Być mamą chłopca to tak, jakby mieszkać obok małego rycerza, który od pierwszych dni ma w sobie potrzebę, by cię chronić. Czujesz się bezpieczna, nawet gdy jego rączki są jeszcze maleńkie, a siła dopiero się w nim budzi. Bo dla niego jesteś całym światem. 💙✨
Złote myśli, cytaty, aforyzmy, sentencje o rozwoju osobistym i zawodowym Jeśli podobają Ci się moje vlogi o motywacji, podróżach i cytatach, możesz wesprzeć mnie, stawiając wirtualną kawę ☕. To pomaga mi tworzyć więcej inspirujących treści. Dzięki za każde wsparcie — razem idziemy wyżej! ⛰️💛.https://buycoffee.to/vlog
Piątkowy poranek to osobliwy twór natury…
Nie jest ani spokojniejszy, ani łatwiejszy, ani nawet grzeczniejszy…ale ma w sobie ten błysk, tę cichą obietnicę,że wytrzymasz jeszcze kilka godzin,
a potem świat stanie się choć trochę mniej wymagający…
W piątek nawet budzik brzmi jakby łagodniej —albo po prostu jesteś zbyt zmęczona, by go nienawidzić z pełną mocą…
Kawa smakuje jak nagroda, nie jak obowiązek…
A ludzie w pracy?
No cóż… nadal są ludźmi,ale przynajmniej już nie przeszkadzają —wszyscy jadą na tym samym „byle do wieczora”…
Piątkowy poranek to dzień, w którymnawet twoje problemy zaczynają szeptać:
„dobra, pogadamy w poniedziałek”…
Bo dziś zaczyna się ta magiczna chwila,gdy nadzieja pachnie wolnym czasem,a perspektywa weekendu robi z ciebie człowieka znacznie bardziej wyrozumiałego…
przynajmniej do 16:00…
Pięknego dnia kochani…
Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie.
Foto pinterest
Tutaj miał pojawić się inny tekst ale jak zwykle musiałam…
Jesteś gruba…
Jesteś chuda…
Jesteś stara…
Jesteś brzydka…
Jesteś gruby…
Jesteś stary…
Jesteś brzydki…
Tak mało słów…
A potrafią rozbić człowieka na kawałki,z których potem latami nie umie się poskładać…
Bo te słowa zostają —jak tatuaże, których nikt nie chciał,jak ciemne plamy w miejscach,gdzie kiedyś była pewność siebie…
Ludzie rzucają je lekko,jakby nic nie ważyły…
A one ważą…
Czasem tyle, co całe czyjeś życie…
Więc zanim napiszesz komuś,
że jest brzydki, za duży, za mały,
za stary lub “nie taki” —zatrzymaj się na sekundę…
Zastanów się,co widzą inni, gdy patrzą na ciebie…
Może masz tylko więcej szczęścia, niż myślisz…
A może właśnie tyle samo ran,
którymi sam byś nie chciał zostać trafiony…
Bo najłatwiej jest uderzać tam,
gdzie ktoś jest miękki…
Najtrudniej — zauważyć,że każdy z nas niesie coś,co mogłoby złamać go szybciej,niż ktokolwiek przypuszcza…
Więc jeśli już masz rzucić słowo,
niech to będzie takie,które kogoś podniesie,a nie dołoży mu jeszcze jednego kamienia do kieszeni…
Bo czasem jedno zdanie
może uratować dzień…
A inne —zniszczyć człowieka na lata…
Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie.
Dzisiaj do Was.
Nie będę udawał, że jest dobrze.
Nie będę też udawał, że zawsze mam siłę pisać o tym, co boli.
Czasem po prostu nie mam.
Czasem siedzę w ciszy i patrzę w ścianę,
bo nawet muzyka wydaje się wtedy zbyt głośna.
Nie wciskałem Wam nigdy kłamstw między słowa.
Zawsze chciałem być szczery — nawet wtedy, kiedy prawda ciągnęła w dół.
I dziś też taka będzie.
Od jakiegoś czasu walczę z czymś, co nie ma twarzy,
ale potrafi pożerać całe dnie, sny, sens.
Z czymś, co mówi: po co?
I czasem nie mam odpowiedzi.
To nie słabość.
To nie gorszy dzień.
To brak światła nawet wtedy, gdy w pokoju jest jasno.
To śmiech w towarzystwie i cisza po powrocie do domu.
To ciągłe udawanie, że jeszcze da się.
Piszę to, bo wiem, że wielu z Was też tam było.
Albo jest teraz.
I może myślicie, że nikt nie rozumie.
Że wszyscy mają łatwiej.
Nie mają.
Tylko nie każdy mówi głośno o tym, jak bardzo boli.
Dlatego proszę Was o coś.
O obecność.
Nie lajki. Nie słowa typu „dasz radę”.
O prawdziwe wsparcie — takie, które nie ocenia.
Które potrafi po prostu usiąść obok i milczeć,
a jednocześnie sprawić, że już nie czujesz się sam.
Depresja zabiera głos.
A ludzie, którzy ją mają, nie potrzebują motywacyjnych cytatów.
Potrzebują ludzi.
Czasem jednego.
Czasem Ciebie.
Nie wiem, jak długo jeszcze będę się z tym mierzył.
Ale wiem, że nie chcę się poddać.
Bo gdzieś tam, po drugiej stronie tej ciemności,
ciągle jest coś, co czeka.
I Wy.
Wy, którzy czytacie,
którzy czujecie podobnie,
którzy też próbowaliście się poskładać po cichu.
Jeśli mogę Was o coś prosić —
rozmawiajcie ze sobą.
Słuchajcie się.
Nie uciekajcie od cudzych emocji.
Bo każdy z nas może być dla kogoś powodem,
żeby jednak zostać.
🩸
Proszę…
Nie bój się mnie…
Nie bój się tego, co budujemy — dzień po dniu, dotyk po dotyku, milczenie po milczeniu…
Nie uciekaj w cienie dawnych ran, tam mnie nie ma…
Jestem tu — prawdziwa, gotowa, wierna tej chwili i Tobie…
Proszę…
Nie pozwól, by przeszłość kradła nam przyszłość…
Twoje oczy są lustrem, a ja widzę w nich cały dom…
Niech nie zamieszka tam żaden cień, którego już dawno powinno nie być…
Proszę…
Uwierz, że dobrze wybrałeś…
Bo ja nie przyszłam tylko na chwilę.
