Ktoś zapytał mędrca: „Ile rodzajów przyjaźni istnieje?” „Cztery” - odpowiedział. Są przyjaciele, którzy są jak jedzenie. Potrzebujesz ich każdego dnia. Są przyjaciele, którzy są jak lekarstwo. Szukasz ich, gdy czujesz się źle. Są przyjaciele, którzy są jak choroby. Sami cię znajdują. Są przyjaciele, którzy są jak powietrze. Może ich nie zauważasz, ale zawsze są obok. ~ Autor nieznany


 

Słuchaj, życie to nie próba generalna. Masz tylko ten jeden raz i nie ma sensu, żebyś ciągle udawał kogoś innego. Wkurwia mnie, jak ludzie próbują Cię zamknąć w jakiejś klatce - że „jesteś wariatem”, „dziwny”, „nie pasujesz”. No kurwa, i co z tego? Kto im dał prawo oceniać Twoje życie? Prawda jest taka, że nikt nie pójdzie za Tobą na poligon, nikt nie przetrzyma z Tobą tych wszystkich gównianych dni, kiedy wszystko się sypie. To Ty musisz być swoim najlepszym kumplem i to Ty musisz zrobić porządek z tym, co Cię trzyma w miejscu. Pierdolić hejterów, pierdolić tych, którzy nie rozumieją, co jest dla Ciebie ważne. Żyj po swojemu, tak jak czujesz, nie dla nich, nie dla opinii. Bądź autentyczny, bo tylko wtedy poczujesz, że masz moc. Niech te ich spojrzenia i komentarze lecą gdzieś daleko, tam, gdzie nie dotrze Twoja energia. Bo wiesz co? Największą siłą jest bycie sobą - prawdziwym, surowym, czasem zdzira i czasem wrażliwym, ale zawsze sobą. Nie ma nic lepszego niż obudzić się rano i powiedzieć: „To jest mój dzień, robię to na własnych zasadach”. Więc nie przejmuj się, nie zatrzymuj się na opinii innych - kurwa, odpieprz się od tego! Żyj dla siebie, żyj jak chcesz i nie pozwól, żeby ktokolwiek zabrał Ci Twoją energię. Bo to Ty jesteś kapitanem swojego życia, a reszta może sobie gadać co chce. @Adwokat Diabła


 

📍Siedzimy z kumplem na masce starego Volvo. Cisza. Taki wieczór po wszystkim, kiedy już nie trzeba grać twardziela. – Wiesz co? – mówię. – W życiu to nie chodzi o to, żebyś wszystkim pokazywał, że jesteś zajebisty. Chodzi o to, żebyś umiał podnieść drugiego, jak mu się grunt pod nogami rozjebał… i nie musiał się tym chwalić. Patrzy na mnie, zapala papierosa. I kiwa głową. – No właśnie, stary. Żeby jak ktoś się potknie, to nie śmiejesz się z niego, tylko poprawiasz mu koronę i idziesz dalej, jakby nigdy nic. 💭 Bo prawdziwa siła nie jest w krzyczeniu. Prawdziwa siła to umieć być cicho, kiedy mógłbyś mówić. To nie opowiadać światu, że ktoś miał gorszy moment, tylko pomóc mu się pozbierać. Bez fanfar, bez fleszy, bez fejmu. 🤜 Kurwa, bądź takim gościem, którego chciałbyś spotkać, jak ci się świat sypie. Nie takim, co tylko patrzy, jak się potkniesz, żeby sobie ego podbić. Zmieniaj ludzi nie słowami, tylko tym, jak ich traktujesz, gdy nikt nie patrzy. I tak – czasem wystarczy tylko poprawić komuś tę koronę… i iść dalej. Bo królowie nie potrzebują rozgłosu. Oni po prostu robią swoje. - Adwokat Diabła


 

