"Wiesz, co jest najtrudniejsze? Nie te wszystkie życiowe pierdoły, które można ogarnąć telefonem, przelewem czy wizytą u mechanika. Najtrudniejsze to wstać z łóżka, kiedy wszystko w środku wrzeszczy, żeby zostać. Kiedy czujesz, jakby cię życie rozjebało na milion kawałków, a mimo to zbierasz się – powoli, po kawałku – i mówisz: „Jeszcze nie dziś, skurwysynie.” Patrzysz w lustro, twarz zmęczona, oczy puste, ale gdzieś tam głęboko tli się iskra. I ubierasz się. Zakładasz tą samą bluzę, w której walczyłeś wczoraj. Wychodzisz. Dajesz radę. Nikt nie widzi, co się dzieje w środku. Dla innych jesteś normalny. Czasem się uśmiechniesz, czasem rzucisz żartem. A w środku? Chaos. Ale idziesz dalej. Bo najwięksi twardziele to nie ci, co krzyczą na siłowni i wrzucają motywacyjne cytaty. Najwięksi to ci, co się nie poddają, chociaż wszystko ich boli. Co podnoszą się codziennie, mimo że nie mają siły. Bo wiedzą, że każda taka wstawka to cichy bunt wobec wszystkiego, co próbowało ich złamać. Więc jak dziś znowu wstałeś – mimo że było ciężko – to pamiętaj: już wygrałeś. A reszta? Reszta to tylko kolejny dzień do przeżycia, kolejna bitwa do wygrania. I kurwa, dasz radę." - Adwokat Diabła


 

Ej, słuchaj… Czasem życie łapie człowieka za kark i mówi: „Siadaj, pogadajmy.” I nie chodzi tu o dramatyczne upadki. Czasem po prostu głowa mówi „dość”, a serce już dawno nie nadąża. No i trzeba się na chwilę wycofać… nie żeby się poddać, tylko żeby się poukładać. Właśnie w takim momencie jestem. Oddech. Cisza. Reset. Nie znikam na zawsze, nie odchodzę. Po prostu robię przestrzeń. Ale zanim zamilknę, chcę Ci coś zostawić. Coś, co nie daje mi spokoju. Bo to historia, która mnie samego rozjebała od środka. Ale też poskładała. Na blogu pojawi się opowieść. W kawałkach. Bez lukru. Bez udawania. To nie będzie historia o tym, jak jest fajnie i kolorowo. To będzie historia o tym, co się dzieje z człowiekiem, kiedy ktoś zabiera mu kawałek duszy. Nie przez przypadek nazwałem to: „Skradziona niewinność.” Bo to nie jest tylko tytuł. To stan. To rana, która nie krwawi na zewnątrz, ale wewnątrz - cały czas. To opowieść o tym, jak się podnosisz, choć każdy kawałek Ciebie mówi: „leż”. To droga przez piekło, żeby odnaleźć w sobie światło. Ale hej - to też historia o mocy. O tym, że można być połamanym i dalej iść. Że możesz być w rozsypce, a i tak ulepisz siebie na nowo. Z bliznami. Ale silniejszy. Jeśli znasz tę historię - proszę Cię, nie spoileruj. Daj innym poczuć to, co Ty poczułeś. Nie odbieraj emocji. A Ty, który to czytasz pierwszy raz - czytaj do końca. Nie oceniaj po pierwszych zdaniach. Bo prawda nie zawsze krzyczy. Czasem siedzi cicho w ostatnim akapicie. To opowiadanie jest częścią czegoś większego. Zbioru historii o emocjach, które miały być wyciszone… Ale nie będą. Bo ja już nie chcę milczeć. Do zobaczenia w tej opowieści. Niech zrobi Ci w sercu to, co zrobiła mi. Trzymaj się. I pamiętaj - zawsze możesz wstać. Nawet, jak się kurwa nie chce. - Adwokat Diabła


 

Kiedyś miałem kumpli. Wiesz, takich, co to zawsze byli obok. Śmiali się głośno, przybijali piątki, pili ze mną wódkę i gadali o marzeniach, jakbyśmy wszyscy lecieli w tę samą stronę. A ja – głupi – wierzyłem, że to jest właśnie przyjaźń. Ale życie, kurwa, to nie bajka. Z czasem zauważyłem, że niektórzy śmieją się najgłośniej, kiedy ty się potykasz. I że te piątki w plecy potrafią się zamienić w noże, jak tylko się odwrócisz. Nie robią tego zawsze od razu. Czasem udają dobrych. Czasem mówią ci, że jesteś zajebisty, a za rogiem życzą ci, żebyś spierdalał. To boli. Ale to też budzi. Bo wtedy zaczynasz rozumieć, że nie każdy, kto jest obok, jest z tobą. Nie każdy, kto cię zna, ci kibicuje. I nie każdy uśmiech znaczy „szanuję cię, bracie”. Czasem ten uśmiech to tylko maska, pod którą siedzi zazdrość. Taka cicha, brudna zazdrość, która nie znosi twoich sukcesów, bo przypomina im o ich własnym pierdolonym lenistwie. Ale wiesz co? To zajebiście ważna lekcja. Bo kiedy już to ogarniesz – przestajesz się rozdrabniać. Przestajesz szukać aprobaty tam, gdzie nigdy jej nie było. Zaczynasz budować swoje życie na swoich zasadach. I nagle się okazuje, że nie potrzebujesz tłumu. Wystarczy ci dwóch, trzech ludzi, którzy są prawdziwi. A reszcie – dziękujesz za lekcję i idziesz dalej. Z podniesioną głową. Z własnym celem. I z tą pierdoloną siłą, której nie da się kupić – bo wykuwa się ją z rozczarowań, zdrad i wniosków, które bolą. Nie musisz być dla wszystkich. Bądź dla siebie. I dla tych, co naprawdę są z tobą. Reszta? To tylko hałas. - Adwokat Diabła


