Nie planuj zbyt wiele… Bo czas, jak rzeka, i tak popłynie swoją drogą… Nie zapyta Cię o mapy… Nie zajrzy w terminarz… Nie poczeka, aż będziesz gotowa… Twoje plany nie obchodzą przeznaczenia… Nie wzruszają losu… Nie wzruszają nieba… Życie nie dzieje się według kalendarza… Najważniejsze rzeczy przychodzą bez zapowiedzi —jak miłość o poranku,jak łza w ciszy,jak wiadomość, która zmienia wszystko… Nie planuj za wiele… Nie próbuj ujarzmić czasu,bo to on uczy Cię pokory… Zamiast planować – żyj… Zamiast układać jutro – smakuj dzisiaj… Zamiast gonić za tym, co być powinno –przytul to, co już jest.., Bo może właśnie w tej niedoskonałości,w tym braku scenariusza,w tej niewiadomej — czai się to, co najprawdziwsze… Nie planuj zbyt wiele… Otwórz serce… A życie samo napisze historię piękniejszą, niż kiedykolwiek zdołałabyś wymyślić… Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie.


 

Czasami trzeba komuś opowiedzieć wszystko. Całe swoje życie. Otworzyć serce i duszę na oścież. Otworzyć umysł. Zrobić przeciąg słów, niech niesie naszą historię. Niech słowa ułożą się w innych dłoniach zupełnie bezpiecznie, opowieścią o tym kim byliśmy, jesteśmy i marzymy aby być. Opowieścią o tym co sp*eprzyliśmy i o tym, co udało nam się osiągnąć. O bzdurach i rzeczach niezwykle ważnych. O tym co złe i o miłości. O wyblakłych nadziejach i bezczelnej pewności, że nadejdzie nasze jutro. - Aleksandra Steć


 

Kochaj wszystkich – bez względu na to, ile osób Cię nie lubi. Wybaczaj – bez względu na to, jak bardzo zostałeś skrzywdzony. Żyj pokornie – bez względu na to, jak bogaty jesteś. Oddawaj się marzeniom – bez względu na to, jak bardzo masz ciężkie życie. Pomagaj – bez względu na to, ile razy było Ci ciężko. Bo warto być dobrym człowiekiem.


 

Są mężczyźni, którzy nie zasługują na kobietę, którą mają. Kobietę trzeba cenić, szanować i kochać. Nigdy nie akceptuj związku, w którym jesteś lekceważona, nie urodziłaś się po to! Wymagasz szacunku. Zadbaj o siebie. ~ Miłość jest najważniejsza.


 

Moje Panie, pozwólcie, że powiem wam coś, co może oszczędzić wam lat cierpienia. Mężczyzna, z którym zdecydujecie się dzielić życie, nie tylko wpływa na wasz związek, ale kształtuje całą waszą egzystencję. Wasze samopoczucie emocjonalne, zdolność do spokojnego snu, siła waszego głosu, bicie serca, gdy wchodzicie do pokoju. On ma wpływ na to wszystko. Niezależnie od tego, czy jest dla was wsparciem, czy was niszczy... ma to wpływ na każdy aspekt waszego życia. Właściwy mężczyzna nie wprowadzi chaosu do waszego życia. Będzie spokojem po długim dniu, a nie kolejną burzą, którą musicie przetrwać. Będzie przypominał wam o waszej wartości, bez konieczności błagania o uznanie. Jego obecność uspokoi wasz umysł, a nie zaciemni waszego osądu. Z nim miłość nie będzie testem, ale schronieniem. Będziesz śnić głośniej, śmiać się głośniej, leczyć się głębiej... ponieważ jego miłość będzie cię napędzać, a nie wyczerpywać. Staniesz się bardziej sobą, bardziej żywą i pełną energii, ponieważ on stworzy przestrzeń dla twojego rozwoju, a nie będzie konkurował z twoim blaskiem. A niewłaściwy mężczyzna? Nie tylko zrani twoje serce. Będzie niszczył twoją radość. Powoli uciszysz się, aby zachować spokój, chodząc jak po jajkach, aby uniknąć kolejnej kłótni. Twój uśmiech zniknie, nie od razu, ale stopniowo. Zaczniesz kwestionować swoje odbicie, zastanawiając się, kiedy przestałaś rozpoznawać kobietę, która na ciebie patrzy. Tego rodzaju szkody nie krzyczą, szepczą w ciszy, w rzeczach, których już nie mówisz, w częściach siebie, które schowałaś, aby przetrwać. Autor postu Niebanalna Relacyjność Foto Pinterest


 

Mężczyźni, którzy przestali ufać kobietom nie zbudzili się tacy z dnia na dzień… ( Tekst ten ma na celu uświadomienie zachowań i ich konsekwencji, nie jest orężem do walki płci.) To wy ich ukształtowałyście… Każdą manipulacją… Każdym „nic mi nie jest”, kiedy gotowałyście się ze złości… Każdym cichym szantażem — że jak nie spełni, nie udowodni, nie przyniesie — nie zasługuje na waszą miłość… Każdym razem, kiedy uczucie było wymienne jak waluta: za dom, za stabilność, za wszystko, tylko nie za niego samego… To wy uczyłyście ich, że są dobrzy tylko wtedy, gdy robią więcej… Gdy przestają być sobą, żeby sprostać waszym oczekiwaniom… To wy uznałyście czułość za słabość, siłę za toksyczność, a milczenie — za obojętność… To wy odebrałyście im dzieci, mówiąc w sądach: „on nie potrafi się nimi zająć”… To wy mówiłyście, że „prawdziwy mężczyzna” nie płacze — a gdy płakał, gardziłyście nim… To wy karmiłyście się mitem, że to zawsze wy jesteście ofiarami, a on — zawsze oprawcą… Mężczyźni, którzy przestali wierzyć w miłość —przestali, bo ich zdradzono… Bo byli traktowani jak portfele… Bo ich obecność była mniej warta niż wasze urażone ego… Bo ich uczucia były zawsze mniej ważne niż wasze emocje… Nie przyszli na świat z cynizmem… Wyście ich nim napełniły… Każdym westchnieniem pogardy… Każdym „musisz być lepszy”… Każdym porównaniem do kogoś innego, bardziej pasującego do waszych fantazji… Nie pytajcie, czemu milczą… Zapytajcie siebie, czemu nie mogą już mówić do was bez lęku, że znowu zostaną odrzuceni… I nie pytajcie, gdzie się podziali mężczyźni… Może po prostu już nie chcą być waszym rozczarowaniem… Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie. Foto pinterest


 