Kiedyś byłem innym gościem… Serio. Kiedyś siedziałem i pierdoliłem głupoty o ludziach, których nawet nie znałem. Bo łatwiej było rzucić osąd niż zajrzeć w lustro. Wiesz, to nie było z miejsca siły. To było z miejsca kompleksów. Potrzebowałem poczuć się lepszy, więc próbowałem kogoś zgasić. I co? I gówno z tego miałem. Dziś? Na mocy danych mi doświadczeń, życia i wszystkich popełnionych błędów - nie wpie*dalam się w cudze życie. Nie muszę nikogo ciągnąć w dół, żeby poczuć się wysoko. Nie buduję swojej wartości na czyimś cierpieniu. Szanuję. Wspieram. Rozumiem. Bo wiem jedno - każdy z nas toczy jakąś walkę, której nie widać. Więc zanim coś pierdolniesz – zatrzymaj się. Nie musisz naprawiać świata. Wystarczy, że nie będziesz go bardziej rozpierdalać. I to nie znaczy, że jestem miękki. To znaczy, że jestem silny na tyle, żeby nie musieć tego udowadniać. - Adwokat Diabła


 

📍Auto zaparkowane gdzieś pod blokiem. Noc. Cisza. Silnik zgasł. Siedzę i patrzę się w szybę. Nie chce mi się kurwa nic. Wiesz, są takie dni, że życie przyciska cię do ziemi jakbyś był śmieciem. Że niby jesteś facetem, masz ogarniać, masz nie jęczeć, a jednak siedzisz z tym jebanym ciężarem w klatce piersiowej i nie wiesz, czy to depresja, czy po prostu świat cię przerósł. Czasem nie ma komu powiedzieć, że już masz dość. Że nie masz siły, że pierdolisz wszystko. Czasem nawet nie masz do kogo zadzwonić, żeby po prostu ktoś powiedział: „Ej, jeszcze będzie dobrze.” Ale wiesz co? Ja się kiedyś obudziłem w takim stanie, że nie chciało mi się oddychać. I wtedy pomyślałem: Albo wstajesz i walczysz, albo zostajesz w tym gównie do końca życia. Nie mówię, że będzie łatwo. Będzie cholernie ciężko. Będziesz klął, płakał po cichu w kiblu i udawał, że wszystko gra. Ale pewnego dnia... jeden mały krok — rano wstaniesz, zrobisz kawę i nie przewrócisz się z powrotem na łóżko. I to będzie pierwszy wygrany dzień. Może zrobisz dziesięć pompek. Może po prostu umyjesz zęby. Może pójdziesz na spacer bez celu. To nie musi być od razu rewolucja. To może być pierdolony mikrostart. Ale z niego zbudujesz fundament. Bo prawda jest taka: Nie musisz być gotowy. Musisz po prostu nie przestać próbować. Więc jak masz dziś dzień z dupy – to dobrze. Bo właśnie w takie dni zaczynają się prawdziwe przemiany. Nie wtedy, gdy świeci słońce. Tylko wtedy, kiedy ciemno i masz ochotę się poddać. To wtedy zapala się w środku ogień. Mały. Ledwo widoczny. Ale kurwa – TWÓJ. Złap się tej iskry. I nie puszczaj. - Adwokat Diabła


 

📍Siedziałem wtedy sam, w aucie. Silnik zgaszony. Gapiłem się w szybę jakbym miał tam znaleźć odpowiedzi. Nikt już we mnie nie wierzył. W sumie… ja sam w siebie też nie. Ale wtedy coś mi pękło w środku. I pomyślałem: „A może właśnie teraz, kiedy wszyscy mają mnie w dupie, to najlepszy moment, żeby ich zaskoczyć?” Nie było łatwo. Nie miałem żadnego magicznego planu. Miałem tylko codzienny wybór: albo znowu się położę i powiem sobie „jebać to”, albo wstanę, ogarnę się i zrobię coś – chociażby małego. Więc robiłem. Dzień po dniu. Po cichu. Bez poklasku. Bez lajków. I wiesz co? Dziś ci wszyscy, którzy mówili „on się nie nadaje”, „z niego nic nie będzie”, nagle chcą się przywitać. Mówią: „Znam go! To mój ziomek!” A ja się tylko uśmiecham i myślę: „Nie kurwa, nie znałeś mnie. Ty znałeś moją wersję w rozsypce. Tą, której sam nie lubiłem.” Ale dzięki tej wersji – jestem tu, gdzie jestem. I nie jestem tu, bo miałem farta. Jestem, bo się nie poddałem. Więc jeśli to czytasz i też siedzisz w aucie, patrząc w szybę z tym jebanym ciężarem na klatce – to wiedz, że możesz. Nikt Ci nie musi wierzyć. Ty masz uwierzyć. Reszta przyjdzie później. I kiedyś to Ty usłyszysz: „Znam go! To ten, co się nie poddał.” - Adwokat Diabła