 

Był taki dzień, że siadłem na podłodze w kuchni o 3 w nocy. Bez łez, bez krzyku. Po prostu pustka. Nie miałem już siły walczyć, nie wiedziałem, co dalej. Życie mnie napierdoliło tak, że nie byłem pewien, czy jeszcze potrafię się podnieść. I wiesz co? Wtedy zrozumiałem jedno – ludzie często gadają: „Weź się w garść”, „Inni mają gorzej”, „Ogarnij się”. Ale nikt, kurwa, nie siedział w mojej skórze. Nikt nie słyszał tego, co działo się w mojej głowie. Więc przestałem czekać na zrozumienie. Przestałem udowadniać coś światu. Zacząłem budować siebie od nowa – po cichu, powoli, kurwa z uporem. Bo czasem, jak życie cię przywali, to jedyne, co ci zostaje, to milczenie. Ale właśnie w tym milczeniu rodzi się nowa siła. Taka, której nikt ci już nie zabierze. Więc nie oceniaj bólu, którego nie przeżyłeś. I jeśli sam właśnie leżysz rozjebany na mentalnym dnie – to nie jesteś słaby. Jesteś w procesie. A każdy skurwiel, który tam był, wie, że najwięksi wojownicy rodzą się w ciszy. Idź dalej. Kurwa, idź dalej. Bo jeszcze się zdziwisz, jak bardzo cię stać. - Adwokat Diabła


 

Był taki moment, że siedziałem na podłodze, dosłownie i w przenośni. W portfelu echo, w głowie burdel, a w sercu – ciemno jak w dupie. Każdy dzień to była walka, żeby się w ogóle podnieść z łóżka. I wiesz co? Przeklinałem wszystko – siebie, świat, życie. Ale coś we mnie krzyczało: „kurwa, jeszcze nie teraz, jeszcze nie koniec”. I tak dzień po dniu, krok po kroku, człapałem pod tę górę. Bez sił, bez pewności, że dam radę. Ale parłem. I wiesz co? Z każdym metrem w górę było trudniej… ale też ciszej w głowie, jaśniej w duszy. I nagle – widok. Kurwa, taki, że dech zapiera. Nie dosłownie – chodzi o życie. O ten moment, kiedy patrzysz wstecz i mówisz sobie: „było ciężko jak skurwysyn, ale było warto”. Bo właśnie o to chodzi. Im większe gówno przerzucisz, tym bardziej pachnie zwycięstwo. Im trudniej masz teraz, tym piękniej będzie później. Tylko nie stój. Nie odpuszczaj. Bo to wszystko, co dziś cię gniecie – jutro będzie twoją siłą. To, co teraz boli, kiedyś będzie twoją pieprzoną dumą. - Adwokat Diabła


 

Wiesz… kiedyś myślałem, że życie to sprint. Że trzeba zapierdalać, wyprzedzać, nie oglądać się za siebie. Tylko że w tym biegu zacząłem gubić siebie. Były chwile ciszy, takie, co ryją banię bardziej niż najgłośniejsza kłótnia. Była samotność – ta prawdziwa, nie ta na Insta. Było też udawanie… żeby tylko komuś pasować. Żeby nie być tym „dziwnym”. Żeby nie zawieść. Aż pewnego dnia coś pękło. I poszedłem w swoją stronę. Powoli, bez fajerwerków, ale kurwa – w zgodzie ze sobą. I wiesz co? Nikt tam nie kazał mi kłamać. Nie musiałem grać kogoś, kim nie jestem. Nie trzeba było ranić innych, żeby samemu się utrzymać na powierzchni. To była droga, na której po raz pierwszy od dawna – miałem czyste sumienie. I chociaż nie była łatwa, chociaż każdy krok bolał… To była moja droga. Wolna. Prawdziwa. I kurwa – bezcenna. - Adwokat Diabła


 

Anioły są niewidzialne, ale wiemy że istnieją. One są przy nas i chronią nas. To ludzie, którzy nas kochali i odeszli za wcześnie. ~ Autor nieznany

 