Ona chce być żoną... nie kimś, kto zajmuje miejsce, nie planem awaryjnym, nie kimś, kogo „trzymam na wszelki wypadek”. Nie szuka uwagi... szuka harmonii. Poszukuje miłości. Stabilności. Głębokiej więzi. Nie interesują jej opóźnione odpowiedzi, nudne rozmowy ani mężczyźni, którzy pojawiają się tylko wtedy, gdy jest to dla nich wygodne. Tego rodzaju powierzchowna energia jej nie porusza. Chce wracać do domu, gdzie panuje spokój. Do mężczyzny, który nie boi się zaangażowania, który jest gotowy budować, rozwijać się i kierować się miłością. Chce kogoś, kto słucha jej sercem, a nie tylko uszami. Kto wie, że bycie jej mężczyzną oznacza bycie jej bezpieczną przystanią, jej partnerem, jej obrońcą... kimś, kto modli się z nią, śmieje się z nią, walczy u jej boku, a nie przeciwko niej. Nie szuka fantazji. Szuka czegoś prawdziwego. Prawdziwego wysiłku. Prawdziwej więzi. Prawdziwego partnerstwa. Bo ma już dość rozrywki z chłopakami, którzy nie potrafią być szczerzy nawet wobec siebie, a co dopiero wobec niej. Chce przyszłości. Rodziny. Fundamentu tak solidnego, że ich dzieci będą im kiedyś za to wdzięczne. Więc nie... nie prosi o zbyt wiele. Po prostu w końcu przestała prosić niewłaściwych.


 

Kobiety, które nienawidzą mężczyzn.. ( Tekst ten ma na celu uświadomienie zachowań i ich konsekwencji, nie jest orężem do walki płci.) Nie wzięły się znikąd… Wyście je stworzyli… Każdą niewysłuchaną… Każdą, którą nazwaliście „wariatką”, bo miała odwagę czuć… Każdą, którą zdradziliście, a potem wmówiliście jej, że „to tylko seks”… Każdą, którą zepchnęliście do roli służącej, opiekunki, kochanki — ale nigdy równej sobie partnerki… To wy kazaliście im być „mniej”, żebyście mogli czuć się „więcej”… To wy budowaliście swoje ego na ich ciszy… To wy tłumaczyliście przemoc frustracją, zdradę nudą, a odejście — ich rzekomym chłodem… To wy zostawialiście dzieci i zaczynaliście nowe życia, jakby odpowiedzialność można było porzucić jak starą koszulę… To wasza pycha, wasze tchórzostwo, wasz wieczny głód dominacji zamienił ich miłość w pogardę… To wyście nauczyli kobiety, że nie można wam ufać… Że jesteście słabi, gdy trzeba być silnym… I brutalni, gdy trzeba być czułym… Kobiety, które nienawidzą mężczyzn —nienawidzą za coś… Za słowa, które nie miały paść… Za ręce, które nie miały ranić… Za obietnice, które miały znaczyć coś więcej niż chwilowe „chcę”… Nie przyszły na świat z gniewem… To wyście je nim napełnili… Każdym zaniechaniem… Każdym kłamstwem… Każdą chwilą, gdy trzeba było być mężczyzną, a byliście tylko samcami… Nie pytajcie, czemu nie kochają… Zapytajcie siebie, czemu przestaliście być warci Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie. Foto pinterest


 

Między kobietą a mężczyzną leży przestrzeń… Pełna nieporozumień, lęków, starych ran, niespełnionych oczekiwań… Ale też — pragnień, czułości, potrzeby bliskości i bycia rozumianym… Nie jesteśmy swoimi przeciwieństwami… Jesteśmy różni, bo tak miało być… Kobieta i mężczyzna to dwa języki —oba piękne, oba pełne znaczeń, oba wymagające nauki… Chcesz być zrozumiany? Zacznij od słuchania… Chcesz być szanowana? Zacznij od okazywania szacunku… Miłość nie rośnie w warunkach wojennych… Miłość nie przetrwa w milczeniu, które rani bardziej niż krzyk… Zamiast zadawać sobie ciosy — zadajmy sobie pytania… Nie: „dlaczego ty zawsze…” Ale: „czego potrzebujesz?” „jak się czujesz naprawdę?” „jak możemy razem przestać się ranić?” To nie kobiety są złe… To nie mężczyźni są winni wszystkiemu… To brak szczerości jest trucizną… To pycha, że wiemy wszystko o sobie nawzajem, zamyka każdą drogę… Zacznijmy mówić tak, jakbyśmy byli gotowi słuchać… Zacznijmy słuchać tak, jakbyśmy po raz pierwszy mieli zrozumieć… Miłość nie jest walką… To nie bitwa, w której ktoś musi przegrać… To przestrzeń — do budowania… Czasem od nowa… Czasem inaczej… Czasem wolniej… Ale razem… Bo na końcu wszyscy tęsknimy za tym samym —za spojrzeniem, w którym mieszka spokój… Za dotykiem, który nie ocenia… Za słowem, które mówi: „jestem… Z tobą. Nie przeciwko tobie.” Pięknego popołudnia kochani.. Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie. Foto pinterest


 

Złamałeś mnie do końca. Miałam serce, które biło tylko dla ciebie. Cierpiałam ostatnio w ciszy. Zostałam z niczym, choć dałam ci wszystko. Już nie napisze, nie zadzwonię, bo pokaleczone serce pękło. A Ty? Ciesz sie, w końcu zniszczyłeś kogoś kto kochał cie najbardziej na świecie. Kto dbałam, troszczył sie i martwił o Ciebie. Kto wybierał właśnie Ciebie każdego dnia, właśnie Ciebie. Ale ty wybrałeś, zdecydowałeś bo wolisz gonić za gwiazdami niż mieć swój prywatny księżyc. Pękło 💔 żegnaj.... 🖤乇ᐯ乇ㄥ卂丨几🖤


 

Pocałunek w czoło… To nie jest zwykły gest. To coś znacznie głębszego. To cicha obietnica, wypowiedziana bez słów. To delikatne „jestem”, które nie znika, gdy świat się wali. To subtelne „kocham”, kiedy gardło ściska i nie da się mówić. To szept bezpieczeństwa w Twoim chaosie. Pocałunek w czoło mówi: „Widzę Twoje zmęczenie. Czuję Twój ból. I nie odwrócę się, nawet jeśli wszystko inne runie.” Nie potrzebuje wielkich deklaracji. Nie wymusza. Nie krzyczy. Po prostu... trwa. Trzyma Cię za rękę w ciszy, kiedy brakuje sił. Przypomina: „Nie jesteś sama. Zawsze będę przy Tobie. Nie tylko wtedy, gdy się śmiejesz… ale przede wszystkim wtedy, gdy płaczesz.” Bo prawdziwa miłość nie potrzebuje scen. Ona pokazuje się właśnie tak – w jednym, cichym pocałunku w czoło. - ❤️-


