... ja jestem mistrzem udawania. Zmieniam zdjęcie profilowe, dodaję głupie story z cytatem, którego nie czuję, wrzucam selfie w nowej kurtce, której nawet nie lubię — byle tylko wyglądać jak ktoś, kto ma się świetnie. Kiedy widzę Was razem, udaję, że nic nie czuję. Ale prawda jest taka, że znam każdy Twój uśmiech. I ten na pokaz, i ten, którego nie udajesz. I wiem, że tamten nie był dziś dla mnie. Wiesz, czasem myślę, że może za bardzo chciałem, żebyś wróciła. A za mało walczyłem, kiedy byłaś. Za bardzo milczałem, kiedy trzeba było mówić. Za dużo myślałem, co będzie, zamiast być w tym, co było. Dziś jesteś z kimś, kto Ci odpisuje szybciej niż ja. Kto nie znika, kiedy robi się zbyt blisko. Kto nie chowa się w pracy, dymie z papierosa, w żartach, żeby tylko nie powiedzieć: „boję się, że mnie zostawisz jak wszyscy”. Może on Cię kocha prościej. Bez bagażu. Może to dobrze. Może tego potrzebujesz. Może tak miało być. Tylko jedno Ci powiem. Nie jestem obojętny. Tylko wytrenowany. Nauczyłem się nie okazywać, bo kiedyś pokazałem za dużo — i została po tym tylko pustka. Ale jak widzę Twoje imię na ekranie, to ręka drży. Mimo że nie piszesz już do mnie. I jak patrzę na Was, to nie zazdroszczę miłości. Zazdroszczę spokoju, który kiedyś był mój. A którego nie potrafiłem zatrzymać. Więc jeśli kiedykolwiek zerkniesz na moje story i pomyślisz „on już nie tęskni” — to wiedz, że tęsknię. Każdym zdaniem, którego nie wysłałem. Każdą piosenką, którą przewijam, bo za bardzo przypomina. Każdym spojrzeniem, którym omijam Twoje zdjęcia — tylko po to, by je jednak zobaczyć. Czerwony
Kiedyś to miałem tak, że jak ktoś mnie zawiódł, to odpalałem pełen zestaw: analiza, dramat, wykład o emocjach jak z terapii grupowej. A potem jeszcze przez tydzień nosiłem w głowie cały scenariusz, co to powinienem był powiedzieć, ale nie powiedziałem. Klasyk. Dziś? Przeszedłem na tryb „roszczeniowość umiarkowana”. Jak ktoś zawali, to nie robię z siebie papieża przebaczenia ani Rambo emocji. Po prostu: ograniczam kontakt, zostawiam życzliwą obojętność i idę dalej. Nie ma krzyków, nie ma obrazy majestatu. Taki „cichy unfollow” w życiu offline. Mam cię w dupie – ale elegancko. Bez dymu, bez dramy, bez konieczności tłumaczenia czegokolwiek komukolwiek. Bo wiesz co? Mam lepsze rzeczy do roboty. Mam siebie do ogarnięcia, cele do osiągnięcia i ludzi, którzy serio zasługują na mój czas i energię. I to, kurde, działa. - Adwokat Diabła
Wiesz, kiedy to do mnie dotarło? Siedziałem pewnego poniedziałku rano, z kawą w ręku, patrząc w okno jak typowy filozof po przejściach, i nagle mnie uderzyło. Nie kubek. Życie. Każdy człowiek, który przewinął się przez moje życie, to jak postać z filmu — tylko że nie zawsze wiadomo od razu, kto jest bohaterem, a kto czarnym charakterem. Byli tacy, co wyciągnęli rękę, kiedy leżałem mentalnie twarzą w błocie. Bez pytania, bez gadania. I to oni pokazali mi, że prawdziwe wsparcie nie robi szumu – ono po prostu jest. Byli też tacy, co śmiali się ze mną do łez. Dzięki nim zrozumiałem, że szczęście nie zawsze ma plan – czasem po prostu dzieje się w najgłupszym momencie, przy kiepskiej kawie i lepszym żarcie. No i byli ci... no wiesz, mistrzowie pleców. Tacy, co ci mówią, że jesteś "jak brat", a potem dźgają, jakbyś był w Mortal Kombat. Ale dzięki nim nauczyłem się, że zaufanie to waluta – i nie każdy zasługuje, żeby płacić nim w ciemno. Byli też wieczni "biorcy". Brali twoją energię, czas, cierpliwość, a w zamian dawali tylko zmęczenie i rachunki emocjonalne. I wtedy zrozumiałem — granice to nie egoizm. To