Miłość nie zostawia Cię z wątpliwościami. Nie każe Ci zgadywać, czy jesteś ważna. Nie milknie wtedy, gdy najbardziej potrzebujesz słów. Nie znika, gdy płaczesz, i nie wraca tylko wtedy, gdy mu wygodnie. Jeśli ktoś naprawdę Cię kocha – to Cię wybiera. Codziennie. W czynach, a nie tylko w słowach. W spojrzeniach, które mówią „jesteś dla mnie ważna”. W obecności, która nie znika przy pierwszej trudności. Miłość to nie jest wieczna niepewność. To nie jest analiza wiadomości i próba zrozumienia, co ktoś miał na myśli. To nie jest ból, który czujesz, gdy znowu zasypiasz z pytaniem: „czy mu zależy?”. Jeśli ktoś pozwala Ci wątpić, jeśli przez niego czujesz się niewystarczająca, jeśli więcej Cię boli, niż koi – to nie jest miłość. Bo prawdziwa miłość nie sprawia, że się boisz. Sprawia, że wreszcie czujesz się bezpieczna. ~ Kobieta Zwykła – ❤️


 

Są mężczyźni, którzy przepraszają pięknie. Cicho. Czule. Ze spuszczonym wzrokiem. Mówią: „to się nie powtórzy”. „Już zrozumiałem”. „Naprawdę mi zależy”. I może nawet przez chwilę w to wierzysz. Bo kochasz. Bo chcesz wierzyć. Bo nadzieja w Tobie krzyczy głośniej niż rozsądek. Ale potem przychodzi dzień, w którym znowu robią to samo. I znowu przepraszają. I znowu nic się nie zmienia. Bo dla nich przeprosiny to sposób, żeby Cię zatrzymać, a nie sposób, żeby się naprawić. Prawdziwe „przepraszam” to nie słowo. To działanie. To decyzja. To zmiana. A jeśli jej nie ma — to nie przeprosiny, to manipulacja. ~ Kobieta Zwykła – ❤️


 

Jeśli musisz się tłumaczyć z każdej wiadomości, z kim rozmawiałaś, gdzie byłaś, dlaczego się uśmiechnęłaś — to nie jest miłość. Miłość nie kontroluje. Nie sprawdza telefonu w nocy. Nie budzi w Tobie lęku przed kolejnym pytaniem. Miłość ufa. Miłość daje przestrzeń. Miłość nie zamyka Cię w złotej klatce, nazywając ją troską. Nie przyszłaś na świat, żeby się wiecznie tłumaczyć, usprawiedliwiać, prosić o pozwolenie na bycie sobą. Jeśli ktoś kocha — nie zabiera Ci powietrza. Tylko idzie obok i pozwala Ci oddychać. ~ Kobieta Zwykła –


 

Są mężczyźni, którzy boją się silnych kobiet. Nie dlatego, że te kobiety krzywdzą. Ale dlatego, że ich obecność odbiera władzę tym, którzy budują ją na cudzym milczeniu. Boją się kobiet, które mówią wprost. Które nie proszą o pozwolenie na istnienie. Które wiedzą, kim są — nawet, jeśli są poranione. Więc próbują je uciszyć. Ośmieszyć. Podważyć. Zasugerować, że są „trudne”, „za dużo”, „przesadzone”. Ale nie daj się temu oswoić. Nie ucz się strachu przed swoją własną siłą. Nie chowaj skrzydeł tylko dlatego, że ktoś nie potrafi na nie patrzeć. Twoja siła nie jest problemem. To ich słabość nie potrafi jej udźwignąć. ~ Kobieta Zwykła –


 

Byłam z nim kilka lat. Z człowiekiem, który miał dwie twarze. Dla innych – czarujący, pomocny, uprzejmy. Dla mnie – wybuchowy, drażliwy, wiecznie zdenerwowany. Potrafił się wściekać o najdrobniejszą rzecz. Krzyczał. Wyzywał. Obrażał. A potem… udawał, że nic się nie stało. A ja – tłumaczyłam. Usprawiedliwiałam. Wybaczałam. Bo wierzyłam, że to się zmieni. Że „ma trudny czas”. Że „to przez pracę”. Że „mnie kocha, tylko nie umie tego okazać inaczej”. Byłam naiwna. Bo on się zmieniał. Na chwilę. A potem było jak dawniej. I gorzej. Bo za każdym razem traciłam kawałek siebie. W końcu powiedziałam: dość. Choć było ciężko. Choć się bałam. Choć długo się wahałam, bo przecież „tyle razem przeszliśmy”. Ale nie mogłam już znieść braku szacunku. Tego, że ktoś, kto powinien mnie kochać – traktował mnie jako worek treningowy. Odeszłam. I to była najlepsza decyzja w moim życiu. Poczułam ulgę. Poczułam, że wracam do siebie. Dziś chcę Ci powiedzieć coś ważnego: Nie łudź się, że on się zmieni. Nie marnuj lat na kogoś, kto nie widzi w Tobie wartości. Nie pozwól, żeby ktoś Cię ranił, krzyczał na Ciebie, wyładowywał swoje frustracje – i nazywał to miłością. Miłość nie boli. Miłość nie podnosi głosu. Miłość nie niszczy. Nie bądź jak ja – nie czekaj latami na coś, co nie nadejdzie. Odejdź, zanim zapomnisz, kim byłaś, zanim zaczęłaś się bać własnego domu. - Kobieta Zwykła -


 