 

Niektórzy ludzie kończą studia i zaczynają karierę zawodową w wieku 22 lat, aby następnie zweryfikować swój wybór i marzyć o jak najszybszym przebranżowieniu się. Inni nie studiują tylko od razu zabierają się za pracę fizyczna i świetnie się w tym odnajdują. Niektórzy ludzie biorą ślub w wieku 25 lat, a następnie po kilku latach ich małżeństwo się rozpada. Inni nie potrzebują formalizować swojego związku, a i tak będą ze sobą do końca swoich dni. Są też dziewczyny, wyśmiewane za to, że zostały nastoletnimi mamami, ale to właśnie im będzie dane poznać swoje prawnuki. Po drugiej stronie są kobiety, które zachodzą w ciąże po 40 i nieustannie muszą wysłuchiwać, że to za późno i to podejmowanie bezsensownego ryzyka. Bywają też takie, którym dzieci nie są potrzebne do szczęścia i są przez to potępiane. Nie ma właściwego sposobu na życie. Nie ma linii czasowych, w których musi się coś wydarzyć. Nie dogodzisz wszystkim, bo ludzie wiecznie będą paplać na temat tego, jak powinieneś żyć. Rób swoje i nie martw się! Jesteś dokładnie tam, gdzie powinieneś być! - Kobus


 

Zastanawiam się… Czy kiedyś trafisz na ten list. Może przez przypadek. Może szukając mnie, chociaż nie będziesz się do tego przed sobą przyznawać. Może za oknem będzie padał deszcz. Albo zapach świeżo zaparzonej kawy rano rozejdzie się po Twojej kuchni. Może w radiu poleci piosenka, którą Ci wysłałem gdy się poznawaliśmy — i znów poczujesz, że znasz każdą nutę... Może będziesz wtedy szczęśliwa. A może tylko dobra w udawaniu. I wtedy… Zobaczysz ten wpis. Moje słowa. Moje serce — tak wystawione, jak nigdy nie umiałem go pokazać, gdy byłaś obok. Czy poczujesz cokolwiek? Choćby ukłucie. Choćby cień wzruszenia, którego nie pozwoliłaś sobie czuć od lat. Będę wtedy gdzieś daleko, Kochanie. Może w Bieszczadach, może w hotelowym pokoju z widokiem na to co już nigdy nie wróci - między nami. Może będę trzeźwy. Albo znowu nie. Ale jedno wiem — nawet jeśli w łóżku będzie ktoś obok, to i tak zadrży mi dłoń, jeśli tylko pomyślę, że przeczytałaś. Że się zatrzymałaś. Bo piszę to z myślą, że kiedyś… może spojrzysz i nie powiesz „to już minęło”. Tylko zapytasz siebie: „Dlaczego wciąż boli?” I może choć na sekundę zatęsknisz. Nie za mną. Ale za nami. I w tej jednej sekundzie… Będę znowu Twój. Choćby tylko w myśli. Choćby już tylko na papierze. 🩸


 

Mieszasz mi w głowie. I nawet nie przepraszasz. Znowu czuję, że coś się wali, ale tym razem nie zamierzam tego sklejać. Nie moimi dłońmi. Nie moimi łzami. Nie moim spokojem, który rozjebałaś jakby był nic nie wart. Kłamiesz. A ja znowu Ci wierzę. Bo jestem głupi. Bo mam serce tam, gdzie inni mają granice. W pustym pokoju po Tobie zostaje echo — krzyk, którego nie zdążyłem wyrzucić z siebie, bo znów wierzyłem, że to ostatni raz. Ale Ty zawsze wracasz. Z tą samą miną. Z tym samym “to nie tak jak myślisz”. I znowu to ja się składam. Znowu ja odpuszczam. Bo Ty nigdy nie musiałaś walczyć. Bo ja robiłem to za nas dwoje. Pamiętasz, jak leczyłem Twoje rany? Jak brałem na siebie cały świat, żebyś Ty mogła choć raz zasnąć spokojnie? Jak obiecałem, że nie odejdę? To czemu dzisiaj to Ty odchodzisz po kawałku? Słowem. Gestem. Milczeniem. Już nie wiem, co boli bardziej — Twoje kłamstwa czy to, że za każdym razem je rozgrzeszam. Nie chcę Cię tracić. Ale nie będę już siebie gubił, żebyś mogła udawać, że wszystko jest dobrze. Bo nie jest. Miłość to nie jest pole bitwy, gdzie jedna osoba rzuca granatami, a druga się modli, żeby przeżyć. Miłość to nie jest wybaczanie w kółko tego, co nigdy nie powinno się wydarzyć. Nie zasłużyłem na takie traktowanie. Na ciszę w słuchawce. Na pustkę w oczach. Na bycie planem B, kiedy Twoje plany A się posypią. Nie chcę żałować, rozumiesz? Ale zaczynam. Zaczynam żałować, że nie odszedłem wcześniej. Że tak długo trzymałem się za rękę, która tak często mnie puszczała. Bo może to nie ja kochałem za mocno. Może to Ty — nie kochałaś wcale. Bo miłość to nie jest gra. A jeśli była — to wygrałaś. Bo ja zostałem z niczym. 🩸


 

Nie jestem święty. Nie będę tu udawał świętoszka. Ale jedno wiem na pewno — że to, co dziś nazywacie „wolnością”, to często tylko ucieczka. Przebrana w filtry, pewność siebie i milczenie rano po wszystkim. Tinder. Pierwsza randka, pierwszy drink, pierwszy seks. I koniec. Bez emocji, bez słowa, bez powrotu. Jakby to było normalne. Jakby tak miało być. Ale to nie jest wolność. To pustka w przebraniu. Zaczyna się od braku zasad, a kończy na tym, że nikt już nie potrafi kochać. Bo żeby kochać, trzeba mieć coś więcej niż ciało. Trzeba mieć serce, które boli… A wielu z nich już dawno odcięło serce, żeby „nie cierpieć”. I teraz krążą jak cienie. Z łóżka do łóżka. Z rozmowy w emoji. Z jednej randki na kolejną, nie pytając o imię, tylko o godzinę. Myślą, że są silni. Że mają kontrolę. Ale prawda jest taka, że boją się bliskości bardziej niż samotności. Bo bliskość wymaga odwagi. Zasady wymagają odwagi. A dziś wszyscy chcą iść na łatwiznę. Nie, to nie jest odwaga, że sypiasz z kimś po godzinie. To jest pusta próba udowodnienia, że coś czujesz… kiedy nie czujesz nic. A najgorsze jest to, że zaczynacie wierzyć, że to normalne. Że tak wygląda miłość. Ale to nie miłość. To samotność we dwoje. I brak szacunku do siebie i swojego ciała. 🩸 Czerwony