Przyszłam, żeby zostać…
Nie po to, by Cię zmienić, ale po to, byś przy mnie był wreszcie sobą — spokojny, pewny, wolny…
Proszę…
Nie szukaj więcej — ja już tu jestem…
Nie musisz mnie porównywać, nie musisz się bać, że nie wystarczy…
Nie chcę być „wszystkimi kobietami”…
Chcę być tą jedyną, która wystarcza…
Proszę…
Nie rozmieniajmy nas na drobne gesty bez znaczenia…
Nie pozwól, by codzienność zasłoniła to, co było cudem na początku…
Nie zapomnijmy, że to, co mamy — to dar…
Nie wszyscy go dostają…
Proszę
…
Pozwól mi kochać Cię tak, jak nikt dotąd nie potrafił…
Z czułością, która koi…
Z siłą, która nie ustępuje…
Z lojalnością, która nie zna granic…
Proszę…
Zostań…
I pozwól, żebym to ja była powodem Twojego spokoju…
Twojego uśmiechu…
Twojego poczucia, że świat jest na swoim miejscu…
Nie obiecuję łatwości…
Ale obiecuję prawdę…
Obiecuję Ciebie — w sobie. Na zawsze…
Pięknego dnia kochani…
Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie.
Czasami najodważniejszą i najbardziej produktywną rzeczą, jaką możesz zrobić, jest nic nie robić.
Usiądź na kanapie.
Połóż się na łóżku.
Wyłącz hałas.
Poczuj swoje stopy na ziemi i oddech w swoim ciele.
Nauczono nas postrzegać odpoczynek jako nagrodę za bycie użytecznym, a nie jako wymóg życia.
Ale tylko wtedy, gdy zwolnisz tempo, możesz ponownie usłyszeć głos swojego życia. - Najwa Zebian
JAK KOCHAĆ MĘŻCZYZNĘ
Kochać mężczyznę oznacza dostrzegać go w pełni – nie tylko jego mocne strony, ale także niedoskonałości. Chodzi o dawanie przestrzeni i okazywanie uczuć w świecie, który często nakazuje mężczyznom być silnymi, ale nigdy miękkimi. Okazywanie miłości nie polega na zmienianiu go, ale na wybieraniu go raz po raz, nawet w dni, kiedy trudno go kochać.
Nie zawsze będzie konsekwentny.
Będą dni, kiedy jego milczenie nie będzie oznaką dystansu, ale zmęczenia.
Dni, kiedy trudno będzie odczytać jego emocje, ponieważ nauczono go je ukrywać.
Zrozum, że nie jest idealny – i nie stara się taki być.
Czasami czuje się przytłoczony, zdezorientowany, a nawet przestraszony.
Stań obok niego, nie przed nim, aby go poprawiać, ani za nim, aby za nim podążać – ale obok, aby razem się rozwijać.
WOLNOŚĆ.
Pozwól mu oddychać.
Pozwól mu cieszyć się tym, co sprawia, że czuje się żywy poza związkiem – swoją pracą, pasjami lub przyjaźniami.
Mężczyzna, który czuje, że mu ufasz, pozostanie lojalny.
Nie podcinaj mu skrzydeł, ponieważ miłość nie krępuje – wybiera się ją każdego dnia.
Pamiętaj: nie jesteś całym jego światem, ale jego najpiękniejszą częścią.
ODWZAJEMNIAJ.
Nie czekaj tylko, aż będzie okazywał Ci uczucie.
Kochaj go również – głośno, delikatnie, konsekwentnie.
Pytaj, i bądź autentycznie ciekawa jak minął mu dzień.
Bądź cierpliwa, gdy się zamyka, i obecna, gdy się otwiera.
Świętuj jego sukcesy, bez względu na to, jak małe.
On potrzebuje twojego wysiłku tak samo, jak ty pragniesz jego.
Szacunek nie oznacza zgadzania się ze wszystkim.
Oznacza szanowanie jego myśli, celów i decyzji.
Oznacza nie umniejszanie jego wysiłków ani nie porównywanie go z innymi.
Mężczyźni rozwijają się tam, gdzie czują się szanowani – a tam, gdzie panuje szacunek, rośnie miłość.
UCZUCIE.
Przytulaj się do niego nawet bez powodu.
Dotknij jego twarzy, gdy jest zestresowany.
Nie pozwól, aby minął dzień, w którym nie pokażesz mu – fizycznie i emocjonalnie – że jest dla Ciebie ważny.
Niech Twoja miłość będzie czymś, co może poczuć, a nie tylko usłyszeć.
UWAGA.
Mężczyźni również potrzebują uwagi.
Być może tego nie mówią, ale pragną czuć się wybrani.
Sprawdzaj, co u niego słychać. Komplementuj go.
Daj mu znać, że nadal jest Twoją ulubioną osobą.
Bo kiedy mężczyzna czuje się dostrzegany, rozkwita.
PAMIĘTAJ:
Żaden mężczyzna nie będzie idealny.
Zawiedzie cię. Rozczaruje cię. Zdezorientuje cię.
Ale jeśli się stara – jeśli kocha cię szczerze, głęboko cię szanuje i codziennie wybiera – to jest wart twojej miłości.
Bo ostatecznie miłość nie polega na znalezieniu kogoś bez wad.
Chodzi o znalezienie kogoś, kto jest gotów się rozwijać, walczyć o ciebie i towarzyszyć ci w każdej sytuacji życiowej.
Nie proś więc tylko o zrozumienie.
Naucz się też rozumieć jego.
Autor postu Niebanalna Relacyjność
Foto Pinterest
Pamiętaj —niewłaściwy człowiek nauczy cię jednej rzeczy: że wszystko musisz udźwignąć sama…
Że nie możesz liczyć na nic,oprócz własnych ramion, własnych planów
i własnej siły, której czasem już po prostu brak…
Ale właściwy człowiek…
On będzie wiedział, że dasz sobie radę…
Że jesteś ognistą naturą, która nawet w ciemności potrafi znaleźć drogę…
On nie będzie budował twojej siły kosztem twojego zmęczenia
ani twojej niezależności kosztem twojej samotności…
Właściwy nie zabierze ci skrzydeł —
on tylko stanie obok,gdy będziesz leciała,i poda rękę, gdy będziesz lądować…
Nie dlatego, że musisz…
Nie dlatego, że on „musi”…
A dlatego, że chce…
Bo prawdziwa obecność to nie ratunek —to towarzyszenie…
Niewłaściwy zostawi cię samą z życiem…
Właściwy zadba, żebyś nigdy nie poczuła się samotna,nawet wtedy, gdy milczycie…
I to jest cała różnica, różnica, którą serce czuje zanim rozum zdąży ją nazwać…
Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie.