Są mężczyźni, którzy potrafią wracać jak bumerang. Nie wtedy, gdy Ty czekasz… ale gdy Ty wreszcie zaczynasz zapominać. Wiedzą, kiedy się odezwać. Wiedzą, co powiedzieć. Wiedzą, jak obudzić nadzieję, którą tak długo w sobie nosiłaś. I choć już dziewięć razy odchodzili… Ty wciąż się łudzisz, że może tym razem zostanie. Że dojrzał. Zrozumiał. Zatęsknił. Ale prawda jest taka: kto naprawdę chce zostać — nie odchodzi wciąż od nowa. Nie buduje miłości na zgliszczach nieobecności. Nie zostawia za każdym razem, gdy robi się trudno. Nie pozwalaj wracać komuś, kto nie potrafi być obecny na co dzień, a przypomina sobie o Tobie tylko wtedy, gdy jego świat zaczyna być zbyt pusty. Nie jesteś opcją awaryjną. Nie jesteś emocjonalnym przystankiem. Nie jesteś dziewiątą szansą na tę samą krzywdę. ~ Kobieta Zwykła –


 

Widzę, że nic nie publikujesz z nią/nim. - Jesteście jeszcze razem? - Tak, ale dziś jestem na tyle dojrzały, aby wiedzieć, że nie musimy ujawniać naszego związku w mediach społecznościowych, tylko po to, by inni wiedzieli, że wszystko gra. Ponieważ, nie wszyscy, którzy lubią nasze zdjęcia i codziennie obserwują profil, niekoniecznie lubią nasze szczęście. ~ Nowotny


 

Nie mogę wejść z nim do restauracji. Nie wynajmę z nim mieszkania. Na plażę też nie wejdziemy, bo komuś przeszkadza. W pociągu spojrzą na nas krzywo, w autobusie poproszą o bilet dla niego albo… o wyjście. Ale kiedy wszystko się wali - on zostaje. Kiedy twoje dziecko zaginie w lesie, on nie odpocznie, dopóki go nie znajdzie. Gdy przyjdzie burza, zawieje śnieg, a samochód wpadnie do rowu - on nie zawaha się ani sekundy. Wbiegnie w ogień. Wskoczy do wody. Pójdzie tam, gdzie ty nie dasz rady - nie dlatego, że musi. Bo chce. Bo kocha. To tylko pies? Nie. To serce, które bije dla ciebie nawet wtedy, gdy świat się odwraca. Dla tych, którzy nigdy nie zrozumieli, co to znaczy mieć psa. ~ Autor nieznany, tłumaczenie: Duszą Podszyty


 

Nauczyłam się jednego: nigdy nie oceniaj ludzi po tym, co o nich słyszałeś od innych. Porozmawiaj, poznaj, a potem wyraź swoje zdanie. Jeśli chcesz kogoś o coś zapytać, pytaj, a nie obrabiaj mu zad za plecami. Wiadomości szukaj u źródła. ~ Gabriela Gargaś


 

Każdy z nas ma w niebie kogoś, komu chciałby podziękować, za to, że był i powiedzieć: bardzo tęsknię. 🖤 ~ Autor nieznany


 

Wybrałam milczenie, by mniej się złościć. Zdecydowałam, że nie chcę już niszczyć swojego spokoju. Dlatego odchodzę. Od ludzi, którzy mnie nie szanują, od tych, którzy uważają mnie za naiwną, od tych, którzy nigdy nie próbowali mnie zrozumieć. Nie chcę toczyć wojen, bo z bitew wychodzi się przegranym, nawet kiedy się wygrywa. Wybieram ciszę, by dać upust swoim myślom. Pragnę jedynie trochę spokoju, w towarzystwie tych, którzy naprawdę mnie kochają. Resztę zostawiam za sobą. ~ Duszą Podszyty ©


 

Ten film trwa 2 godziny i 15 minut, ale boli przez całe życie. 🥺💔 ~ Nostalgia anioła (2009)


 

Nie trzeba kończyć studiów, żeby być dobrym człowiekiem. Nie trzeba mieć tytułów, znajomości i grubego portfela, żeby wiedzieć, jak okazać szacunek, jak powiedzieć "dzień dobry", "dziękuję" lub "czy mogę pomóc?". Znam ludzi prostych, którzy mają w sobie więcej klasy i empatii niż niejeden wykształcony „pan” czy „pani”, dla których tytuł stał się tarczą, a pieniądze – przepustką do bycia ponad innymi. Którzy uważają, że mogą patrzeć z góry, że mają prawo pomiatać kimś słabszym, mniej zamożnym, mniej „elokwentnym”. Otóż nie. Szacunek nie wynika z dyplomu. Kultura nie zależy od stanu konta. Człowieczeństwa nie da się kupić. Ale nie chodzi o to, żeby wrzucać wszystkich do jednego worka. Są też profesorowie z ogromnym sercem. Lekarze, nauczyciele – ludzie po wielkich szkołach i z jeszcze większą empatią. Tacy, którzy potrafią rozmawiać po ludzku, usiąść obok, zrozumieć – bez oceniania. Bo na końcu i tak liczy się tylko to, kim jesteś jako człowiek. A prawda jest taka: Kultury nie kupisz. Dobroci nie da się udawać. A jeśli nie masz w sobie serca – to choćbyś miał cały świat, nie masz nic. ~ Izabela Szczepaniak #cytat #prawda


 