 

Nie jesteś za dużo. Oni są za mało. Twoja intensywność, Twoja emocjonalność, Twoja szczerość — to nie przesada. To prawda. Jeśli ktoś nie potrafi jej unieść, to nie Twoja wina. Nie zmieniaj się, żeby pasować do ciasnych granic cudzych oczekiwań. Świat potrzebuje kobiet, które są „za dużo” — właśnie po to, by było więcej prawdy. 🩸


 

Toksyczne kobiety 😈 Są kobiety, które nie wchodzą w związek z sercem. One wchodzą z kalkulatorem. Od samego początku grają rolę – czułe, uważne, idealnie dopasowane. Robią wrażenie, jakby były spełnieniem marzeń. I właśnie o to chodzi – żeby facet się zakochał, zainwestował, oddał. Nie z miłości – z potrzeby bycia potrzebnym. Wtedy zaczyna się ich gra. Kiedy już mają jego uwagę, zaangażowanie, czasem też portfel i emocje – zaczynają przesuwać granice. Powoli, delikatnie, ale systematycznie. Najpierw wprowadzą subtelne poczucie winy, potem szantaż emocjonalny, a na końcu zrobią z niego chłopca na posyłki, który przeprasza za wszystko, łącznie z tym, że oddycha. Każda jego decyzja, która nie jest po ich myśli, nagle staje się „egoizmem” albo „brakiem dojrzałości”. One zawsze wiedzą lepiej. Ich potrzeby są najważniejsze. Ich humor wyznacza pogodę w całym domu. Tacy mężczyźni nie żyją – oni funkcjonują. Są trzymani na smyczy emocjonalnego uzależnienia, bo przecież "ona miała ciężką przeszłość", "trzeba ją rozumieć", "jest wrażliwa". A prawda jest taka, że wiele z tych kobiet nie szuka bliskości – one szukają kontroli. Facet ma spełniać zachcianki, być dostępny na zawołanie, potwierdzać ich wartość, a jak się zbuntuje – zostaje odstawiony, obśmiany, zdradzony albo emocjonalnie rozsmarowany po ścianie. A jeśli chodzi o inne kobiety? Tutaj nie ma siostrzeństwa, tylko zimna wojna w białych rękawiczkach. Toksyczna kobieta nie znosi, gdy inna kobieta błyszczy. Nie znosi cudzej pewności siebie, niezależności, sukcesu ani urody – bo wszystko to przypomina jej, że ona gra rolę, a tamta po prostu jest. Więc zaczyna ją podważać. Szeptem, spojrzeniem, kąśliwym komentarzem. Niszczy relacje między kobietami, sieje zawiść, ustawia się na piedestale, na którym tak naprawdę stoi zbudowana z kompleksów. I wiesz, co jest najgorsze? Że przez społeczne przekonanie, że kobieta to zawsze ofiara, wiele z nich uchodzi z tym na sucho. Bo kto by podejrzewał, że za tą delikatnością kryje się chłodna kalkulacja i emocjonalna przemoc w wersji glamour? A jednak – to się dzieje. I niszczy nie tylko mężczyzn, ale i całą przestrzeń między nami, kobietami. To nie jest siła. To jest toksyna w perfumach. I nie każda zasługuje na miano „królowej” tylko dlatego, że nosi koronę z ego i rzęsy 5D. #toksycznyzwiazek #toksyczna


 

Przyjdzie kiedyś do Ciebie taki moment, w którym zaczniesz mieć większość spraw po prostu w Dupie. Nie, nie dlatego że staniesz się zwykłym leserem. Aroganckim narcyzem. Obrażonym dzieciakiem. Dumnym księciem. Tylko po prostu zaczniesz cenić sobie święty spokój. Odechce Ci się wykłócania z ludźmi o rację. Zaprzestaniesz udowadniania innym faktów, aby wyciągnąć ich z ciemnogrodu. Olejesz ciepłym moczem tych, o których względy zabiegałeś. Dasz wilczy bilet tym, którzy nie mieli dla Ciebie czasu. Przestaniesz odbierać telefon od osób, którzy nigdy o Tobie nie pamiętali. Słysząc plotki na Twój temat nie zawalczysz z nimi, tylko powiesz " Tak, tak było." Nie będziesz prosić się o czyjąś uwagę, tylko uszanujesz własną osobę. Bo widzisz, większość ludzi jest mała. Rozumiesz? Są malutcy, a wiesz czego zakompleksiony malec pragnie? Pragnie być widocznym. Niestety, ale bardzo często swój kompleks leczy toksycznym budowaniem relacji. Karmieniem się czyimś niepowodzeniem. Namawianiem innych małych, do nienawiści przeciw ludziom większym. Bo tylko w grupie są twardzi. Budowaniem się czyjąś krzywdą. Po prostu tylko do pewnego momentu będzie Ci zależało na ludziach. Lecz niestety, Ci sami ludzie wybiją Ci z głowy to, żebyś poświęcał im swój czas i tracił swoje nerwy. Zobaczysz, że oprócz negatywnych emocji, nie przynoszą Ci nic więcej. Dasz im taplać się w swoim bagnie, które tworzą każdego dnia, a Ty odejdziesz od nich czysty i wolny. Uwierz, że NIGDY więcej do nich nie wrócisz. ~ Jakub Czarodziej


 

Nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Nie każdy bezdomny to alkoholik i nie każda "idealna" medialna para żyje w sielance. Ktoś poddał się, bo brakło mu sił, a nie dlatego, że nie chciało mu się walczyć. Ludzie rozstają się z różnych powodów i z różnych powodów są ze sobą. Nie każdy, kto ma znacznie starszego partnera, patrzy na jego pieniądze i nie każdy, kto nie ma dzieci, nie chce ich mieć. Ktoś, kogo nazywasz chudzielcem, może być ciężko chory, a ktoś szeroko uśmiechnięty, nieszczęśliwy do głębi. Ten, który na pierwszy rzut oka ma wszystko, nierzadko nie ma nic. Zbyt często dajemy się nabrać oczom, nie potrafiąc spojrzeć sercem. Ufamy pozorom i własnym domysłom, wierzymy w plotki, często raniąc.