higiena psychiczna. Dziś wiem jedno: Nie każdy, kto się uśmiecha, chce dla ciebie dobrze. Nie każdy, kto mówi "kocham", wie, co mówi. I nie każda wyciągnięta ręka jest pomocą – czasem to przynęta. Dlatego teraz? Odcinam. Bez scen, bez żalu, bez dramatu. Bo karma to taka babka, co jeździ na GPS-ie i zawsze trafia pod właściwy adres – choć czasem trochę się spóźnia. A ja? Robię swoje. Pomagam, gdzie mogę. Ale z sercem na swoim miejscu i głową na karku. Bo już nie jestem chłopcem od wszystkiego dla wszystkich. Jestem facetem, który w końcu ogarnął, że nie każdy zasługuje, żeby zabierać mu czas. I ty też ogarnij. Bo życie mamy jedno. A idiotów wokół – zdecydowanie zbyt wielu. - Adwokat Diabła
Apel do rodziców, którzy się rozstają. Wasze rozstanie nie musi być końcem świata dla Waszego dziecka. Ale może się nim stać — jeśli zapomnicie, **kto naprawdę tu cierpi najbardziej**. Dziecko nie rozumie dorosłych powodów. Ono rozumie jedno: mama i tata już nie mieszkają razem. Już nie ma wspólnych wieczorów, śniadań, świąt. Już nie ma jego świata – takiego, jaki znało. Dla Was to koniec związku. Dla niego to koniec **domu**. Proszę Was... Nie każcie mu wybierać. Nie każcie mu słuchać złych słów o kimś, kogo nadal kocha całym sercem. Nie używajcie jego miłości jako broni. Możecie przestać być parą — ale **nigdy nie przestajecie być rodzicami**. To, jak przejdziecie przez rozstanie, zostanie w jego sercu na zawsze. Wasze dziecko potrzebuje Was **oboje**. Potrzebuje czuć, że nie musi dzielić lojalności. Że nadal jest kochane, ważne i bezpieczne. --- 🧡 **Jeśli już musicie się rozstać — rozstańcie się dojrzale.** Nie dla siebie. Dla niego. Bo ono nie miało na to wpływu. Ale czuje wszystko. Z całej siły. #dziecieceemocje #mamotatostop
Zadbaj o to, co kochasz. Nie czekaj na "lepszy moment". Nie odkładaj miłości na później. Nie zakładaj, że ktoś będzie zawsze. Bo nic nie trwa wiecznie – nawet to, co wydaje się niezniszczalne. Zbyt często jesteśmy zbyt pewni, że mamy czas. Że zdążymy powiedzieć „przepraszam”, „kocham”, „potrzebuję cię”. A potem przychodzi dzień, kiedy zostają tylko wspomnienia. A one, choć piękne – nie przytulą. Nie powiedzą „jestem tutaj”. Nie zatrzymają samotnych nocy. Miłość potrzebuje obecności. Nie tylko słów, ale gestów. Codziennych drobiazgów, spojrzeń, uwagi. Potrzebuje troski – nie raz na jakiś czas, ale każdego dnia. Bo nawet najczulsze serce może się zmęczyć czekaniem. Nawet najwierniejsza dusza może poczuć się zapomniana. A kiedy miłość odchodzi – zostaje cisza. Taka, która boli. Więc… jeśli masz obok kogoś, kto Cię kocha – zatrzymaj się. Przytul. Powiedz: „Jesteś dla mnie ważny.” Zrób herbatę. Zadzwoń bez powodu. Patrz w oczy, nie tylko w ekran. Bądź. Bo życie nie daje gwarancji. Daje tylko chwile – a od nas zależy, co z nimi zrobimy. I pamiętaj… Wspomnień nie przytulisz. A miłość, której nie pielęgnujesz – możesz stracić. Nie dlatego, że przestała istnieć. Ale dlatego, że przestałeś o nią dbać. 🖤#milość #WalczymyRazem #dbajmyosiebie
Każda choroba ma swoją nadzieję. Nawet ta, która przychodzi niespodziewanie. Ta, która burzy codzienność i zabiera spokój. Nawet ta, o której mówi się szeptem, bo boli zbyt mocno. Bo nadzieja… to nie zawsze lekarstwo, ale często *oddech między łzami*. To dłoń, która nie puszcza. To spojrzenie lekarza, w którym jest troska. To wiadomość od przyjaciela: *„Jestem tu, nie bój się.”