Ona nie jest robotem. Choć czasem tak wygląda — gdy o szóstej rano wstaje, robi śniadania, budzi dzieci, potem biegnie do pracy, wraca z siatami, sprząta, gotuje, prasuje, odrabia z nimi lekcje… i jeszcze mówi, że „wszystko w porządku”. Ale nie jest. Bo nikt nie ma siły być wszystkim dla wszystkich. Facet wraca z pracy i mówi, że „jest zmęczony”. Jasne. Ale ona też pracuje. Też ma etat. I jeszcze „etat po etacie”, który nie kończy się nigdy. A potem się dziwisz, że ona nie ma siły na rozmowy. Na uśmiech. Na Ciebie. To nie ona się zmieniła. To Ty się nie ruszyłeś z kanapy. Pomoc w domu to nie łaska. To miłość. To partnerstwo, nie przywilej. To wstyd, że trzeba o tym przypominać. 🩸


 

Milczenie też jest odpowiedzią — i często najgłośniejszą. Czasem nie trzeba krzyczeć, by coś zakończyć. Nieodpisanie, nieodebranie, niedokończenie rozmowy – mówi więcej niż tysiące zdań. Bo czasem „nic” znaczy: „mam dość”. – Czerwony 🩸


 

Nie usunąłem Cię na Insta. Nie zablokowałem na Snapie. Nie wyrzuciłem ze znajomych na Fejsie. Już nie dlatego, że czekam, aż wrócisz. Bo wiem, że nie. Tylko dlatego, że nie umiem udawać, że nigdy Cię nie znałem. Czasem widzę Cię gdzieś przypadkiem. Na story z Twoich wakacji. W metrze. Na bulwarach wiślanych. W tej samej kawiarni na Marszałkowskiej, w której kiedyś mówiłaś, że mają najgorszą latte w Warszawie. Teraz siedzisz tam z nim. I się śmiejesz. I kawa Ci nie przeszkadza. Nie wiem, co boli bardziej. To, że chodzisz z nim w nasze miejsca? To, że już nie pamiętasz? Czy to, że pamiętasz i pokazujesz, że już nic nie znaczę? A ja… Ja udaję, że nic się nie stało. Wrzucam zdjęcia, na których wyglądam na zadowolonego. Śmieję się na siłę. Gram kogoś, kto się ogarnął. A gdy zostaje sam w domu… to pije i piszę do Ciebie listy pod pseudonimem, byś nigdy się nie domyśliła, że tu chodzi o Ciebie. Że wciąż Cię kocham. Ale prawda jest taka, że tęsknię. Codziennie. Za Tobą, za nami, za wszystkim, co było. I nigdy się nie udało – choć obiecywaliśmy. Wiem, że może on jest lepszy. Nie ucieka, jak coś boli. Nie milknie, jak robi się trudno. Nie chowa się za pracą, głupimi tekstami, strachem. Może to dobrze. Może z nim masz spokój. A ja? Nauczyłem się nie pokazywać, co czuję. Bo kiedyś pokazałem — i zostałem sam. Bo gdy zaufałem i oddałem całe serce, to ktoś wziął je w dłonie i wyrzucił do śmietnika, gdy się nim znudził. Moje serce, a dla kogoś niepotrzebny śmieć. Rozumiesz? Dlatego jeśli kiedyś zerkniesz na moje story i pomyślisz „On już nie tęskni” — to wiedz, że tęsknię i cierpię. Wszystko co Ci powiedziałem, nadal jest aktualne. Wszystko co do Ciebie czuje – również. W każdej wiadomości, której nie napisałem. W każdej piosence, którą przewijam bo przypomina Ciebie. W każdym zdjęciu, które omijam wzrokiem, by za chwile pęknąć i do niego wrócić. Wiedz, że ja dalej Cię kocham. Tylko już Ci tego nie mówię. Czerwony 🩸


 

Dziś łatwiej wejść komuś do łóżka niż do serca. Bo łóżko nie zadaje pytań. Nie każe zostać, gdy kończy się cisza. Nie wymaga lojalności, cierpliwości, ani prawdy. Mężczyźni udają miłość, żeby dostać orgazm. Kobiety dają orgazm, bo liczą na miłość. I wszyscy kończą rozczarowani. To już nie chodzi o bliskość. To transakcja. Dotyk za iluzję. Nagość za uwagę. Świat, w którym „kocham” to tylko filtr na stories. OnlyFans, Tinder, lajki za cycki, komplementy za donejty — miłość spadła z piedestału i rozbiła się o podłogę sypialni. Już nikt nie chce budować — wszyscy chcą szybko, ładnie, bez zobowiązań. A potem płacz w poduszkę. Bo znowu było tylko ciało, a serce zostało głodne. Upadliśmy. Nie jako jednostki. Jako ludzkość. I nie wiem, co bardziej mnie boli — że tak się dzieje, czy że już przestaliśmy się dziwić. – Czerwony 🩸


 

Nie bój się być zbyt „dużo” dla kogoś, kto ma „za mało” do zaoferowania. Twoja intensywność to nie wada. Twoja szczerość to nie problem. Jeśli ktoś nie potrafi unieść Twojego światła, to nie przyciemniaj siebie — pozwól mu odejść w cień. – Czerwony 🩸


 