Foto pinterest
Kiedy twoja partnera jest zdenerwowana czymś, co nie ma związku z tobą,
Najskuteczniejsze rozwiązanie jakie możesz jej zaoferować, to bezpieczeństwo emocjonalne.
To właśnie w takich sytuacjach rozwija się bezpieczne przywiązanie.
Twoja partnerka często nie potrzebuje, abyś naprawiał sytuację lub wskazywał jej co powinna zrobić inaczej.
Potrzebuje poczucia, że jest słuchana, rozumiana, że spotyka się z empatią i akceptacją.
A kiedy uda ci się opanować własny niepokój na tyle, aby pozostać obecnym w jej uczuciach, stworzysz przestrzeń dla wzajemności, której potrzebuje każdy zdrowy związek.
Samotność to taki cichy skurwysyn.
Nie trzaska drzwiami, nie wrzeszczy.
Ona po prostu siada obok, jakby miała prawo -
i nagle czujesz, że całe to miejsce wokół Ciebie jest puste jak cholera.
Nie dlatego, że nie ma ludzi.
Ludzie są.
Tylko nie Ci, na których liczyłeś.
Ci, co obiecywali zostać, zniknęli szybciej, niż zdążyłeś zapytać „dlaczego?”.
A świat jedzie dalej, jakbyś Ty miał ogarnąć wszystko sam.
I wiesz co?
Najgłośniej nie boli krzyk.
Najgłośniej boli cisza.
Ta przestrzeń, która przypomina, komu ufałeś, kto zawiódł,
i ile razy musiałeś zbierać się z podłogi, choć nikt tego nie widział.
Ale samotność…
ma też drugą stronę.
Taką, której nie pokazują na Instagramie.
Ona hartuje.
Uczy, że nikt Cię nie uratuje, jeśli sam nie zdecydujesz się wstać.
Odkrywa, kim jesteś, kiedy nie ma publiczności, oklasków, ani świadków.
I że nawet jeśli dziś siedzisz sam na tej ławce,
to kurwa - siedzisz.
Trzymasz się.
Oddychasz.
Idziesz dalej.
Bo w życiu nie liczy się ilość ludzi obok.
Liczy się jeden, jedyny człowiek, który usiądzie przy Tobie,
nie dlatego, że coś chce,
nie dlatego, że wypada,
ale dlatego, że naprawdę CHCE być.
A do tego czasu?
Idź swoją drogą, chłopie.
Z tą ciszą, która boli, ale też buduje.
Z tą samotnością, która wbrew pozorom -
robi z Ciebie kogoś, kogo nie da się tak łatwo złamać.
Są takie wieczory, kiedy człowiek siedzi sam ze sobą i nagle czuje, że całe to pierdolone życie trochę go przygniata.
Z zewnątrz wygląda normalnie - ogarnia, działa, śmieje się, jakby nigdy nic.
A w środku… w środku czasem jest burdel, którego nikt nie widzi.
Czasem to zmęczenie, które nosisz jak zbroję.
Czasem tęsknota za tym, czego nie da się już odzyskać.
Czasem echo po kimś, kto kiedyś był wszystkim… a teraz jest tylko wspomnieniem, które wraca wtedy, gdy robi się zbyt cicho.
I wiesz co?
Nie trzeba udawać, że wszystko jest okej.
Nie trzeba być twardzielem 24/7.
Nawet najmocniejsi mają momenty, kiedy rozsypują się w środku jak szkło.
Tylko robią to po cichu.
Żeby nikt nie widział.
Żeby świat się nie zatrzymał.
A potem… potem podnoszą się, przeklinają pod nosem, zbierają te wszystkie popękane kawałki i idą dalej.
Jak zawsze.
Bo tak zostali nauczeni - nie poddawać się, nawet jak boli.
I to jest ta prawdziwa siła.
Nie perfekcja.
Nie udawanie.
Tylko to, że pomimo wszystkiego - kurwa mać - wstajesz kolejny dzień i robisz swoje.
I właśnie za to warto być z siebie dumnym.
Czasem patrzę na ten świat i mam ochotę powiedzieć: co tu się, kurwa, odwaliło?
Ludzie biegają jak poparzeni, gonią za kasą, lajkami, statusem, a zgubili po drodze najważniejsze – siebie.
Wszyscy chcą wyglądać na silnych, a mało kto ma odwagę naprawdę taki być.
Wartości?
Lojalność?
To dziś brzmi jak słowa z jakiegoś starego filmu, a nie fundament życia.
Bo łatwiej jest udawać, niż przeżyć choć jeden dzień w zgodzie z własnym sumieniem.
Ale wiesz co?
Prawdziwa siła nie siedzi w gadaniu.
Nie w drogich zegarkach, nie w perfekcyjnych zdjęciach, nie w pierdoleniu, że „wszystko jest okej”, kiedy nie jest.
Prawdziwa siła jest wtedy, gdy stoisz twardo na nogach, nawet jak życie próbuje cię wbić w glebę.
Gdy nie sprzedajesz siebie za wygodę.
Gdy mówisz „nie”, chociaż wszyscy oczekują, że powiesz „tak”.
Gdy wybierasz trudniejszą drogę, bo wiesz, że ta właściwa nigdy nie jest prosta.
I tak, czasem zostajesz sam.
Czasem boli.
Czasem masz dosyć i myślisz, że może jednak lepiej byłoby grać jak reszta – w układzie, w maseczce, w teatrze pozorów.
Ale wtedy nagle łapiesz ten jeden moment…
I widzisz, że to właśnie ta samotność oddzieliła prawdę od gówna.
To ona pokazała, kto był, a kto tylko udawał.
To ona zbudowała z ciebie gościa, który nie pęka od byle kryzysu.
Bo męstwo to nie mięśnie, nie stylówka i nie gadka.
Męstwo to kompas, który trzymasz nawet wtedy, kiedy wokół jest burza.
To zasady, których nie sprzedasz za żaden pierdolony układ.
Świat może się sypać – trudno.
Nie masz wpływu na wszystko.
Ale masz wpływ na to, kim ty jesteś.
I właśnie w tym jest Twoja moc.
Bo wystarczy jeden człowiek, który nie klęka przed byle modą, nie cofa się przed własną misją, nie oddaje wartości za lajki -
żeby w tym popieprzonym świecie zapaliła się iskra normalności.
I ta iskra może być Twoja.
Jeśli tylko przestaniesz się bać być sobą.
Bo kurwa…
bycie prawdziwym zawsze wygrywa.
Czasami życie uczy Cię jednego:
prawdziwa siła nie drze ryja.