* To uśmiech dziecka, dla którego warto walczyć. Nadzieja nie krzyczy. Ona szeptem przypomina: „Jeszcze nie wszystko stracone.” „Jeszcze będzie dobrze.” „Jeszcze możesz próbować.” Jeśli dziś jesteś w miejscu bólu – pamiętaj: Nie jesteś sam. Nie jesteś sama. Każda choroba… ma w sobie iskrę światła. Trzeba tylko ją odnaleźć. Oto **wiersz o wygranej z chorobą** — pełen siły, nadziei i cichej dumy. Dla tych, którzy walczą. I dla tych, którzy już wygrali – każdego dnia na nowo: „Wygrać z chorobą”** To nie tylko wynik badań. To każdy dzień, gdy się nie poddałeś. Każdy poranek, gdy wstałaś mimo bólu. Każda noc, gdy zasypiałeś ze łzami… ale z nadzieją. Wygrać z chorobą — to nie tylko pokonać ją w ciele. To pokonać lęk. Zwątpienie. Samotność. Ciszę, która boli. To spojrzeć w lustro i zobaczyć wojownika. Z bliznami. Z historią. Z sercem silniejszym niż kiedykolwiek. To wybrać życie — nawet kruche. Miłość — nawet niepewną. I wiarę — nawet wtedy, gdy wszystko krzyczy: „Nie dasz rady”. Bo wygrać z chorobą to powiedzieć: *„Jestem. Nadal jestem.”* I żyć. Z całych sił. Dla siebie. Dla tych, którzy kochają. Dla tych, którzy patrzą i myślą: „Skoro ona mogła… to ja też”. #zycie #niepoddamsię
I po co to było…! Było dziecko – czyste, niewinne, pełne nadziei i oczekiwań. A potem… odszedłeś (aś) Zostało pustka, która boli bardziej niż słowa. Zostało pytanie bez odpowiedzi, które krąży w sercu i nie daje spokoju. Po co to wszystko? Po co obiecywać, budować marzenia, gdy w końcu odchodzisz? Dziecko patrzy na świat z wiarą, a ty… zostawiasz je same. Nie rozumiem. Nie chcę rozumieć. Chcę tylko, żebyś wiedział,(a) że ta nieobecność rani bardziej niż cokolwiek innego. Bo miłość to nie słowa, to obecność. Tato , mamo …..,,,,,,,,,,,,,…….. ……,,,,, #family #dziecko #jeszczeniezapozno
Kochana żono, partnerko.. Nie piszę tego z żalu. Nie piszę z gniewu. Piszę, bo pęka mi serce. Nie zabieraj mi dziecka. Nie zabieraj mi tych małych rączek, które wtulają się w moją szyję. Tych oczu, które tak samo jak twoje – szukają miłości i bezpieczeństwa. Nie odbieraj mi wspomnień, które dopiero miały się wydarzyć – pierwszych rowerków, nocnych rozmów, wspólnych śniadań, płaczu, który tylko ja potrafię ukoić. Nie zabieraj mi szansy, by być ojcem. Nie weekendowym. Nie tylko „kiedy trzeba”. Prawdziwym. Codziennym. Obecnym. Wiem, że nasze drogi się pogubiły. Wiem, że boli cię wiele rzeczy, które się wydarzyły między nami. Ale nie pozwól, by nasze dziecko płaciło za to cenę. Nie walczę przeciwko tobie. Nie chcę ci nic zabierać. Chcę tylko być. Dla niego. Dla niej. Dla nas. Bo miłość rodzica nie zna rozwodów. Nie zna kłótni. Nie zna „moje” i „twoje”. Jest jedna. Jest wspólna. Jest bezwarunkowa. Kiedyś nasze dziecko zapyta: „Gdzie był tata?”. I chcę móc odpowiedzieć: **„Tu. Zawsze tu. Choć nie zawsze mogłem być tak blisko, jak chciałem – nigdy nie przestałem kochać.”** Nie chcę pisać listów do dziecka, które mieszka tuż obok. Nie chcę kochać na odległość. Nie chcę być „tym, co tylko płaci alimenty”. Chcę być TATĄ. Obecnym. Zaangażowanym. Prawdziwym. Nie dlatego, że mi się należy. Ale dlatego, że nasze dziecko na to zasługuje. #tata #pierwszedziecko #rodzina
Mówili Ci, że myślenie o sobie to egoizm. Że najpierw inni, ich potrzeby, ich oczekiwania. A Ty wierzyłaś, że tak trzeba — więc odkładałaś siebie na potem. I to „potem” ciągnęło się latami. Ale wiesz… to, że dbasz o siebie, nie czyni Cię egoistką. To oznaka miłości własnej. I odwagi. Masz prawo odpocząć. Masz prawo powiedzieć „nie”. Masz prawo nie mieć siły dla wszystkich, kiedy ledwo trzymasz siebie. Nie przyszłaś na świat, żeby ciągle coś komuś udowadniać. Jesteś tu po to, żeby być. Prawdziwie. Pełnie. Bez przepraszania za siebie.