 

#cytaty


 

Życie nie jest łatwe dla ludzi o zbyt myślących umysłach i wrażliwym sercu…


 

#cytaty


 

Sokrates powiedział kiedyś: „Gdyby osioł mnie kopnął, czy bym go pozwał? ” Tym prostym zdaniem Sokrates uczył jednej z najpotężniejszych lekcji w życiu. Nie chodzi o wygrywanie każdej kłótni, ani o pokazywanie wyższości przed tymi, którzy nie chcą się uczyć. Ale mądrze wybierać, które bitwy zasługują na naszą energię. Wielu ludzi reaguje na obelgi i obrazy, jakby od tego zależała ich godność. Ale tak naprawdę, prawdziwą siłą jest zachowanie spokoju i godności. Nawet, gdy cię prowokują. Kiedy osioł kopie. Działa według instynktu i natury. Nie ma świadomości tego, co robi. Podobni są ludzie, którzy poruszani przez ignorancję, zazdrość i własną porażkę i cierpienie. Potrafią tylko atakować i krzyczeć. Ignorancja krzyczy, mądrość milczy. Kto wie, kim jest i ile jest wart, nie musi bronić swojego ego przy każdym wykroczeniu, jakie dostaje. Najpotężniejsza odpowiedź ta, która sprawia, że ignorancja najbardziej niekomfortowa. To cisza. Sokrates rozumiał, że życie jest zbyt krótkie, aby marnować je na kłótnie z tymi, którzy nie chcą się uczyć, a wiedzą tylko jak walczyć. Nie zniżaj się do poziomu osoby, która szuka konfliktu. Prawdziwa inteligencja nie musi być narzucana. Po prostu świeć swoją samą obecnością. Lepiej odejść w pokoju, niż utknąć w bagnie pustych słów….


 

„To niesamowite, że przejmujemy się opiniami absolutnie wszystkich dokoła, ale rzadko kiedy myślimy o sobie sami. Czyli nie przez pryzmat naszych matek, sióstr, przyjaciółek czy babć. Nie przez pryzmat naszych byłych, przyszłych i obecnych facetów. Nie przez pryzmat koleżanek z pracy, z którymi łączy nas jeden automat do kawy, ani przez pryzmat elity sąsiedzkiej, która tylko czeka ze swoimi poduszkami, aż na parapety zacznie docierać słońce. Im wszystkim nie musisz się wcale podobać. Nie jesteś zupą pomidorową, żeby Cię wszyscy lubili, ani karetką pogotowia, żeby Cię wszyscy potrzebowali. Trzymaj z tymi, którzy są Ci bliscy, a opinią zrzęd przejmuj się tyle, co promocją czopków na gorączkę - to, że jest, nie znaczy, że musisz z niej od razu korzystać.” ~ Joanna Pachla (fot. A.N.)


 

„Tęsknię za dotykiem jego skóry, jego ramionami oplecionymi wokół mnie, za jego ustami na moich. Miłość. Cokolwiek się między nami wydarzyło, było prawdziwe. Wiem, że takie było. I kocham go za to, że pozwolił mi tego doświadczyć.” ~ K.A. Tucker (fot. Cosa vuoi che sia)


 

„Czymże jest życie, jeśli nie szeregiem natchnionych szaleństw? - Trzeba tylko umieć je popełniać! A pierwszy warunek: nie pomijać żadnej sposobności, bo nie zdarzają się co dzień.” - George Bernard Shaw (fot. Cioccolato e Caramelle)


 

Czy wiesz kiedy zaczyna się szczęście? Wtedy, kiedy przestajesz się bać tego, co ludzie powiedzą. Tego, jak Cię ocenią i co zrobisz, jak się dowiedzą o Tobie. Kiedy przestaniesz się bać żyć po swojemu, na własny rachunek i być odpowiedzialnym za siebie. Wybierać świadomomie, chociaż wybory te nie zawsze będą oczywiste i klarowne. Szczęście nadejdzie, kiedy przestaniesz się bać ciszy, chwilowej samotności, własnego towarzystwa i własnych uczuć. Wtedy zrozumiesz, że życie jest piękne i dobre. A to co Cię zabijało, to był po prostu strach. Spokoju na wieczór życzę...


 

Wiesz co? Kiedyś myślałem, że bycie dobrym dla ludzi to słabość. Że jak okazujesz serce, to cię przejadą jak walec. No i... nie myliłem się. Kilka razy dostałem po dupie. Pomagałem, wspierałem, byłem, słuchałem, kurwa, nawet wtedy, kiedy sam byłem w rozsypce. A potem co? Cisza. Znika. Blok. Albo jeszcze lepiej – tekst, że „za dużo cię było”. I wiesz co? Przez chwilę naprawdę myślałem, że to ze mną coś nie tak. Że może trzeba być chłodnym skurwielem bez emocji. Ale potem zrozumiałem jedno — nie będę się karał za to, że mam serce. Że potrafię kochać jak człowiek, nie jak zimny kalkulator. To, że dajesz z siebie dobro, nie czyni cię frajerem. To czyni cię rzadkością, której ten świat kurwa potrzebuje. Nie żałuj, że komuś dałeś więcej, niż zasługiwał. To świadczy o tobie, nie o nim. I uwierz mi - prędzej czy później trafisz na kogoś, kto nie tylko to doceni, ale spojrzy ci w oczy i powie: „Dzięki, że jesteś taki, jaki jesteś. Nie zmieniaj się”. A wtedy spojrzysz w lustro i zrozumiesz, że wszystko miało sens. Więc trzymaj się tego serducha. Bo ono nie jest twoją słabością. To twoja supermoc, skurwysynie. ❤️‍🔥 - Adwokat Diabła


 

Kiedyś myślałem, że mam czas. Odkładałem wszystko na później – rozmowy, wyjazdy, marzenia, miłość. Wiecznie coś: praca, stres, wymówki. A potem… dostałem mocno w ryj od życia. Nie dosłownie. Ale wiesz, taki moment, kiedy stoisz sam, patrzysz w sufit i myślisz: „Co ja, kurwa, robię?” I wtedy dotarło. Życie nie czeka. Nie pyta, czy jesteś gotowy. Po prostu leci. Dzień za dniem. Godzina za godziną. I jak nie weźmiesz tego w swoje ręce, to się obudzisz za kilka lat z pustką i pytaniem „co by było, gdyby…”. Więc teraz? Całuję, jakby to było ostatni raz. Nie na pokaz, tylko z serca. Śmieję się głośno – nawet jeśli ktoś myśli, że jestem pojebany. Kocham tak, że mnie to rozrywa na pół. Bez kalkulacji. I wybaczam… bo nie mam już czasu na trzymanie w sobie syfu. Bo życie, stary, to nie próbna wersja. To jedna jazda bez powtórki. Więc żyj. Z całych sił. Z pasją. Z ryzykiem. I po swojemu. Bo wszystko inne to jebane marnowanie potencjału. - Adwokat Diabła


 