Nie musi.
Nie potrzebuje fajerwerków, poklasku, ani tego jebego udowadniania wszystkim dookoła, że „patrzcie, ogarniam”.
Największe zmiany dzieją się po cichu.
W głowie.
W sercu.
W tych momentach, kiedy siedzisz sam ze sobą i mówisz:
„Kurwa, jeszcze dam radę.”
W świecie, w którym każdy robi show, wrzuca, krzyczy, pokazuje…
prawdziwy facet rośnie w cieniu.
Nie po to, żeby się ukrywać, tylko po to, żeby nie potrzebować świadków.
Bo najtwardsze rzeczy dojrzewają powoli.
Motywacja, która nie jest na pokaz.
Spokój, który nie musi udawać.
Szczęście, które nie świeci neonem - ono pali się głęboko, wewnątrz, jak ogień, którego nie zgasisz nawet wiadrem problemów.
I wiesz co?
To właśnie ta cicha wersja Ciebie będzie najgłośniej krzyczeć pewnego dnia…
nie słowami, tylko efektami.
Prawdziwa siła nie potrzebuje widowni.
Ona robi swoje - po cichu, konsekwentnie, po męsku.
Nasze pokolenie rodziców jest… wyczerpane.
Bo tamtego systemu wsparcia, który kiedyś trzymał rodziny w całości, już po prostu nie ma.
Kiedy byliśmy dziećmi, wysiadaliśmy z autobusu, wrzucaliśmy rzeczy do plecaka — i jechaliśmy do babci na weekend, a czasem nawet na całe letnie tygodnie.
To nie było nic wyjątkowego. To było zwykłe życie.
A dziś — nawet poprosić kogoś, żeby popilnował dzieci przez parę godzin, wydaje się ciężarem.
Musimy uzgadniać kalendarze, odrabiać przysługi, i z góry przygotowywać się na poczucie winy — tylko po to, żeby trochę odetchnąć.
I bardzo często nawet nie prosimy, bo odpowiedź przecież znamy.
Wychowujemy dzieci w oderwaniu od innych. Próbujemy robić coś, co kiedyś było obowiązkiem całej wioski — samotnie, za zamkniętymi drzwiami, z minimalną pomocą.
I prawda jest taka, że dlatego właśnie tak wielu z nas czuje, jakby tonęło.
Nie dlatego, że jesteśmy złymi rodzicami. Ale dlatego, że nigdy nie mieliśmy i nigdy nie powinniśmy byli robić tego zupełnie sami.
Manipulacja zaczyna się wtedy,
gdy ktoś obwinia cię za twoją reakcję
na jego własne toksyczne zachowanie —
ale jednocześnie nigdy nie dostrzega
własnej pogardy i lekceważenia,
które to wszystko najpierw wywołały.
„Wolno Ci zostawić każdą historię, w której się nie odnajdujesz.
Wolno Ci zostawić każdą historię, w której nie kochasz siebie.
Wolno Ci zostawić miasto, które zgasiło twoje światło, zamiast sprawić, że będziesz świecić jaśniej. Możesz spakować wszystkie walizki i zacząć od początku gdzieś indziej. Masz prawo redefinicji znaczenia swojego życia.
Wolno Ci zrezygnować z pracy, której nienawidzisz, nawet jeśli świat mówi Ci żeby tego nie robić i możesz pozwolić sobie na poszukiwanie czegoś, co sprawi, że będziesz z niecierpliwością czekać na jutro i resztę twojego życia.
Wolno Ci zostawić kogoś, kogo kochasz, jeśli źle Cię traktuje. Masz prawo postawić siebie na pierwszym miejscu i odejść, jeśli wiele razy próbowałaś… ale nic się nie zmieniało.
Wolno Ci opuścić toksycznych przyjaciół, wolno Ci otoczyć się miłością i ludźmi, którzy Cie wspierają i odżywiają. Wolno Ci wybrać, jakiego rodzaju energię potrzebujesz w swoim życiu.
Wolno Ci wybaczyć sobie największe i najmniejsze błędy i być dobrą dla siebie i patrząc w lustro naprawdę lubić osobę, którą tam widzisz.
Wolno Ci uwolnić się od własnych oczekiwań.
Czasami patrzymy na zostawianie jako złą rzecz, łączymy je z porzuceniem lub rezygnacją, ale czasem odejście jest najlepszą rzeczą, którą możesz zrobić dla siebie.
Pozostawianie rzeczy za sobą pozwala na zmianę kierunku, na nowy początek, ponowne odkrycie siebie i świata. Zostawienie czasem oszczędza Cię przed utknięciem w niewłaściwym miejscu z niewłaściwymi ludźmi.
Zawsze masz możliwość odejścia i znalezienia miejsca do którego przynależysz.”
Poświęcasz komuś dużo uwagi? Źle.
Dajesz mu pełną swobodę? Źle.
Często pytasz o samopoczucie? Źle.
Rzadko to robisz? Źle.
Chcesz się z Kimś często widywać? Źle.
Dajesz mu masę luzu? Źle.
Chcesz być z Kimś zżyty? Źle.
Żyjesz swoim życiem? Źle.
Skupiasz się bardziej na Kimś? Źle.
Skupiasz się bardziej na Sobie? Źle.
Jesteś szczery i bezpośredni? Źle.
Tłumisz w sobie, nie odzywasz się? Źle.
Chcesz rozwiązywać problemy? Źle.
Zamiatasz pod dywan? Źle.
Chcesz się do kogoś dostosować? Źle.
Żyjesz po swojemu? Źle.
Udajesz kogoś? Źle.
Jesteś Sobą?
Też kurwa Źle!!!
Ludzie nie będą potrafili Cię docenić.
Podziękować i być wdzięcznym za to,
że w ogóle poświęcasz im swój czas.
Że starasz się kogoś zadowolić, sprawić radość.
Że angażujesz się, aby wasza relacja była jak najlepsza.
W zamian na każdym kroku woli wypominać,
jęczeć, negować, demotywować, podcinać skrzydła
i niszczyć dobre intencje drugiego człowieka.
Weź Sobie to do serca, co teraz przeczytasz:
Jeśli ktoś Cię nie docenia:
Pierdol go w cylinder.
Tak, niech się wali.
Niech znika, won z Twojego życia.
Niewdzięcznikom mówimy NIE.
Albo ktoś cieszy się z Twojej osoby.
Zaangażowania, starań, docenia każdy gest,
jest wdzięczny za Twą obecność i wysiłek.
Albo niech idzie być niezadowolony gdzieś indziej.