 

Wiesz co? W pewnym momencie życia łapiesz się na tym, że nie wszystko, co się dzieje wokół, jest warte Twoich nerwów. Ludzie będą gadać. Będą prowokować. Będą próbować wciągnąć Cię w swoje gówno. I kiedyś w to wchodziłeś, bo chciałeś udowodnić, że masz rację, że jesteś lepszy, że wiesz lepiej. Ale przychodzi taki dzień, że patrzysz na to wszystko i mówisz: „Pierdolę, nie gram w tę grę”. Bo wiesz, że spokój to nie jest brak problemów. Spokój to moment, kiedy nie masz już potrzeby tłumaczyć się komukolwiek, udowadniać czegokolwiek czy gonić za cudzym uznaniem. To jest ta chwila, kiedy stoisz, patrzysz na burzę i po prostu się nie ruszasz, bo wiesz, że to nie Twoja walka. I nagle czujesz lekkość. Jakby ktoś zdjął z Ciebie tonę kamieni. Więc zamiast reagować na każde gówno, które życie Ci podsuwa – czasem po prostu odpuść. Nie dlatego, że jesteś słaby. Ale dlatego, że jesteś na tyle silny, żeby wybrać spokój zamiast chaosu. - Adwokat Diabła


 

Stary… dziś jest sobota. A Ty siedzisz i kombinujesz, że może jutro, może od poniedziałku, może kiedyś. Kurwa, nie ma żadnego „kiedyś”. Jest teraz. Weź się ogarnij, wstań, złap oddech. Poczuj słońce na twarzy, nawet jeśli świeci przez chmury. Uśmiechnij się do ludzi - choćby mieli Cię za wariata. Kochaj tych, których masz obok, bo nie wiesz, ile razy jeszcze ich zobaczysz. Nie czekaj, aż życie samo coś Ci przyniesie. Bo ono nie czeka. Ono zapierdala do przodu i zabiera tylko tych, którzy mają odwagę iść razem z nim. Więc żyj tak, jakby jutra miało nie być. Śmiej się, aż brzuch będzie bolał. Rób głupie rzeczy, które sprawiają, że serce bije szybciej. Bo na końcu będziesz żałował tylko tego, czego nie zrobiłeś. - Adwokat Diabła


 

Słuchaj… Wiem, że czasem życie przyciska cię do ściany tak, że nawet oddychać ciężko. Masz ochotę rzucić to wszystko w cholerę, zamknąć oczy i poczekać, aż samo minie. Ale prawda jest taka, że właśnie w tej najczarniejszej, najbardziej popierdolonej nocy rodzi się świt, który zmienia całe życie. To te momenty, kiedy wszystko wydaje się w dupę, kiedy nie widzisz sensu, uczą cię więcej niż wszystkie “łatwe” dni razem wzięte. Bo jeśli byłoby lekko, to gówno byś z tego wyniósł. A tak? Wychodzisz silniejszy, twardszy i… zaczynasz rozumieć, po co to wszystko było. Nie bój się ciemności. Ona jest tylko zapowiedzią światła. I uwierz mi – kiedy ono przyjdzie, będziesz dumny, że kurwa się nie poddałeś. - @Adwokat Diabła


 