Kiedyś myślałem, że jak będę robił swoje, to ludzie to uszanują. Że wystarczy być w porządku, nie wpieprzać się w cudze sprawy i robić swoje najlepiej jak umiem. A potem się okazało, że zanim jeszcze zrobię pierwszy krok – ktoś już ma o mnie gotową historię. Ktoś, kto nie zna mnie, nie był ze mną, nie przeżył ani jednej mojej nocy, kiedy rozj*bany patrzyłem w sufit i zastanawiałem się, czy dam radę jeszcze jeden dzień. I wiesz co? Wkurwiało mnie to. Bo ja walczę o każdy kawałek siebie, o każdą decyzję, o każdy uśmiech. A oni, kurwa, jakby mieli mikrofony w mojej głowie, opowiadają bzdury, jakby to oni ze mną to wszystko przeżyli. Więc mówię prosto: chcesz wiedzieć, co u mnie? To nie pytaj ludzi dookoła. Zapytaj mnie. Nie będę się krył. Nie będę ściemniał. Powiem Ci jak jest – bez lukru, ale z sercem. Bo moje życie to nie plotka. To nie czyjś komentarz pod zdjęciem. To historia, którą piszę codziennie – z błędami, potknięciami, ale kurwa z odwagą. - Adwokat Diabła


 

Kiedyś myślałem, że muszę być kimś. Silniejszy, mądrzejszy, bogatszy, spokojniejszy, lepszy. Wiecznie coś. Wiecznie za mało. A jak już byłem wystarczający, to zaraz pojawiało się "no dobra, ale teraz to musisz jeszcze...". I tak zapierdalałem przez życie jak chomik w kołowrotku, ciągle próbując zasłużyć – na uwagę, na miłość, na to, żeby ktoś po prostu został. Aż pewnego dnia – nie wiem nawet czy to był przypadek, czy po prostu w końcu otworzyłem oczy – spotkałem człowieka, który po prostu… był. Nie zadawał tych wszystkich pytań z ukrytym „musisz”. Nie oczekiwał, że coś udowodnię. Nie próbował mnie naprawiać. Po prostu powiedział: - Ej, fajnie, że jesteś. Chodź, posiedzimy. I wiesz co? To był moment, który coś mi przełączył w głowie. Zrozumiałem, że kurwa... ja przez całe życie walczyłem o coś, co wcale nie powinno być towarem luksusowym. Akceptacja. Obecność. Bycie wystarczającym - takim, jakim jestem. Z ADHD, z chaosem w głowie, z nieidealną przeszłością. I pierwszy raz nie musiałem niczego grać. Więc jeśli teraz czytasz to i czujesz, że ciągle jesteś „nie dość” – wiedz, że to nie Ty jesteś popsuty. To te wszystkie popierdolone wymagania świata Ci wmówiły, że zasługujesz tylko wtedy, gdy jesteś idealny. A prawda jest taka, że dla odpowiednich ludzi - Ty już jesteś wystarczający. Nie musisz świecić jak złoto. Wystarczy, że jesteś sobą. I tak, spotkanie kogoś, kto chce tylko Twojego towarzystwa – bez warunków, bez masek – to jeden z najpiękniejszych momentów życia. Tylko najpierw... sam musisz zacząć tak siebie traktować. - Adwokat Diabła


 

Pamiętam jak dziś - siedziałem na klatce schodowej po robocie, spocony, zmęczony, z kawą z automatu i głową pełną myśli. W telefonie znowu jakaś wiadomość od "życzliwego", że ktoś coś pierdoli za moimi plecami. I wiesz co? Przez chwilę mnie to ruszyło. Bo kurwa - człowiek robi swoje, próbuje coś zmienić, odbudować się, wyrwać z dołu, a tu zawsze znajdzie się jakiś specjalista od „lepiej-byś-zrobił”. Ale wtedy przypomniałem sobie jedno. Ci ludzie są za moimi plecami. Nie przede mną. Nie obok mnie. Nie trzymają mi ręki, kiedy jest ciężko. Nie widzą ile mnie to wszystko kosztuje. Nie mają odwagi, żeby samemu ruszyć z miejsca. Są z tyłu, bo tam jest ich miejsce. I to nie ja mam problem, że idę naprzód - to oni mają problem, że zostali w miejscu. Więc jeśli też to teraz czytasz i masz wrażenie, że świat Cię ocenia, ludzie się śmieją, obgadują - to weź głęboki wdech i pamiętaj: nie słyszy się braw z trybun, kiedy jesteś jeszcze na treningu. Zamknij uszy na tych, co nic nie robią, a otwórz serce na tych, co widzą Twój ogień. Rób swoje. Z pasją, z błędami, z potknięciami. Ale kurwa - rób. Bo za plecami zawsze będzie szum. Ale Ty masz iść do przodu. - Adwokat Diabła


 

Wyszedłem biegać. Nie, nie dlatego, że nagle pokochałem sport. Nie dlatego, że miałem nowy plan treningowy z Instagrama. Wyszedłem, bo miałem dość. Siebie. Swojej wymówki. Swojego stania w miejscu. Pierwsze 200 metrów? Myślałem, że umrę. Po 500 – miałem ochotę zadzwonić po karetkę. Ale nie zadzwoniłem. Bo coś się we mnie odpaliło. Zrozumiałem jedno: Albo będę biegał za swoimi marzeniami, albo całe życie będę patrzył, jak inni je doganiają. I wiesz co? Może ich jeszcze nie dogoniłem… Ale już kurwa nie stoję w miejscu. Z każdym krokiem – lżej. Z każdym potem – mniej tej starej wersji mnie. Bo tak to działa, stary. Nie musisz być gotowy. Nie musisz mieć planu. Masz mieć dość odkładania życia na potem. Ruszasz. I już jesteś dalej niż wszyscy, którzy tylko pierdolą o zmianie. Więc nawet jak nie dogonisz marzeń – to schudniesz. Psychicznie, fizycznie, życiowo. A może po drodze okaże się, że to marzenia zaczynają gonić Ciebie? - Adwokat Diabła


 