Bo jeśli zostawisz takiego człowieka przy Sobie,
to nie on przy Tobie stanie się lepszy,
tylko Ty przy Nim stracisz swą piękną duszę.
Smutne ale zarazem piękne.
Na naszej klatce schodowej mieszka staruszka. Pięć lat temu straciła męża, córkę, zięcia i wnuków w wypadku. Kiedy tydzień przed świętami wracałam do domu, na drzwiach klatki schodowej zobaczyłam ogłoszenie napisane odręcznie:
Zgubiłam 100 złotych. Uczciwego znalazcę proszę o zwrot do mieszkania nr 76, emerytura bardzo skromna, nie mam na chleb.
Mieszkanie nr 76 to lokal tej starszej pani. Wyjęłam z portfela 100 złotych, odłożone na prezent dla mamy, i zapukałam do drzwi mieszkania nr 76. Kiedy oddałam staruszce pieniądze, rozpłakała się i powiedziała:
- Jesteś dwunastą osobą, która przyniosła mi pieniądze. Dziękuję.
Uśmiechnęłam się i poszłam do windy, a wtedy starsza pani dodała:
- Córeńko, zdejmij, proszę, to ogłoszenie z drzwi, to nie ja napisałam... - starsza pani stała przed drzwiami swojego mieszkania i płakała.
Dziewczyna poprosiła, aby ta historia poszła w świat. Aby ci, którzy nie widzą w innych nic dobrego - dowiedzieli się, że na jej klatce schodowej mieszka
co najmniej 12 wspaniałych osób ❤️
Fałszywi przyjaciele to nie ci, którzy odchodzą.
To ci, którzy zostają - udając, że są po twojej stronie.
Tacy, co klaszczą, gdy upadasz, i milkną, gdy wygrywasz.
Ich największą bronią jest uśmiech.
Ich siłą - twoje zaufanie.
A kiedy już wbiją nóż, potrafią jeszcze zapytać: „Dlaczego krwawisz?”.
Najbardziej boli nie zdrada, tylko świadomość, kto ją popełnił.
Bo nie spodziewasz się ciosu od kogoś, komu powierzyłeś serce.
Nie od wroga - tylko od kogoś, kto znał twoje słabości i wykorzystał je przeciwko tobie.
Ale wiesz co?
Zdrada to bolesna lekcja, która uczy jednego:
Nie każdy, kto stoi obok, jest po twojej stronie.
Nie każdy, kto mówi „przyjaciel”, zasługuje na to słowo.
Nie żałuj tych, którzy wbili ci nóż.
Podziękuj, że pokazali ci, gdzie masz przestać ufać.
Syn poprosił tatę o 50 zł, a potem zrobił coś co wstrząsnęło jego ojcem..
SYN: Tato, mogę Cię o coś zapytać?
TATA: No jasne, o co chodzi?
SYN: Tato, ile zarabiasz na godzinę?
TATA: To nie twoje sprawa. Dlaczego zadajesz mi takie pytanie?
SYN: Ciekawy byłem. Powiedz mi proszę ile zarabiasz na godzinę.
TATA: No, jak tak bardzo chcesz wiedzieć zarabiam 100 zł na godzinę.
SYN: Oj! (z opuszczoną głową), tato, pożyczyłbyś mi 50 zł?
Tata się wkurza.
TATA: Jedyny motyw dlaczego mnie o to zapytałeś, bo chciałeś żebym pożyczył ci pieniędzy na zakup jakieś głupiej zabawki, albo innej bezsensownej rzeczy do swojego pokoju i do łóżka.
Zastanów się nad tym dlaczego jesteś takim egoistą. Ja pracuję ciężko cały dzień a ty zachowujesz się tak niedojrzale.
Mały chłopczyk poszedł w ciszy do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i myśląc o pytaniu chłopca i jeszcze bardziej się zdenerwował. Jak on mógł zadać mi takie pytanie. Zaczął rozmyślać.
Może miał potrzebę kupić coś niezbędnego za te 50 zł, nie pyta często o pieniądze.
Mężczyzna poszedł do pokoju chłopca i otworzył drzwi.
TATA: Śpisz synku?
SYN: Nie tato, nie śpię
TATA: Tak sobie pomyślałem, że może byłem zbyt surowy dla ciebie. To był naprawdę ciężki dzień dla mnie i wyładowałem się na tobie. Oto 50 zł o które mnie poprosiłeś.
Mały chłopiec usiadł na łóżko i uśmiechnął się.
SYN: Ach, dziękuję tato.
Po czym spod poduszki wyciągnął pomarszczone banknoty. Mężczyzna zobaczywszy, że chłopiec miał pieniądze zaczyna się denerwować.
TATA: Dlaczego chcesz pieniądze skoro je masz?
SYN: Ponieważ nie miałem wystarczająco, ale teraz już mam.
Tato, mam 100 zł teraz. Mogę kupić jedną godzinę z twojego czasu. Proszę przyjdź wcześniej jutro z pracy. Chciałbym zjeść z tobą kolację.
Tata oniemiał. Objął synka i błagał o przebaczenie.
To jest tylko historyjka, która ma przypomnieć wam wszystkim, że nie jest tylko ważne aby pracować ciężko całe życie. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że czas ucieka nam między palcami, a my nie spędzamy go z osobami bliskimi, ważnymi, tymi które kochamy. Jeżeli umarlibyśmy jutro, firma dla której pracujemy łatwo nas zastąpi w kilka dni, ale rodzina i przyjaciele będą nas opłakiwać przez resztę ich życia. Pomyślmy więc dlaczego tak bardzo jesteśmy pochłonięci pracą. Istnieją ważniejsze rzeczy.
Jedną kanapkę jedliśmy,
z jednego kubka piliśmy,
lody na lizy, a jabłka na gryzy były.
Latem kurz w rzece zmyliśmy,
zimą przemarznięci z gilem do brody, z górek zjeżdżaliśmy,
całe dnie po dworze lataliśmy.
Nie było probiotyków w kapsułkach,
była butelka kefiru i kiszona kapusta,
nie było mleka zdrowszego niż to ciepłe, spracowanymi rękami dojone.
Kąpiel w rzece bezpieczna była,
woda pita prosto ze źródła nikomu nie szkodziła.
Warzywa z ogródków kradliśmy,
owoce z sadów w bluzki kryliśmy, wszystko niemyte zjadaliśmy.
Poziomki, jagody, maliny - wtedy też osikane przez lisy były, ale nikogo nie brzydziły, nikogo nie otruły.