Wieczorami wrzucam story, że wszystko u mnie okej. Że życie toczy się dalej. Że uśmiecham się częściej. Że kogoś mam… choć to tylko ja i cisza w mieszkaniu. A potem wracam do domu. Zdejmuję czapkę. Kurtkę. Twarz. Otwieram whisky i kładę się z telefonem. Nie po to, żeby pisać. Po to, żeby patrzeć na nasze zdjęcia. Po raz setny. I nadal boli jak pierwszy. Każdy tatuaż na Twoim ciele znam na pamięć. Każde zdjęcie przewijam powoli, jakby to coś miało zmienić. Jakbyś miała się nagle odezwać. Jakby któryś obrazek miał dopisać ciąg dalszy. Patrzę na Twój kontakt na Messengerze, i z każdą minutą łudzę się, że coś napiszesz. Chociaż „hej”. Chociaż kropka. Cokolwiek. Ale nie piszesz. A ja i tak patrzę. Nerwowo. Z nadzieją. Z głupią wiarą. Tak mijają mi miesiące. Tylko scrolluję, tylko piję, tylko tęsknię. Nie umiem przestać o Tobie myśleć. To mnie zabija. Jestem świetny w udawaniu. Wyćwiczony. Trenuję codziennie. Jakby to był sport — udawać, że nie boli. Ale boli. I gdybyś tylko wiedziała… jak bardzo tęsknię. Jak bardzo bym chciał mieć pewność, że kiedy on przy Tobie zasypia, Ty też myślisz, co u mnie. I co by było, gdybyśmy wtedy jeszcze raz spróbowali. Czerwony 🩸


 

Nie uciszaj jej emocji. Bo dopóki krzyczy, dopóki pyta, dopóki chce — to znaczy, że jeszcze jesteś dla niej wszystkim. Kobieta nie milknie bez powodu. Milknie, gdy za długo krzyczała w próżnię. Gdy jej „kocham” odbijało się od ścian twojego milczenia. Nie bój się jej słów. Bój się ciszy, w której cię już nie ma. Bo nie istnieje nic bardziej bolesnego niż kobieta, która przestała czuć. Miłość nie znika z dnia na dzień. Umiera powoli — od niesłuchanych próśb, od niewysłanych wiadomości, od twojego „później”. Wiem coś o tym. Bo ja milczałem, gdy ona jeszcze prosiła. Ignorowałem, gdy pytała. Odsuwałem, gdy próbowała być blisko. A dziś… oddałbym wszystko, żeby znów usłyszeć jej głos. Choćby z wyrzutem, marudzeniem czy złością. Mężczyźni uczą się doceniać kobiety, kiedy ich już nie ma. Kiedy nie pytają, gdzie jesteś. Kiedy nie czekają z kolacją. Kiedy ich miejsce w łóżku jest puste — i nie chodzi o ciało, tylko o serce. Więc jeśli jeszcze cię szuka — daj się znaleźć. Jeśli jeszcze się kłóci — odpowiedz. Jeśli jeszcze czeka — wróć. Zanim zamknie się w sobie na zawsze. I przestanie być twoja. 🩸


 

Umawiam się z dziewczynami z Tindera. Czasem na kolację, czasem tylko na noc. Spotykam się z nimi, bo chcę coś poczuć. Ale nie czuję nic. Zaliczam ich ciała, jakby miały wymazać Twoje. Jakby kolejny pocałunek miał zatrzeć ślad Twoich ust. Ale każda dłoń na mojej szyi każde paznokcie wbite w plecy każdy jęk zamiast oddalać przybliża mnie do Ciebie. Bo myślę o Tobie. Zawsze. Jak głupi. Mówię im to samo. „Jesteś piękna.” „Lubię Twoje oczy.” „Chodź bliżej.” Łudzę się, że któraś z nich zachowa się jak Ty. Że spojrzy jak Ty. Zamilknie jak Ty. Zostanie jak Ty. Ale żadna nie jest Tobą. I żadna nigdy nie będzie. Mogłem ruszyć dalej. Mogłem pokochać kogoś innego. Ale wiem jedno: ja już nigdy nie będę szczęśliwy. Bo wszystko, co mam w sercu, to Ty. Czerwony 🩸


 

Prawdziwa miłość nie boli. Boli jej brak, kłamstwo i brak szacunku. Nie myl przywiązania z miłością. Nie myl bólu z głębią uczuć. Jeśli ciągle płaczesz, prosisz, czekasz, wybaczasz... to nie jest miłość. Miłość jest spokojem. I pewnością, nie walką o obecność. – Czerwony 🩸


 

Życie jest zbyt krótkie, by budzić się z żalem. Kochaj ludzi, którzy dobrze Cię traktują i współczuj tym, którzy nie potrafią. ~ Anna Przybylska


 

"Żeby zostać dobrym człowiekiem nie trzeba robić wielkich rzeczy, czasami wystarczy podać rękę." ~ Maciej Wiszniewski


 


 

Pewnego dnia znajdziesz wiernego, czułego, uważnego mężczyznę, który nie przejmuje się twoją wagą, tym, czy masz rozstępy, cellulit czy zmarszczki, który mówi dobranoc, dzień dobry, który pyta, czy już jadłaś, czy wszystko w porządku. I to będzie ten, który naprawdę będzie tego wart.