Wiesz kiedy mnie olśniło? Jak siedziałem sam na swoich urodzinach. Zero wiadomości od tych "bliskich". Zero telefonu od tych, dla których zawsze miałem czas. I wtedy do mnie dotarło: ja nie mam ludzi – ja mam wspomnienia ludzi. Bo oni kiedyś byli. Ale teraz? Jak nie trzeba pomocy, to znikają. Jak nie jest im wygodnie, to nagle mają inne plany. Ale jak czegoś potrzebują – to numer do mnie mają jak wyryty na ręce. I wtedy coś pękło. Nie wkurwiłem się, nie rzucałem rzeczami. Po prostu odłączyłem emocjonalną ładowarkę. Przestałem być dostępny. Przestałem być ratunkiem. Zacząłem być sobą – dla siebie. Nie musisz być zawsze silny dla wszystkich. Nie musisz utrzymywać kontaktu, który istnieje tylko dzięki Tobie. Nie musisz robić miejsca w swoim życiu dla ludzi, którzy nie zrobią kroku w Twoją stronę. To nie jest egoizm. To jest higiena psychiczna. Bo kurwa, ile razy jeszcze chcesz się spalać, żeby komuś było ciepło, a Ty zostajesz w zimnie? Więc zrób to: ✔ Wyłącz telefon dla tych, co milczą miesiącami. ✔ Przestań odpisywać na suche "co tam". ✔ Nie jedź już więcej na drugi koniec miasta dla ludzi, którzy nie ruszą się nawet po Ciebie do klatki. Bo życie nie polega na tym, żeby być opcją. Ty masz być priorytetem. Dla siebie. A jak ktoś tego nie kuma? To niech spierdala. Bez dramatu, bez żalu – po prostu cisza. I nagle, stary… nagle zaczynasz żyć. Oddychasz głębiej. Masz więcej czasu. Więcej spokoju. I wokół siebie ludzi, którzy nie są przypadkiem - tylko wyborem. - Adwokat Diabła


 

Ostatnio znowu wróciło to gówno... Nie wiem, czy to depresja, czy zmęczenie życiem, ale czuję się jakby ktoś wrzucił mnie z powrotem do jebanego błota. Nic mnie nie cieszy. Nic mi się nie chce. Wstaję rano i pierwsze, co mam w głowie, to „po co?”. Zrobię kawę – wyleję ją na stół, i zamiast powiedzieć „zdarza się”, to mam ochotę rozjebać wszystko, bo przecież znowu coś spierdolone. Obiecam coś komuś, nie zrobię – i już czuję się jak najgorszy śmieć. Jakby cały świat miał do mnie pretensje, a ja sam sobie jestem sądem, prokuratorem i katem. Czasem się zastanawiam, czy coś ze mną nie tak. Ale potem sobie przypominam: to tylko myśli. To nie ja. Bo wiesz co? Nie poddaję się. Kurwa, nie tym razem. Może i życie mi teraz nie daje forów, może i ledwo się zbieram z łóżka, może i czuję się winny za każdą pierdołę, ale mam w sobie ten pierwiastek ognia, który się nie daje zgasić. To nie jest czas, żeby się rozjebać. To jest czas, żeby wstać, otrzepać się i powiedzieć sobie w lustrze: "Nie jesteś słaby, jesteś w trakcie najtrudniejszej bitwy – tej o samego siebie. I jeszcze wygrasz." Nie musisz dzisiaj być 100%. Nie musisz być idealny. Wystarczy, że zrobisz jeden, pierdolony krok. Mały. Niewidoczny dla innych. Ale ogromny dla Ciebie. Wstałeś z łóżka? To już zwycięstwo. Wypiłeś wodę? Brawo. Oddychałeś mimo chaosu w głowie? Szacun. Jeszcze się odrodzisz. Jeszcze będzie Cię pełno. Ale najpierw – nie przestawaj walczyć. Bo kurwa warto. Bo Ty jesteś wart. - Adwokat Diabła


 

Pamiętam ten moment, jak siedziałem sam, zmęczony życiem, z głową pełną cudzych opinii. Wszyscy dookoła mówili, żebym się ogarnął, żebym nie kombinował, żebym zszedł na ziemię. Tylko że kurwa… ja nie chciałem żyć na cudzych zasadach. W głowie miałem jedno marzenie. Takie, które jak o nim mówiłem, to ludzie się śmiali. Albo mówili: „Ty? Serio?”. Nikt nie wierzył. Nawet ci najbliżsi. A może zwłaszcza oni. I wiesz co? To był ten moment, kiedy zostałem tylko ja i ta wizja. Nikt nie dawał mi szans, ale coś we mnie mówiło: „Zrób to. Sprawdź. Może się uda. A jak się nie uda, to przynajmniej nie będziesz całe życie żałował, że nie spróbowałeś”. Bo magia nie dzieje się wtedy, gdy wszyscy klaszczą. Magia zaczyna się wtedy, kiedy stoisz sam, z pustym kontem, bez planu B, ale z ogniem w sercu. To nie jest łatwa droga. Będziesz padał na ryj. Będziesz miał dni, kiedy wszystko pójdzie nie tak. Ale kurwa – to jest twoja droga. Twoje marzenie. I jeśli ty w nie nie uwierzysz, to nikt tego za ciebie nie zrobi. Ryzykujesz wszystko – czas, zdrowie, relacje, spokój – ale robisz to, bo coś większego cię woła. I wiesz co? Jak przebijesz tę ścianę, za którą nikt nie wierzył, że dojdziesz – to poczujesz wolność. Prawdziwą, pierdoloną wolność. Więc jeśli siedzisz teraz i wątpisz, to przypomnij sobie: czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę – nawet jeśli jesteś jedynym, który wierzy, że ta karta w ogóle coś znaczy. - Adwokat Diabła


 

„Najpiękniejsi ludzie, których znam, to ci, którzy znają smak porażki, poznali cierpienie, walkę, stratę, poznali swoją drogę na wyjście z otchłani. Ci ludzie mają wrażliwość i zrozumienie życia, które wypełniają ich współczuciem, łagodnością i głęboką, kochającą troską. Piękni ludzie nie biorą się znikąd”. [Elisabeth Kübler-Ross ]


 

"Wybierając partnera życiowego musisz pamiętać dziecko, że nie liczy się jak on wygląda, czy ile ma talentów, tylko jakie ma serce - serce do innych i do ciebie. Bo za 50 lat będzie cały pomarszczony, a życie jest nieprzewidywalne i nawet zapalony tancerz w wyniku pewnych wypadków może nie być w stanie postawić samodzielnie kroku. I wtedy właśnie liczy się tylko to, co on ma w środku. Czy jest serdeczny i dobry, czy daje silne oparcie i poczucie bezpieczeństwa, czy troszczy się o ciebie i nie tylko mówi, ale i pokazuje, że cię kocha. Nie chodzi tu o wielkie czyny, bo miłość składa się w sumie z tych malutkich gestów - z wracania do domu, do ciebie w pierwszej kolejności ponad wszystkim, z uśmiechu w trudnych momentach, z zawiązywania ci szalika pod szyją, gdy zimno, z używania w kuchni składnika, którego on nie lubi, ale je tylko dlatego, bo wie, że ty za nim przepadasz, z umiejętności powiedzenia przepraszam, gdy się zrobiło źle i wielu innych. Tak ważna jest umiejętność postawienia siebie samego na drugim miejscu i kierowania się dobrem ukochanej osoby. Musisz przede wszystkim wiedzieć, że on cię kocha - a reszta naprawdę się nie liczy." ❤️