Dziś dzieci rączki muszą mieć myte chusteczką - hydroksybenzoczymś nasączoną.
Teraz sterylność modna, ważniejsza jest od zdrowia.
Dziś tylko wariaci życia się nie boją, i do dawnych czasów tęsknią ... ❤️
Czas zweryfikuje wszystko.
Nie potrzebuje świadków ani tłumaczeń - on po prostu zrobi swoje.
Zdejmie maski z twarzy, zedrze uśmiechy z fałszywych mord,
rozbierze prawdę do kości.
Wtedy zobaczysz, kto był człowiekiem, a kto tylko grał rolę.
Kto naprawdę kochał, a kto mówił o miłości, żeby coś zyskać.
Kto był przy Tobie, bo chciał, a kto - bo miał w tym interes.
Zrozumiesz, że ufać to nie błąd - błąd to zaufać świni.
Że wierzyć w ludzi to nie naiwność - to odwaga,
ale tylko dopóki ktoś tej wiary nie zdepcze.
Bo są tacy, co przychodzą, gdy świeci słońce,
a znikają, gdy zaczyna padać.
Tacy, co piją z Tobą wino,
a gdy przychodzi bieda - udają, że nie znają Twojego imienia.
Czas się z nimi wszystkimi rozliczy.
Bez emocji. Bez litości.
A Ty wtedy zobaczysz, kto naprawdę był wart jednego Twojego dnia.
I komu, mimo wszystko, warto było podać rękę.
MYŚLAŁEŚ O TYM?
Za 100 lat w 2125 roku wszyscy zostaniemy pochowani wraz z naszymi krewnymi i przyjaciółmi.
Nieznajomi będą mieszkać w naszych domach, o których budowę tak ciężko walczyliśmy, i będą właścicielami wszystkiego, co mamy dzisiaj.
Wszystkie nasze nieruchomości będą nieznane, jeszcze się nie narodzą… w tym samochód, na który wydałeś fortunę, prawdopodobnie będzie na złomowisku, myślę, że będzie w rękach nieznanego kolekcjonera.
Nasi potomkowie raczej nie będą wiedzieć, kim byliśmy, ani nie będą o nas pamiętać.
Ilu z nas zna ojca naszego dziadka?
Po naszej śmierci zostaniemy zapamiętani na kilka lat, potem będziemy już tylko portretem w czyjejś bibliotece, a kilka lat później nasza historia, nasze zdjęcia, nasze czyny pójdą na śmietnik zapomnienia. Nawet wspomnieniami.
Może gdybyśmy pewnego dnia przestali analizować te pytania, zrozumielibyśmy, jak ignoranckie i słabe było marzenie o zdobyciu wszystkiego…
Gdybyśmy tylko mogli myśleć, na pewno nasze podejście, nasze myśli by się zmieniły, bylibyśmy innymi ludźmi...
Zawsze mieć więcej i więcej, nie mając czasu na rzeczy, które są naprawdę wartościowe w tym życiu....
Zmieniłbym to wszystko, by żyć i cieszyć się tymi spacerami, których nigdy nie brałem... tymi nieoddanymi uściskami... tymi pocałunkami dla naszych dzieci i naszych miłości... tymi psikusami, których nigdy nie mieliśmy Nie miałem czasu.
To z pewnością byłyby najlepsze chwile do zapamiętania.
Zasadniczo wypełniłyby nasze życie radością...
I to właśnie marnujemy dzień po dniu chciwością, chciwością, nietolerancją!
Jest jeszcze czas dla nas! Pomyśl o tym!!!
Twoje dzieci nie są winne twojego złego dnia.
Nie są winne kłótni z partnerem, problemów w pracy,
ani ran, które wciąż nosisz w sobie od lat.
Nie przyszły po to, by nieść ciężar twoich frustracji.
Przyszły, by uzdrowić.
By nauczyć cię kochać tak, jak nigdy wcześniej nie potrafiłeś.
By pokazać, że nawet w chaosie można znaleźć sens.
To one uczą cię cierpliwości, siły, wytrwałości.
Uczą, że każdy dzień może być nowym początkiem.
Twoim zadaniem nie jest być doskonałym rodzicem.
Twoim zadaniem jest być obecnym.
Kochać - pomimo zmęczenia, pomimo zmartwień,
pomimo tego, co niesie życie.
Dzieci nie potrzebują idealnego domu.
Potrzebują bezpiecznego ramienia.
Twojego głosu, gdy mówisz: „Jestem tu.”
Twojego uśmiechu, gdy świat się wali.
Bo to nie prezenty, nie wakacje i nie sukcesy
pozostaną w ich pamięci.
Zostaną chwile - te proste, ciepłe, prawdziwe.
Miłość, którą im dasz dziś, stanie się ich siłą jutro. ❤️
Wiesz, co jest największą siłą?
Nie krzyk.
Nie walka.
Nie zemsta.
Ale to ciche "dość".
To spokojne odejście.
To eleganckie zamknięcie drzwi
bez trzaskania nimi.
Bo nauczyłem się,
że niektórych bitew
nie warto toczyć.
Że niektórych ludzi
nie warto przekonywać.
Że niektórych relacji
nie warto ratować.
Wybieram spokój.
Nie dlatego, że jestem słaby.
Nie dlatego, że się boję.
Ale dlatego, że wreszcie
nauczyłem się cenić
własną energię.
Własną ciszę.
Własny spokój.
Odchodzę.
Bez dramatu.
Bez wyrzutów.
Bez tłumaczeń.
Od tych, którzy nigdy
nie próbowali zrozumieć.
Od tych, którzy brali,
nie dając nic w zamian.
Bo zrozumiałem,
że nawet wygrana wojna
zostawia blizny.
A ja już nie chcę
więcej blizn.
Wybieram ciszę.
Wybieram spokój.
Wybieram siebie.
I tych nielicznych,
którzy zostają
bez konieczności
proszenia ich o to.
Myślisz, że silne kobiety nie płaczą?
Że nie mają serca?
Że nie czują?
Pozwól, że ci coś powiem
o tych niezniszczalnych.
O tych, które zawsze dają radę.
O tych, które nigdy się nie poddają.
One płaczą.
I to jeszcze jak.
W ciszy swoich pokoi.
W samotności nocy.
W bezpiecznej ciemności łazienki.
Tam, gdzie nikt nie widzi.
Ale potem?
Potem wstają.
Zmywają łzy.
Poprawiają szminkę.
Unoszą głowę.
I idą dalej.
Bo siła?
Nie polega na braku słabości.
Polega na podnoszeniu się
po każdym upadku.
Na zakładaniu zbroi.