 

"I z czasem wszystko się zmienia... Nie chcesz tysiąca spojrzeń, tylko tego jednego, patrzącego z miłością i szczęściem wyrysowanym na twarzy. Nie chcesz miliona znajomych, tylko przyjaciół, którzy kończąc wspólne spotkanie już planują kolejne... Bo życie to nie ludzie, dla których chcesz wciągać brzuch i udawać ideał. Najważniejsze to mieć takich ludzi obok siebie, którzy akceptują Cię mimo wszystkich wad i życiowych błędów."


 

Gdybym miała okazję napisać coś... po raz ostatni... napisałabym: "Doceń to, co masz”, nigdy nie wiesz, który pocałunek stanie się ostatnim... rozmowa, która nigdy się nie powtórzy... ostatnie spojrzenie, uśmiech. Nigdy nie wiesz, jak skończy się kolejna historia w Twoim życiu... ale dopóki trwa... doceń każdą jej chwilę... ~ Sześćdziesiąt Sekund


 

Nie jestem święta. Czasem się wścieknę, Czasem przeklnę, Czasem napiję się wódki... Czasem jestem obłędnie leniwa, Czasem zjem tak dużo, że omal nie pęknę... Czasem świat mnie wkurza, Czasem mam wszystkiego dość, Czasem jestem po prostu zołzą na maxa... Ale po lewej stronie, pod żebrami mam TO COŚ.. TO COŚ, to zaje*sty mięsień, który pozwala mi być kochającym, współczującym i wrażliwym człowiekiem ❤ ! I dopóki ten mięsień nadaje mi rytm, w d*pie mam opinie "świętoszków" 😉 ! ~ Misss G


 

Koń był przywiązany do pala, ale przyszedł diabeł i go rozwiązał. Wystraszony ogier zaczął uciekać przez pola chłopa rujnując jego żniwa. Właściciel ziemi się wściekł, wziął strzelbę i zabił uciekające zwierze. Wtedy właściciel konia też się zdenerwował, wziął strzelbę i pomścił zabite zwierze strzelając do chłopa. Żona postrzelonego chłopa to zobaczyła i zabiła właściciela konia. Potem syn właściciela konia dokonał mordu na chłopa żonie. Mężczyźni ze wsi słysząc o tragedii zabili mordercę i spalili jego dom rodzinny... Ludzie pytali diabła: dlaczego to wszystko zrobiłeś? Diabeł odpowiedział: Nie zrobiłem nic takiego, po prostu oswobodziłem konia. MORAŁ: Diabeł robi proste i niewinne rzeczy, a resztę robimy sami. On wie, że zło tkwi w naszych sercach. Dlatego musimy myśleć zanim zaczniemy działać - często pochopnie. Pamiętaj: słowo ma moc sprawczą. Myśl zanim zaczniesz działać i pomyśl zanim użyjesz słów, których nie da się cofnąć.


 


 


 

Niektórzy patrzą na mnie, oceniając już z góry i pytają dlaczego taka jestem?... Inni twierdzą, że się zmieniłam… Lecz wciąż to ta sama JA. A może jednak trochę… I tu nie chodzi o zasadę: „z kim przystajesz takim się stajesz”… Przejrzałam na oczy… Nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą. Nie proszę się o czyjąś uwagę. Nie błagam o miłość, bo wymuszona nic nie znaczy, nie jest warta złamanego grosza, a nie da się starać za dwoje. Ci, którzy mnie lubią, oni wiedzą, że za nimi wskoczę w ogień. Są i drudzy, którzy zaś mnie wręcz nienawidzą, ale w zasadzie to nie mój problem… Jeszcze inni chcieliby wysłać mnie w kosmos bez biletu powrotnego, ale cóż wszystkim pasować nie muszę… Szanuje tych, którzy we mnie wierzą. Są też tacy, którzy opuścili mnie w najtrudniejszych chwilach. Ale jestem wdzięczna za wszystkich, bo dzięki temu wiem, kto jest prawdziwy, a kto udawał. Mimo wszystko, wierna swoim przekonaniom pozostaje sobą… ❤️ ~ Ich Oczami - Nieidealni


 


 

Ojciec jest tym, który tworzy, a nie tym, który niszczy, musi się starać. Ojciec to pierwsza miłość córki i pierwszy bohater syna, bycie ojcem to nie tylko stawianie się na piedestale, to stałe bycie kimś najważniejszym z życiu nie tylko dziecka, ale i mamy. Ojciec nie jest tylko kimś co publikuje na Facebooka czy WhatsApp zdjęcia. Ojciec kocha swoje dzieci. Ojciec śmieje się, płacze i dba razem z matką. Tata nie ucieka od bycia ojcem, by potem wracać jak dziecko śpi. Ojciec pokazuje, że mu zależy! Ojciec w dzisiejszych czasach to rzadkość! Ojcem się staje i ma się być, a nie bawić się. Zdjęcie dziecka z ojcem to nie jest by się pokazać, to jest by pokazać, że kochasz. ~ Miłość jest najważniejsza


 

Już się przestałem przejmować co inni myślą na mój temat. Wiecznie źle, wiecznie za mało. Mam to w dupie i szczerze powiem że się z tego cieszę. Wolę słuchać ważnych dla siebie osób niż zwykłych hien, które tylko czekają aż mi się noga podwinie. A poza tym wolę mieć jedną zaufana osobę niż setki fałszywych.