Na tym świecie coraz więcej gatunków wymiera. Myślę, że i ludzi tych naturalnych i prawdziwych również to dotyczy. Kiedyś dla mężczyzny dane słowo było najważniejsze. Był honor. Były wartości cenniejsze od pieniędzy. Kiedyś kobieta była naturalna, bez sztucznych rzęs, biustu, paznokci i ust. Była radością i pragnęła miłości, ale zawsze dumnie twarz wznosiła. Kiedyś zdjęcie zatrzymywało teraźniejszość. Pokazywało prawdę. Dzisiaj technologia to zabija, ingeruje w zdjęcie, by stało się kolorową mistyfikacją, nic nie znaczącą, i pustą. Świat oklasków stał się dla ludzi ważniejszy od prawdy i naturalności. Kiedyś to uczucia były najważniejsze w człowieku, a dzisiaj są wyznacznikiem jego słabości. ~ Maciej Wiszniewski
Był taki moment w moim życiu, że gapiłem się w sufit i myślałem: "No dobra, i co teraz?". Konto puste, plany rozgrzebane jak szafka z narzędziami po wizycie teścia, a motywacja? Na urlopie. Bez powrotu. I wtedy zrozumiałem jedną rzecz. Mam więcej, niż mi się wydaje. Kawę rano. Kota, który zachowuje się jak szef wszystkich szefów. I kilka osób, które dzwonią nie tylko wtedy, gdy coś chcą. To już coś. Więc przestałem się porównywać z ludźmi z Instagrama, co mają sześć pakietów na brzuchu i osiemnaście źródeł dochodu. Zacząłem skupiać się na tym, co dla mnie naprawdę ma znaczenie. Co mnie jara. Co daje mi ten dziwny błysk w oku, którego nawet nie da się dobrze opisać. Zbudowałem sobie swoją strefę – taką tylko dla mnie. Nie musisz wiedzieć, co tam jest. I dobrze. Bo każdy z nas powinien mieć coś swojego, świętego, nietykalnego. To daje siłę, jak powerbank do duszy. A najważniejsze? Zacząłem doceniać ludzi, którzy są. Nie tych, którzy obiecują. Tylko tych, co są, nawet gdy masz bad hair day i śmierdzisz pizzą z wczoraj. Bo życie, stary, to nie próba generalna. To jeden wielki live. Więc graj tak, żebyś na końcu powiedział: „Kurde, ale to było dobre”. - Adwokat Diabła
Ciepło taty potrzebuje każde dziecko. Nie chodzi tylko o obecność w domu – ale o obecność w sercu. O słowo, które pocieszy. O ramię, które ochroni. O spojrzenie, które mówi: *„Jestem z ciebie dumny.”* Dla dziecka tata to bohater. Bez peleryny, ale z silnym ramieniem i otwartym sercem. To ktoś, kto uczy, jak wstawać po upadku. Jak być dobrym człowiekiem. Jak kochać i szanować. Niech żadne dziecko nie musi tęsknić za tatą, który jest tuż obok. Bo żadne słowo, żaden prezent – nie zastąpi czułego *„kocham cię”* od taty . 🧡
Nie odbieraj mi, Mamo, Taty... Nie muszę rozumieć wszystkich waszych dorosłych słów. Nie muszę wiedzieć, kto miał rację, a kto zawinił. Wiem tylko jedno — Kocham Was Oboje. I potrzebuję Was Oboje. Tata nie jest doskonały. Mama też nie. Ale dla mnie – jesteście całym światem. Nie chcę wybierać. Nie chcę być pomiędzy. Nie chcę słyszeć złych słów o kimś, kogo kocham. Kiedy płaczecie, ja też czuję ból. Kiedy się kłócicie, moje serce się łamie. Chciałbym, żebyście wiedzieli, że miłość do dziecka to też pozwolenie, by kochało drugiego rodzica. Nie odbieraj mi, Mamo, Taty… Bo kiedy zniknie jedno z Was, znika też część mnie. --- 🔸 **Wezwanie do refleksji:** Dorośli rozchodzą się jako para – ale dzieci nie rozchodzą się ze swoimi rodzicami. Dla nich mama i tata to nie "byli partnerzy". To zawsze dom, bezpieczeństwo, serce. Zanim podejmiesz decyzję w gniewie – zatrzymaj się. Pomyśl, co czuje małe serce, które kocha was oboje tak samo mocno. Niech wasza miłość do dziecka będzie większa niż wasz żal do siebie nawzajem. ❤️ #tatokochamcię #rodzina #serce #dom