Na walce.
Dzień po dniu.
Ale wiesz, czego pragną najbardziej?
Te wszystkie wojowniczki?
Te niezniszczalne?
Te niezłomne?
Kogoś, przy kim mogłyby
Odłożyć tarczę.
Przestać być silne.
Choć na chwilę.
Kogoś, kto zobaczy
nie tylko ich siłę,
ale też ich kruchość.
Nie tylko ich odwagę,
ale też ich strach.
Nie tylko ich pewność siebie,
ale też ich wątpliwości.
Bo w każdej silnej kobiecie
jest też ta mała dziewczynka,
która czasem chce się skulić,
wtulić w czyjeś ramiona
i pozwolić sobie
na bycie słabą.
Tylko że niewielu
zasługuje na to zaufanie.
Niewielu jest godnych
zobaczyć, co kryje się
pod tą zbroją.
Niech mówią.
Niech szepczą.
Niech oceniają.
Niech plotkują.
Bo wiesz co?
Ich opinie o tobie
mówią więcej o nich
niż o tobie.
Bądź sobą.
Tą prawdziwą wersją.
Tą nieujarzmioną.
Tą, która nie prosi o pozwolenie,
by żyć po swojemu.
Niech się dziwią.
Niech nie rozumieją.
Niech kręcą głowami.
To nie twój problem,
że nie potrafią pojąć
twojego światła.
Bo twoja wartość
nie leży w ich słowach.
Nie w ich opiniach.
Nie w ich zrozumieniu.
Leży w twojej prawdzie.
W odwadze bycia sobą.
Świeć.
Jak cholerna supernowa.
Bez przeprosin.
Bez tłumaczeń.
Bez wymówek.
Bo prawda jest taka:
Ci, którzy cię oceniają,
nigdy nie zrozumieją
twojego piękna.
A ci, którzy cię rozumieją,
nigdy cię nie osądzą.
Więc świeć dalej.
Mimo wszystko.
Wbrew wszystkiemu.
Po swojemu.
Im pozostaje jedynie gadać.
"Przepraszam" - pięknie brzmi, prawda? Jak magiczne zaklęcie, które ma wszystko naprawić. Wrócić czas. Wymazać błędy.
Ale zwróć uwagę. Na tę samą osobę, która przeprasza Cię dziesiąty raz za to samo. Na te same błędy, które wciąż się powtarzają. Na te same rany, które zadaje Ci na nowo.
Prawdziwe przeprosiny nie są słowami. Są działaniem. Są zmianą. Są dowodem, nie obietnicą.
Ktoś, kto szczerze żałuje, nie będzie ranił Cię tak samo raz za razem. Ktoś, kto naprawdę przeprasza, nie będzie testował granic Twojej cierpliwości.
Manipulatorzy kochają słowo "przepraszam". To ich ulubiona broń. Wiedzą, że jesteś dobrym człowiekiem. Że chcesz wierzyć w ich skruchę. Że dasz im kolejną szansę. I jeszcze jedną. I jeszcze.
Nie daj się nabrać. Obserwuj czyny, nie słowa.
Nie biegnij za ludźmi, którzy cię zranili.
Nie próbuj mścić się na tych, którzy cię zdradzili.
Życie ma lepszą pamięć, niż nam się wydaje.
Prędzej czy później oddaje wszystko:
gesty, słowa i intencje.
Kto sieje ból, ten w końcu go doświadczy.
A kto daje miłość i dobro, dostanie je z powrotem — często wtedy, gdy najmniej się tego spodziewa.
Dlatego nie marnuj czasu ani energii na ludzi, którzy nie potrafili tego docenić.
Twoje dobro wróci.
Ich zło również.
"Czasami potrzeba w życiu tragedii, własnego trzęsienia ziemi i rozpadu swojego prywatnego nieba, żeby zrozumieć co jest najważniejsze. Odejść od nieodpowiednich ludzi, przestać wplątywać się w niewłaściwe sytuacje i opuścić niewłaściwe myśli. O sobie, o innych, o świecie (...) Kiedy otworzy się oczy, umysł i serce - nagle na naszej drodze stają ludzie, którzy są czystą inspiracją, dzięki której na nowo chcemy budować swój świat."
~ Aleksandra Steć..
Nic nie mów… tylko odejdź. Odejdź bez hałasu, bez gniewu, bez wyjaśnień. Zostaw ich z ich czynami, żalami lub obojętnością. Pozwól im szukać twojego echa w pustce, którą zostawisz za sobą.
Milczenie jest odpowiedzią, którą tylko czas tłumaczy. Waży więcej niż krzyki, jest silniejsze niż uraza. Jest bronią tych, którzy nie mają już nic do udowodnienia, tych, którzy zrozumieli, że godność tkwi w odejściu bez błagania, bez oczekiwania, bez usprawiedliwiania się.
A jeśli któregoś dnia najdzie cię ochota, by cofnąć się, przypomnij sobie, co przeszłaś. Przypomnij sobie noce, w których czułaś się samotna, rany, które ci zadano bez spojrzenia wstecz. Pamiętaj, że ci, którzy cię zniszczyli, nie są tymi, którzy cię naprawią.
Często walczymy słowami, bo boimy się pustki, którą mogłoby pozostawić odejście. Ale ta pustka nie jest stratą. To przestrzeń do wypełnienia miłością do siebie, nadzieją, odrodzeniem.
Więc idź naprzód. Kochaj siebie tak, jak nikt inny tego nie zrobił. Daj sobie słodycz, której ci odmówiono.
I powierz się Temu, który nigdy nie zawodzi.
Powiedz Mu wszystko: swoje bóle, wątpliwości, marzenia.
Tam, gdzie ludzie zawodzą, On cię słucha. Tam, gdzie serca zdradzają, On pozostaje.
Nie ganiaj już za tymi, którzy cię zawiedli. Przerzuć stronę i napisz ciąg dalszy… dla siebie. Wierzę w ciebie 🙏.
~ Olivier, „Głosy wszechświata”, tłumaczenie: Świat jego oczami
Naprawianie relacji to nie jest cofanie czasu. To nie próba przywrócenia tego, co było, zanim wszystko się popsuło. To raczej spotkanie dwóch ludzi, którzy przeszli przez burzę i próbują zrozumieć, czy wciąż potrafią spojrzeć sobie w oczy.
Bo w pewnym momencie każda relacja dochodzi do miejsca, w którym już nie wystarczy „przepraszam”. Trzeba zacząć rozmawiać naprawdę. Nie o tym, kto miał rację, ale o tym, co boli. Nie o tym, co się stało, ale o tym, dlaczego tak się stało.