Niedziela rano. Świat jeszcze trochę zaspany, cisza w powietrzu. Kawa pachnie tak, jakby chciała powiedzieć: „Stary, dziś będzie dobry dzień”. I może nic nie musisz, może nie ma żadnego planu… Ale wiesz, co jest zajebiste? Że możesz. Możesz zrobić cokolwiek. Pójść na spacer, odpalić ulubioną muzę, zapisać pomysł, który wpadł ci w głowę, albo po prostu posiedzieć chwilę w tej chwili. Bo każdy taki moment to cegiełka. I zanim się zorientujesz, zbudujesz z nich coś, co będzie wyglądało jak twoje własne, prywatne „kurwa, udało się”. Dziś nie musisz gonić. Wystarczy, że ruszysz w swoim tempie. Bo czasem właśnie tak zaczyna się najlepsza zmiana - spokojnym krokiem w stronę czegoś, co sprawia, że ci się chce. - Adwokat Diabła


 

Pamiętam ten moment, kiedy siedziałem na ławce, patrzyłem w niebo i myślałem: „Kurwa… serio? To ma tak wyglądać całe życie?” Codzienność jak skserowana kartka - dzień w dzień to samo, zero smaku, zero adrenaliny. I wtedy mnie walnęło. Ja tu nie jestem po to, żeby odhaczać kolejne nudne tygodnie. Ja mam żyć. Do kurwy nędzy - żyć. Od tamtego dnia powiedziałem sobie: Pij wino, tańcz w deszczu, śmiej się tak głośno, żeby sąsiedzi myśleli, że zwariowałeś. Kochaj tak, jakby to był ostatni dzień. I nie odkładaj tego „na kiedyś”, bo „kiedyś” to największe kłamstwo, jakie wciska nam życie. Ludzie będą gadać. Zawsze. Jednym przeszkadza, że jesteś szczęśliwy, innym, że nie grasz według ich zasad. Pieprzyć to. Wiesz dlaczego? Bo na końcu zostaniesz tylko Ty i Twoje wspomnienia. A ich opinie? Polecą do śmietnika razem z resztą życiowych śmieci. Problemy? Będą. Wkurwiające, ciężkie, czasem takie, że masz ochotę pierdolnąć wszystko i zniknąć. Ale przeżyjesz. Zawsze przeżywasz. Bo wiesz, w tym całym chaosie jest jedna zasada: nic nie trwa wiecznie — ani te dobre chwile, ani te złe. Więc skoro to i tak minie, to po co marnować czas na zamartwianie się? Łap momenty. Wsiądź do auta, odpal ulubiony kawałek, otwórz okno i poczuj, jak wiatr rozkurwia cały stres, który nosisz w głowie. Idź nad wodę w środku nocy, patrz w gwiazdy i pamiętaj, że jesteś tu tylko na chwilę. Kup coś, co sprawi, że poczujesz się jak król. Nie pytaj nikogo o pozwolenie. Żyj tak, żeby na starość mieć historię, od której innym szczęka opadnie. Żebyś mógł powiedzieć: „Tak, kurwa, zrobiłem to. I nie żałuję ani sekundy.” Bo życie nie jest po to, żeby przeżyć cicho i grzecznie. Życie jest po to, żeby je rozjebać w najlepszym możliwym stylu. Więc… przestań czekać. Żyj teraz. Na 100%. - Adwokat Diabła


 