 

Jakiś czas temu, przy wejściu na siłownię, można było zobaczyć zdjęcie dziewczyny z napisem: "Tego lata, chcesz być syreną czy wielorybem?" Pewna kobieta odpowiedziała: Wieloryby są zawsze otoczone przez przyjaciół (delfiny, foki, ludzkie ludzie), mają bardzo aktywne życie seksualne i wychowują swoje dzieci z dużą czułością. Bawią się jak szalone z delfinami i jedzą tyle krewetek ile dusza zapragnie. Pływają przez cały dzień i podróżują w niesamowitych miejscach. Są to niesamowite i bardzo kochane zwierzęta, które każdy broni i podziwia. Syreny nie istnieją... ale gdyby istniały, stały by w kolejce do psychologa po pomoc w ustaleniu, czy są kobietą czy rybą? Nie miałyby życia seksualnego i nie mogłyby mieć dzieci. W czasach, gdy media ostrzegają nas, że tylko małe jest piękne, wolę jeść lody z moimi dziećmi, obiad z moim mężem, jeść i pić i bawić się z moimi przyjaciółmi...nie osądzajmy innych w/g tuszy, ważna jest osobowość, serce, empatia i szacunek. 🙂 ❤


 

🔴 Grupa turystów odwiedzała farmę krokodyli. Znaleźli się w zabezpieczonej klatce na środku jeziora pełnego krokodyli. Właściciel gospodarstwa zaproponował: Kto wskoczy do wody i dopłynie do brzegu, otrzyma milionów dolarów. Odpowiedzią była wręcz ogłuszająca cisza... Nagle pewien mężczyzna wskoczył do wody. Ścigany przez żarłoczne krokodyle, wręcz nadludzkim wysiłkiem - dotarł bez szwanku do brzegu. Farmer wręczył mu czek na milion dolarów i ogłosił: mamy zwycięzcę! Po otrzymaniu nagrody mężczyzna i jego żona wrócili do hotelu. Już w pokoju, facet, wciąż w stresie i zmęczeniu, powiedział do żony: Kochanie, nie wskoczyłem sam... Ktoś mnie, kur*a wepchnął !!! Żona uśmiechnęła się i tajemniczo odpowiedziała: Wiem kochanie, wiem... ;) Morał tej historii jest taki: Za każdym mężczyzną odnoszącym sukcesy - zawsze stoi jakaś kobieta 🤭😎


 

Mój tato zawsze tak mawiał o kobietach: Pomóż jej, bo inaczej ktoś inny jej pomoże. Słuchaj jej, bo inaczej ktoś inny ją wysłucha. Rozpieszczaj, dawaj kwiaty, przytulaj i po prostu bądź dla niej . Jeśli Ty tego nie zrobisz, pojawi się ktoś inny, kto doceni jej wartość. Więc kochaj swoją kobietę, bo inaczej ktoś zrobi to za Ciebie! ~ Sześćdziesiąt Sekund


 

Opowieść. *Twój dziadek oświadczył mi się z kawałkiem cukierka. Nie mieliśmy nic, ukląkł i powiedział do mnie: „Teraz nie mam nic, tylko cukierka, ale jeśli chcesz, możemy wszystko razem zbudować”. A ty? „Otworzyłam cukierka, podzieliłam go na dwie części i zjedliśmy. Od tego momentu dzieliliśmy się i dzieliliśmy wszystkim. Upadaliśmy, powstawaliśmy i budowaliśmy. Wszyscy razem. Przeżywaliśmy trudne chwile, zmęczenie, ale zawsze byliśmy dla siebie. Do ostatniego'' „Inne czasy, babciu” „Czas nie zmienia sposobu, w jaki kochasz. Zmieniło się to, że nie masz już pięknych przykładów do naśladowania. Teraz boją się wszystkiego. Nie biorą ślubu z obawy, że nie będą w stanie budować. Jak tylko się pokłócą, odchodzą, bo wtedy myślą, że znajdą lepszego. Zawsze szukają doskonałości, jakby ona istniała. Brakuje im postrzegania rzeczywistości. O szczęściu w małych rzeczach. Robią wielkie demo, pierścionki za tysiąc dolarów, przesadzone wideo z oświadczynami, a potem przegapiają ten moment. Ta intymna rzecz, którą trzymasz we dwoje, tylko we dwoje na całe życie. Tego im brakuje. Odwagi, by żyć i kochać za to, kim są, a nie za to, jak sobie to wyobrażają.*


 

Owszem, mam nadwagę. Owszem, nie schudłam od stycznia. Owszem, wisi mi tu i ówdzie. Owszem nawet się coś zwija i roluje. Owszem nie widać kości biodrowej, udowej a i kręgosłup pokrywa warstwa tłuszczyku. Aczkolwiek... Owszem, wyjdę śmiało na plażę. Owszem, będę się cieszyć, bawić i korzystać z życia. Owszem, to nie mój problem, ale tych, co bezustannie się porównują, oglądają, mierzą i ważą... Owszem, nie jestem 34, 36, 38, 40... Ale owszem, jestem fajna babka. Daję radę. ~ Misss G