Naprawianie relacji zaczyna się od uczciwości wobec siebie. Od przyznania, że coś się wypaliło, że emocje przygasły, że potrzeby przestały się spotykać. I od odwagi, by nie udawać, że wszystko jest dobrze, tylko dlatego, że boimy się stracić to, co znane.
To sztuka widzenia drugiego człowieka na nowo - bez masek, bez żalu, bez ciągłego powtarzania starych historii. To proces, który wymaga dwóch rzeczy: woli i świadomości. Woli, by spróbować. Świadomości, by wiedzieć, czy w ogóle jeszcze warto.
Bo są relacje, które można odbudować - kiedy obie strony potrafią zobaczyć swoją odpowiedzialność, a nie tylko ból. Ale są też takie, które trzeba zakończyć z miłością, zanim zniszczą resztki tego, co jeszcze w Was dobre. Bowiem... nie każda miłość jest po to, by trwać. Niektóre są po to, by nauczyć nas, jak kochać dojrzale - siebie i drugiego człowieka.
~ Nawrocki
Człowiek powinien mieć swoją kobietę.
Nie taką „na chwilę”, tylko taką, co wejdzie ci pod skórę i już nie wyjdzie.
Co zna twoje demony i nie ucieka.
Co widzi cię w najgorszym stanie i zamiast spierdalać, robi ci herbatę i mówi: „ogarniemy to”.
Bo wiesz…
możesz mieć tysiąc znajomych, milion planów,
ale jak wracasz do pustego łóżka, to i tak czujesz ten jebany chłód.
Prawdziwa kobieta to nie ta, co się uśmiecha, jak wszystko gra.
To ta, co stoi obok, jak życie rozjebało ci pół świata,
i nie pyta „czemu”, tylko „co dalej?”.
Z nią nie musisz grać twardziela.
Ona i tak wie, że masz serce jak beton i duszę po przejściach.
A mimo to cię chce.
Nie za to, kim jesteś w sieci,
tylko za to, kim jesteś, jak nikt nie patrzy.
I jak już taką znajdziesz -
to, kurwa, trzymaj.
Bo w życiu rzadko trafia się ktoś,
kto ogarnia twój chaos i nie chce cię naprawiać, tylko pokochać takim, jakim jesteś.
Czasem życie nie bije prosto w twarz.
Czasem robi coś gorszego - przytula cię ktoś, kto w środku życzy ci, żebyś się… potknął.
I ty gadasz.
O planach, o marzeniach, o tym, jak w końcu zaczynasz się podnosić.
Myślisz: „Kurde, fajnie, mam ludzi, którzy mnie wspierają.”
A oni tylko milczą.
Słuchają.
Zbierają amunicję.
I czekają na moment, gdy będziesz miał gorszy dzień… żeby cię dowalić, obgadać, albo zrobić z ciebie idiotę.
Prawdziwe ciosy nie przychodzą od obcych.
Obcy cię nawet nie znają.
Obcy nie wiedzą, gdzie masz najcieńszą skórę.
Ale ktoś, komu ufałeś?
Kto zna twoje słabości?
Ten potrafi przypie**** tak, że odbija ci się to tygodniami.
I tak - można powiedzieć, że sami wybieramy ludzi.
Tylko że zdrada to nie błąd.
To decyzja.
Świadoma.
Chora.
Zrobiona przez kogoś, kto miał być „twoim człowiekiem”.
Ale wiesz co?
Jest w tym też coś dobrego.
Takie ciosy robią z ciebie kogoś innego.
Mądrzejszego.
Twardszego.
Bardziej czujnego.
Zrozumiesz dzięki nim jedną prostą rzecz:
Nie każdy, kto się uśmiecha, chce dla ciebie dobrze.
Ale każdy, kto zostaje przy tobie, gdy nic nie masz do zaoferowania - to jest twoja ekipa.
I morał?
Prosty jak cholera:
Chroń swoje marzenia jakby były złotem.
Dziel się nimi tylko z ludźmi, którzy nie boją się patrzeć, jak rośniesz.
Odcinaj od siebie tych, którzy klaszczą bez przekonania.
Nie bój się iść sam - bo czasem samotna droga jest lepsza niż towarzystwo, które życzy ci upadku.
A najważniejsze…
Zaufaj swoim przeczuciom.
Jeśli coś ci mówi: „Ten ktoś nie gra fair” - to najpewniej ma rację.
Bo najtrudniejszy cios?
Zawsze przychodzi z tyłu.
Zawsze z uśmiechem.
I zawsze od kogoś, komu kiedyś powiedziałeś trochę za dużo.
Ale to nic.
Idź dalej.
Rośnij.
I pokaż im wszystkim, że nie da się podciąć skrzydeł komuś, kto w końcu nauczył się latać sam.
꧁ Introwertyk ꧂
Ta osoba, która nie chce być w centrum uwagi... Dobrze sobie radzi ze sobą. Może spędzać całe dnie w domu, delektując się ciszą, nikt nie wie, czy tam jest, czy nie.
Wstaje, uśmiecha się do sąsiadów z grzeczności, idzie do pracy, wraca do domu... a potem zamknij drzwi do świata. Jego azylem jest jego przestrzeń, jego świat.
Może mieszka w tej samej okolicy od lat, nie znając prawdziwych imion swoich sąsiadów. Nie dlatego, że nie lubi ludzi, ale dlatego, że nigdy nie czuła potrzeby wymuszenia więzi. Bezużyteczne rozmowy, spotkania towarzyskie... bardzo mało dla niej.
Zdecydowanie woli dobrą książkę, serial, który ją rozśmiesza, wieczór sam na sam z kawą i myślami. A jednak...
Gdy poświęcisz czas, by ją poznać, odkrywasz osobę o nieskończonej łagodności. Wielkie serce, pełne dobroci.
Z tymi, którym ufa, staje się prawdziwą kulą energii, zabawną, drażniącą, czasem nawet trochę szaloną. Ale to widzą tylko uprzywilejowani.
W grupie słucha więcej niż mówi. Jeśli ktoś do niej podchodzi, uśmiecha się z szacunku, ale nie zmusza się do odgrywania roli.
Nie jest wyniosła ani odległa. Ona jest po prostu nią: introwertyczną, wrażliwą, głęboką duszą... i szczera.
Jeśli rozpoznajesz siebie, wiedz, że nie jesteś sam. I nie musisz się zmieniać, żeby kogoś zadowolić!






