Kiedyś siedziałem na podłodze łazienki o 3 w nocy i rozkminiałem, czy jeszcze coś z tego będzie. Serio. Życie mnie przetestowało jak nauczyciel z matmy w technikum - bez litości i bez zapowiedzi. Byłem w miejscach, o których się nie gada przy piwie. Tam, gdzie człowiek czuje się jak wersja demo samego siebie. Ale wiesz co? Nie kliknąłem „zrezygnuj”. Wstałem. Nie dlatego, że miałem siłę - tylko dlatego, że nie miałem wyboru. Bo się poddać? To za proste. A ja nie jestem z tych, co oddają mecz w pierwszej połowie. Dziś wiem jedno: jeśli znasz swoją wartość, to nawet jak świat cię nie doceni - to nie twoja strata, tylko ich. Nie musisz się nikomu podobać. Wystarczy, że sam wiesz, kim jesteś. I bądź sobą. Z całym bagażem, z jazdami, z tym śmiesznym śmiechem i tym, co masz do dania światu. Bo świat właśnie ciebie potrzebuje - nie kopii kogoś innego. - Adwokat Diabła
Masz prawo się rozmyślić. Zawrócić. Odetchnąć. Zostawić to, co miało sens kiedyś, ale dziś już nie daje Ci spokoju. Masz prawo wybrać nową drogę, nawet jeśli wszyscy myśleli, że już dawno wybrałaś inną. Masz prawo zacząć od nowa, nawet jeśli zaczynałaś już dziesięć razy. Nie musisz się tłumaczyć. Nie musisz niczego udowadniać. Twoje życie — Twoje zasady. Twoje wybory — Twoje tempo. Nie jesteś zobowiązana do trwania w czymś, co Cię już nie rozwija. Nie jesteś winna nikomu wyjaśnień za to, że wybierasz siebie. Zmiana to nie słabość. To odwaga powiedzenia: „to już mi nie służy”. ~ Kobieta Zwykła
Często słyszę jak wiele z Was mówi: - Ale byłam głupia, że zostałam i próbowałam. Mimo, że w głębi serca czułaś i wiedziałaś, że nic się nie zmieni. Moja droga silna Kobieto! Nigdy nie byłaś głupia, byłaś miłością. A prawdziwa miłość nie jest czymś, od czego dobra kobieta odchodzi. Ona o to walczy! Ona o to płacze! Trzyma tę miłość, dopóki nie zgaśnie płomień. Nie byłaś głupia, byłaś prawdziwa! Jeśli ktoś był głupi, to ten człowiek, który Cię stracił, i nie docenił, jakie szczęście miał obok. Sześćdziesiąt Sekund
Jestem silna, bo nie mam innego wyboru. Jestem "twarda", bo ludzie zbudowali we mnie tę "skorupę". Jestem uparta, bo życie nauczyło mnie, że tylko tak, osiągnę to co chcę, czego pragnę, o czym marzę. Jestem wytrzymała, bo każdy ból budował moją "stalową zbroję". Jestem cierpliwa, bo wiem, że na wszystko musi nadejść odpowiedni, właściwy czas. Jestem silna, bo musiałam pokonać ogromny ból. Przepracować go w sobie. Zwyciężyć z nim. Mimo łez, uśmiechać się. Pośród krzyku, zachować ciszę. Mimo ciemnych chmur i burz, szukać słońca. Wśród tylu zła, odnaleźć dobro. Nie zatracić swojej wrażliwości. Jestem silna, bo pomimo wielu upadków wciąż mam odwagę podnieść się, jeszcze ten jeden raz. Nawet wtedy, gdy obok nie ma dłoni, która pociągnęłaby mnie w górę. Pomimo ran, uśmiechać się do ludzi. Mimo rozczarowań, mieć nadzieję. Pomimo smutku, tańczyć w deszczu. Nadal szukać szczęścia, dobra w ludziach. Wciąż marzyć. Wierzyć w ludzi. Jestem silna, bo mimo trosk, zaciskam pięści, nie poddaję się, działam. Jestem silna, bo staram się naprawiać swoje złe wybory. Nadal mam odwagę iść dalej, nie zatrzymywać się, nie cofać, walczyć o swoje szczęście. Jestem silna, bo pośród tego "łatwego świata" nie sprzedałam swoich wartości, zasad, moralności. Nie zgubiłam dobrego serca, empatii i człowieczeństwa. Muszę być silna. Bo życie nie pozostawia mi innego wyboru. Bo ludzie mnie tego nauczyli. Muszę być silna. Aby żyć. Żyć tak, jak chcę. Tak, jak pragnę. Żyć w zgodzie z własnym sercem, umysłem, a przede wszystkim z czystym sumieniem. Jestem silna. Bo nadal podążam swoją drogą serca. Odnajdując światło pośród całej otaczającej ciemności. Mimo, pomimo, przeciwko i na przekór wszystkiemu i wszystkim... Jestem silna. 😓 ~ Black Angel