 

Nikt nie mówi, co dzieje się po pogrzebie. Gdy wszyscy już odchodzą, kwiaty więdną, a cisza na stałe wprowadza się do domu. 🌫️ Nikt nie opowiada, co się czuje, gdy wracasz do domu, otwierasz drzwi — a znajomego śmiechu już nie słychać, nie czuć jego zapachu, nie ma tych wyczekiwanych objęć. Nikt nie uczy, jak dalej żyć bez tej obecności. Jak szuka się jej w każdej drobnostce — w zapomnianej filiżance, na pustym krześle przy stole. Jak bardzo boli patrzeć na jej miejsce, a mimo to nakrywać do stołu — jakby miała zaraz usiąść obok. 🍽️ Pozostaje pustka, niewidoczna, ale wyczuwalna. Głębokie echo miłości, której już nie można dać, ale która nie znika… Ona trwa, niezmieniona, jakby wciąż czekała na powrót. 💔 I właśnie wtedy — gdy nie ma już świadków — łzy stają się prawdziwe. Uczysz się żyć z tą pustką, całować zdjęcia, rozmawiać z niebem, jakby ktoś tam słuchał. 📸☁️ Bo pogrzeb się kończy… ale prawdziwe pożegnanie, prawdziwa żałoba — dopiero się zaczyna. 🕊️


 

"Za tych, którzy cierpią w ciszy. Za tych, którzy zasypiają z łzą na policzku, a rano wstają z uśmiechem, jakby nic się nie stało. Za tych, którzy ukrywają swoje zmartwienia, bo wiedzą, że nie każdy je zrozumie. Za tych, którzy pomagają innym, choć sami potrzebują pomocy. Za siłę, która rodzi się z bólu. Za odwagę, która każe iść naprzód, mimo że serce czasem krzyczy, by się zatrzymać." 🍷 ~ Duszą Podszyty


 

"A jednak potrzeba mi Twoich słów i trzeba Twojej pamięci. Pamiętaj o mnie, dobrze? Może będę się mniej bała, może będę usypiała spokojniej." 🥀 ~Halina Poświatowska


 

Gdybyś zapytał jak się miewałam przez te setki lat, w których mi Ciebie zabrakło odpowiedziałabym, że dobrze i nie wiem czy mocniej głos by mi się łamał czy serce ♥️ ~M. Janikowska


 

"Każdy ma swoje ulubione miejsce na świecie. Moje ulubione jest obok Ciebie." 🤍


 

Żałoba jest naprawdę miłością. Miłością, którą chciałabyś dać, ale nie możesz. I cała ta zatrzymana miłość zbiera się w kącikach Twoich oczu, ściska gardło, jest tą pustką, którą czujesz w piersi. Żałoba jest po prostu miłością, która nie ma dokąd pójść. 🖤 ~Jamie Anderson


 

#cytaty


 

#cytaty


 

Nic nie stresuje, bardziej niż ludzie. Nic nie relaksuje, bardziej niż natura. Samotność czasami jest koniecznością, by odpocząć, od zbyt wielu słów. Sześćdziesiąt Sekund


 

Kochanie… Nie musisz być obok mnie, żebym czuła Twoją obecność. Noszę Cię w sobie — w każdej myśli, w każdym oddechu, w każdej cichej chwili. Pamiętam, jak powiedziałeś: „Nie jesteś ze mną ciałem… ale jesteś w moim serduszku cały czas.” I wtedy zrozumiałam coś ważnego. Że prawdziwa miłość nie zna granic. Że czas i odległość to nic, kiedy dwoje ludzi naprawdę się kocha. Ja też mam Cię w sercu — mocno, głęboko, na zawsze. Moja miłość do Ciebie nie słabnie. Wręcz przeciwnie — rośnie z każdym dniem, z każdą tęsknotą. Ty jesteś moją siłą, moim spokojem i moją wiarą, że wszystko przetrwamy. Nie muszę Cię widzieć, żeby czuć się kochana. Nie musisz mnie dotykać, żeby wiedzieć, że jestem Twoja. Bo ja już jestem — cała, bez reszty. Tylko Twoja. ~Trudna Miłość ~


 

Nie jesteś terapeutką. Nie przyszłaś na świat po to, żeby leczyć cudze rany. Nie jesteś lekarstwem na jego traumy. Nie jesteś psychologiem od jego nieprzepracowanych emocji. Nie jesteś tą, która ma go naprawić. Ile razy słyszałaś, że „on tak ma”? Że „on nie potrafi okazywać uczuć”, że „przeszedł w życiu wiele”, że „musisz go zrozumieć”? Że „potrzebuje czasu”, że „nie jest gotowy”, że „to nie jego wina”? A co z Tobą? Kto Ciebie zrozumiał? Kto zajął się Twoimi ranami, gdy czekałaś na niego, znosiłaś jego wycofanie, znosiłaś jego ciszę, znosiłaś jego chaos? Kto trzymał Ciebie, gdy nie miałaś już siły trzymać jego? Nie możesz nieść go przez życie. Nie możesz poświęcać siebie, by składać go na nowo. Nie możesz uczyć go, jak kochać – jeśli on sam nie chce się tego nauczyć. Miłość to nie terapia. Nie jesteś psychologiem, nie jesteś matką, nie jesteś ratowniczką jego duszy. Jeśli nie potrafi być z Tobą w pełni – to nie Twoim zadaniem jest go tego nauczyć. Nie ratuj. To nie Twoja rola. ~ Kobieta Zwykła - ❤️


 

Nie jestem trudna. Po prostu nie pozwalam sobą manipulować. Mówią, że jestem wymagająca. Bo nie biorę byle jakiej miłości. Bo nie zgadzam się na półśrodki. Bo nie wierzę w puste słowa, jeśli nie idą za nimi czyny. Mówią, że jestem zimna. Bo nie reaguję na tanie sztuczki. Bo nie daję się złapać na obietnice bez pokrycia. Bo potrafię odejść, gdy widzę, że nie jestem traktowana poważnie. Mówią, że jestem trudna. Ale może po prostu nauczyłam się, jak się bronić? Przed ludźmi, którzy chcą tylko brać. Przed tymi, którzy wchodzą w Twoje życie, by coś z niego zabrać, ale nigdy nic nie dają w zamian. Przed tymi, którzy traktują uczucia jak pole do gier, a nie coś, za co trzeba brać odpowiedzialność. Nie jestem trudna. Jestem świadoma swojej wartości. A jeśli ktoś nie potrafi tego zrozumieć – to nie ja jestem problemem. ~ Kobieta Zwykła - ❤️