Depresja? To jebana walka każdego dnia. Nie ma tu żadnej magii, tylko kurwa pot i łzy, kiedy myślisz, że dalej się nie da. Ale wiesz co? Da się, bo ja tu jestem, kurwa, i ty też możesz. To nie jest o byciu idealnym, tylko o byciu silnym w tej jebanej codzienności, kiedy świat wali cię w ryj i nie ma komu wyciągnąć ręki. A ten hejt? No to mam was wszystkich w dupie, serio. Jebać hejterów, którzy nie mają nic lepszego do roboty niż wkurwiać innych. To moje życie, moje zasady, mój świat. Robię, co chcę, i nie pytam o zgodę. Jeśli komuś to nie pasuje, to niech spierdala, bo nie jestem tu po to, żeby zadowalać czyjeś chore ego. Wiesz, co mnie utrzymało przy zdrowych zmysłach? Afirmacje. Tak, te jebane kartki z hasłami, które na początku wydają się śmieszne, ale z czasem zaczynają działać. Codziennie rano czytałem sobie te kurwa teksty: „Jestem wystarczający”, „Moje życie ma sens”, „Nie poddam się”. I wiesz co? To nie jest jakieś bajanie – to jest siła. To jest mój reset po każdej zjebanej nocy, po każdym myśleniu, że wszystko jest na nic. Te kartki, ta afirmacja, to jak jebany zbroja w bitwie o siebie samego. Jak coś, co przypomina: "Ej, jesteś tu, jesteś ważny, kurwa, nie pozwól się zabić przez własne myśli." I tak walczę dalej. Ty też możesz. Nie daj się jebanym myślom, nie daj się hejterom, nie daj się depresji. Nie jesteś sam, nawet jeśli tak się kurwa czujesz. Zacznij od małych rzeczy – powiedz sobie coś dobrego, nawet jeśli brzmi to śmiesznie. Bo kurwa, jeśli nie ty, to kto? Poniedziałek jest dla nas, żeby zacząć od nowa, żeby powiedzieć światu – „Chuj wam, ja idę swoją drogą”. Afirmacje, twoje słowa, twoja siła. Bierz to i rób swoje, ziomek. Reszta to szum. - Adwokat Diabła


 

Wiesz, ja też kiedyś myślałem, że najgorsze w życiu to stracić kogoś na zawsze. Że to jest ta największa tragedia. Chuj prawda. Najgorsza jest tęsknota. Bo jak ktoś umiera, to w końcu przychodzi ten jebany dzień, kiedy zaczynasz uczyć się żyć bez niego. Boli, ale życie cię zmusza i idziesz dalej. Ale tęsknota? Tęsknota to jest taki skurwysyn, który budzi cię codziennie rano i szepcze do ucha: „może dziś wróci, może dziś napisze, może jednak wszystko się cofnie”. I trzymasz się tej nadziei jak tonący gówna. A prawda jest taka, że to się nie cofnie. Że to już minęło. I kurwa, im szybciej to przyjmiesz, tym szybciej przestaniesz kisić się w tym szambie. Bo tęsknota to jak drzazga w sercu – niby mała, a wkurwia cały czas. Paraliżuje cię, okrada z energii, z czasu, z życia. I nawet jakbyś miał teraz hajs, sukces, ludzi wokół – to ona kradnie ci każdą chwilę, bo ciągle siedzisz i czekasz. A ja ci powiem tak – przestań czekać. Nie na kogoś. Nie na coś. Bo kurwa, nie ma na co czekać. Masz tu i teraz. Masz siebie. I to jest wszystko, czego potrzebujesz, żeby ruszyć w przód. Nie będziesz czekał na cud – sam będziesz tym jebanym cudem. - Adwokat Diabła


 

Odzywasz się - źle. Milczysz - źle. Ubierasz się jak chcesz - źle. Nie ubierasz się jak chcesz - źle. Jesteś - źle. Nie ma Cię - źle. Masz własne zdanie - źle. Nie masz własnego zdania - źle. Jesteś kulturalny - źle. Jesteś chamski - źle. Oddychasz - … źle. Zasadę mam wiec prostą. Nie zaglądam innym do portfela i sumienia. ~ Autor nieznany


 

Prawdziwa miłość nie mówi: „zmień się”. Nie żąda, byś była cichsza, łatwiejsza, mniej wymagająca. Nie oczekuje, że złożysz siebie w ofierze, żeby komuś było wygodniej obok Ciebie. Bo miłość, która wymaga, byś zrezygnowała z siebie – to nie miłość. To układ. To handel emocjami, gdzie Twoje potrzeby są zawsze zbyt duże, a Twoje granice – nie na miejscu. Kiedy kochasz naprawdę i jesteś kochana prawdziwie, nie musisz się zmniejszać, żeby ktoś mógł przy Tobie urosnąć. Nie musisz chować swoich marzeń, by nie urazić jego ambicji. Miłość nie ogranicza – ona poszerza. Nie gasi światła w Tobie – tylko pomaga Ci świecić mocniej. Nie odcina skrzydeł – ale trzyma Cię za rękę, kiedy uczysz się latać. Masz prawo być sobą. Całą. Prawdziwą. Głośną, czułą, wątpiącą i silną jednocześnie. Bo miłość nie wybiera sobie tylko tej wersji Ciebie, która jest najłatwiejsza do zniesienia. Ona kocha całość. Bez prób poprawiania. Bez warunków. Bez „ale”. I jeśli musisz rezygnować z siebie, żeby zostać – to lepiej odejść i odzyskać siebie. Bo miłość to nie rezygnacja. Miłość to wolność, która zostaje – nie odbiera. – Anna Bukowska, autorka strony Oczami Kobiety. 🤍