Dla Ciebie , która wciąż się boisz… Może już wiesz, że to nie była miłość. Ale wciąż boisz się to przyznać głośno. Bo co wtedy? Co, jeśli wszystko, w co wierzyłaś, okaże się kłamstwem? On nie był obecny. Nie słuchał, kiedy mówiłaś. Nie widział, gdy płakałaś. Ale Ty go tłumaczyłaś. „Może ma dużo na głowie.” „Może taki po prostu jest.” A tak naprawdę – miałaś nadzieję, że kiedyś się zmieni. Nie zmienił się. Zmieniałaś się tylko Ty – powoli gasnąc. #rozbitarodzina #zdrada
💔 Jak nauczyć syna, by był dobrym mężczyzną... obecnym, prawdziwym, gotowym na miłość? To pytanie rodzi się w duszy kobiety, która czuje, że wychowanie syna to coś więcej niż troska o jego zdrowie i naukę. To misja duszy, by przekazać mu wzorzec człowieczeństwa. Ale jak to zrobić, gdy sama dorastałaś w braku? Gdy nikt Ci nie pokazał, czym jest szacunek, obecność, czułość, a zamiast tego uczono Cię przetrwania, milczenia i kontroli? 🌿 Najpierw przywróć porządek w sobie Jeśli w Twoim sercu nosisz złość do jego ojca – uznaj ją. Ale nie wylewaj jej na syna. Jeśli Twoje wewnętrzne dziecko czuje się niewidzialne – utul je. Ale nie oczekuj, że to syn Cię naprawi. Niech on nie niesie ciężaru Twojej historii. Niech będzie wolny. Nie od Ciebie – ale obok Ciebie. Bo kiedy mama stoi na swoim miejscu – kobieta obok mężczyzny, nie ponad nim – wtedy i syn znajdzie swoje miejsce: mężczyzny obok kobiety. 🌊 Oczyść linię mężczyzn w rodzie Syn nosi w sobie ojca. Nawet jeśli go nie zna. Nawet jeśli był nieobecny, raniący, zimny. Nie musisz tego akceptować. Ale możesz powiedzieć w sercu: „Ty jesteś jego ojcem. Ja dałam życie. Ty dałeś życie. Reszta nie należy do mnie.” Tym samym przestajesz walczyć. Przestajesz trzymać. I dajesz synowi największy dar: wolność, by był sobą – nie Twoim sojusznikiem. 🔥 Zobacz, co niesie w polu – a nie tylko, co robi Czasem chłopiec zaczyna być agresywny, obojętny, odcięty. Nie dlatego, że jest zły. Ale dlatego, że niesie coś za innych. – Może za dziadka, który był w wojnie. – Może za ojca, który uciekł od odpowiedzialności. – Może za Ciebie, jeśli Twoje serce wciąż tęskni, woła, nie ufa mężczyznom. Nie karz go. Zatrzymaj się i zapytaj siebie: „Czy on nie pokazuje mi czegoś, co we mnie zostało niedokończone?” To, co widzisz w jego oczach – jest częścią Twojej historii. A może historii tych, których nigdy nie poznałaś. 💓 Uzdrów swoje serce jako matka On nie potrzebuje matki idealnej. Potrzebuje matki prawdziwej. Która: – przyznaje się do błędów, – nie robi z niego swojego partnera, – uczy go mówić „tak” i „nie” bez winy i wstydu, – potrafi kochać i puszczać, bez kurczowego trzymania. Potrzebuje zobaczyć w Tobie kobietę, która stoi mocno w sobie – i nie potrzebuje kontrolować, by czuć się bezpiecznie. 🌟 Bo kiedyś, jakaś kobieta… … będzie patrzeć na Twojego syna i poczuje: „On widzi mnie. Słyszy. Nie chce mnie zmieniać. Nie walczy ze mną. Po prostu – jest.” I nie będzie wiedziała, że za tym mężczyzną stoiś Ty. Ale Ty będziesz wiedziała. 🌿 Modlitwa – Ustawienie Matki i Syna Synku mój, jesteś owocem miłości, życia, duszy. Przyszedłeś przez moje ciało, ale Twoja dusza przyszła z daleka – z pola większego niż ja. Dziękuję, że wybrałeś mnie na swoją mamę. Dziękuję, że mogłam Cię przyjąć, nosić, urodzić, kochać. Teraz staję przed Tobą jako Matka. A Ty jesteś moim Synem. Nie moim partnerem. Nie moim pocieszeniem. Nie moim ratunkiem. Po prostu – moim Synem. To, co należy do mnie – biorę z powrotem. A to, co należy do Ciebie – zostawiam Tobie z miłością. Nie będę Cię już obciążać swoją historią, swoimi lękami, swoją tęsknotą. Twoim ojcem jest Twój ojciec – ja to uznaję. Twoimi przodkami są też jego przodkowie – ja to szanuję. Stoję z tyłu – jako Matka. Ty idziesz do życia. Z błogosławieństwem. Z lekkością. Z mocą. Nie musisz mnie chronić. Nie musisz mnie pocieszać. Nie musisz mnie uszczęśliwiać. Kocham Cię i pozwalam Ci być wolnym. Tak, jak tylko prawdziwa matka potrafi. Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy Iwona Grzesik
„W życiu każdego człowieka nadchodzi moment próby. Możesz od tego uciekać, możesz sobie wmawiać, że ciebie to nie dotyczy, że uprawiasz tylko swój kawałek poletka, ale prędzej czy później pojmujesz, że to nieprawda, bo twoja ziemia jest zawsze częścią jakiejś całości. I w imię tej całości musisz podnieść głowę znad grządki, spojrzeć w słońce i powiedzieć jedno z dwóch słów: „tak” albo „nie”. Jednego tylko nie możesz – uciec, bo nie ma takiego miejsca pod naszym słońcem, dokąd mógłbyś się udać.” Edgar Allan Poe – Magazyn Histeria XVIII (ilustr. Igor Morski)
Introwertyk Ta osoba, która nie chce być w centrum uwagi... Dobrze sobie radzi ze sobą. Może spędzać całe dnie w domu, delektując się ciszą, nikt nie wie, czy tam jest, czy nie. Wstaje, uśmiecha się do sąsiadów z grzeczności, idzie do pracy, wraca do domu... a potem zamknij drzwi do świata. Jej azylem jest jego przestrzeń, jego świat. Może mieszka w tej samej okolicy od lat, nie znając prawdziwych imion swoich sąsiadów. Nie dlatego, że nie lubi ludzi, ale dlatego, że nigdy nie czuła potrzeby wymuszenia więzi. Bezużyteczne rozmowy, spotkania towarzyskie... to bardzo mało dla niej. Zdecydowanie woli dobrą książkę, serial, który ją rozśmiesza, wieczór sam na sam z kawą i myślami. A jednak... Gdy poświęcisz czas, by ją poznać, odkrywasz osobę o nieskończonej łagodności. Wielkie serce, pełne dobroci. Z tymi, którym ufa, staje się prawdziwą kulą energii, zabawną, drażniącą, czasem nawet trochę szaloną. Ale to widzą tylko uprzywilejowani. W grupie słucha więcej niż mówi. Jeśli ktoś do niej podchodzi, uśmiecha się z szacunku, ale nie zmusza się do odgrywania roli. Nie jest wyniosła ani odległa. Ona jest po prostu nią: introwertyczną, wrażliwą, głęboką duszą... i jest szczera. Jeśli rozpoznajesz tu siebie, wiedz, że nie jesteś sam. I nie musisz się zmieniać, żeby kogoś zadowolić Jason Lapointe
„Pełnia szczęścia i spokoju” Usiądź wygodnie, zamknij oczy i zacznij oddychać głęboko i spokojnie. Wdech… wydech… pozwól sobie na chwilę relaksu. Skup się na swoim sercu. Poczuj, jak bije spokojnie i równomiernie. Powtarzaj w myślach lub cicho na głos: „Zasługuję na spokój, miłość i sukces. Każdy mój wybór prowadzi mnie do pełni szczęścia.” Wyobraź sobie światło miłości i spokoju wypełniające Twoje ciało — od serca aż po koniuszki palców. Poczuj wdzięczność za to, co masz i za to, co do Ciebie przychodzi. Weź jeszcze kilka głębokich oddechów, poczuj, że jesteś gotowy/a iść dalej w harmonii. Powoli otwórz oczy, zabierając ze sobą to uczucie spokoju i siły.
Jeśli złapiesz 100 czerwonych ognistych mrówek i 100 dużych czarnych mrówek i umieścisz je razem w słoiku, na początku nic się nie dzieje. Jeśli jednak energicznie potrząśniesz słoikiem i rzucisz nim na ziemię, mrówki będą walczyć, aż w końcu się zabiją. Rzecz w tym, że czerwone mrówki myślą, że czarne mrówki są wrogiem i odwrotnie, podczas gdy w rzeczywistości prawdziwym wrogiem jest osoba, która potrząsnęła szkłem. Tak właśnie dzieje się w dzisiejszym społeczeństwie. Lewa kontra prawa, czerń kontra biel, pro-maska kontra antymask ... Prawdziwe pytanie, które musimy sobie zadać, brzmi: kto potrząsa szkłem i dlaczego?
„Odpoczynek i regeneracja” Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Weź kilka głębokich oddechów — wdech przez nos, wydech przez usta. Poczuj, jak z każdym oddechem Twój cały organizm się rozluźnia. Pozwól sobie na odpoczynek i wyciszenie. Powtarzaj w myślach lub cicho na głos: „Sobota to mój czas na odpoczynek, regenerację i ładowanie pozytywną energią. Zasługuję na spokój i radość.” Wyobraź sobie, że z każdym wydechem wypuszczasz napięcie i stres. A z każdym wdechem wchłaniasz spokój i lekkość. Poczuj ciepło i komfort otaczający Cię teraz, jak miękki koc, który chroni i koi. Weź jeszcze kilka spokojnych oddechów, powoli wracaj do rzeczywistości, otwierając oczy, z poczuciem spokoju i naładowanej energii na resztę dnia.
„Wdzięczność i spokój” Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Skup się na swoim oddechu — powolnym, naturalnym. Z każdym wdechem poczuj, jak wypełnia Cię spokój, a z każdym wydechem wypuść napięcie. Powtarzaj w myślach lub cicho na głos: „Niedziela to dzień wdzięczności i spokoju. Przyjmuję wszystko, co przynosi mi życie, z otwartym sercem i spokojnym umysłem.” Wyobraź sobie, że Twoje serce otwiera się jak kwiat, wypełniając się wdzięcznością za każdy moment. Poczuj, jak spokój rozlewa się po całym ciele, rozluźniając każdy mięsień. Weź kilka spokojnych oddechów i powoli otwórz oczy, niosąc ze sobą harmonię i akceptację na cały dzień.
Zawsze warto czekać na właściwą osobę. Choćby nie wiem jak długo to trwało, to nie zadowalać się kimkolwiek, bo z byle kim to można sobie jedynie zmarnować życie. Związek ma być Twoją bezpieczną łodzią, która pozwala Ci dopłynąć do brzegu. Jeśli wsiądziesz w dziurawą łajbę, to musisz liczyć się z tym, że w końcu pójdziesz na dno. Stopniowo zacznie wyłazić chamstwo, prostactwo, brak zaangażowania, szczerości i milion innych rzeczy. Każda z nich to dziura w łodzi, która coraz bardziej napełnia się toksycznymi i niszczącymi sytuacjami, aż w końcu zatonie. Dlatego zawsze lepiej stać na bezpiecznym i suchym lądzie. W podróż ruszyć dopiero z tą osobą, która będzie właściwa i z którą wspólnie będziesz mogła dopłynąć do końcowej przystani. - R. Wicijowski, z książki PROSTO W SEDNO
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

















