 

Spotkałem ludzi, którzy wydawali się prawdziwymi arcydziełami - błyszczeli jak diamenty, ich słowa brzmiały jak najczystsza prawda. Byli mistrzami iluzji, zdolnymi odegrać rolę życia tak perfekcyjnie, że trudno było wątpić. Ale czas to najlepszy reżyser - odsłania prawdziwe twarze, ściąga maski i pokazuje, kto naprawdę stoi za kurtyną. I wtedy iluzja pryska, a pod złotą farbą zostaje tylko szary pył. ~ Autor nieznany


 

Najbardziej destrukcyjną ze wszystkich broni nie jest włócznia czy armata, która może zranić ciało i zniszczyć mur. Najstraszniejszą bronią ze wszystkich jest słowo, które może zrujnować życie bez zostawiania śladów krwi i którego rany nigdy się nie goją... Paulo Coelho


 

Między kobietą a mężczyzną leży przestrzeń… Pełna nieporozumień, lęków, starych ran, niespełnionych oczekiwań… Ale też — pragnień, czułości, potrzeby bliskości i bycia rozumianym… Nie jesteśmy swoimi przeciwieństwami… Jesteśmy różni, bo tak miało być… Kobieta i mężczyzna to dwa języki —oba piękne, oba pełne znaczeń, oba wymagające nauki… Chcesz być zrozumiany? Zacznij od słuchania… Chcesz być szanowana? Zacznij od okazywania szacunku… Miłość nie rośnie w warunkach wojennych… Miłość nie przetrwa w milczeniu, które rani bardziej niż krzyk… Zamiast zadawać sobie ciosy — zadajmy sobie pytania… Nie: „dlaczego ty zawsze…” Ale: „czego potrzebujesz?” „jak się czujesz naprawdę?” „jak możemy razem przestać się ranić?” To nie kobiety są złe… To nie mężczyźni są winni wszystkiemu… To brak szczerości jest trucizną… To pycha, że wiemy wszystko o sobie nawzajem, zamyka każdą drogę… Zacznijmy mówić tak, jakbyśmy byli gotowi słuchać… Zacznijmy słuchać tak, jakbyśmy po raz pierwszy mieli zrozumieć… Miłość nie jest walką… To nie bitwa, w której ktoś musi przegrać… To przestrzeń — do budowania… Czasem od nowa… Czasem inaczej… Czasem wolniej… Ale razem… Bo na końcu wszyscy tęsknimy za tym samym —za spojrzeniem, w którym mieszka spokój… Za dotykiem, który nie ocenia… Za słowem, które mówi: „jestem… Z tobą. Nie przeciwko tobie.” Pięknego popołudnia kochani.. Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie.


 

Złota zasada soboty mówi: rozgrzanej kobiety i weekendu nie przekładaj na później... eM


 

Pamiętam ten wieczór. Siedzieliśmy ze znajomymi przy stole, było głośno, śmiech, rozmowy… a on nagle rzucił jakiś komentarz. Złośliwy, personalny. Wszyscy się zaśmiali. A ja? Poczułam, jak coś we mnie pęka. Ale zamiast zareagować – uśmiechnęłam się. Udawałam, że mam dystans. Że to nic takiego. Bo przecież „żartował”, prawda? Tak właśnie zaczęło się publiczne upokarzanie. Najpierw raz. Potem częściej. Aż zaczęło być normą. A ja dalej grałam rolę „wyluzowanej”. Bo nie chciałam robić scen, psuć atmosfery, uchodzić za humorzastą. Dziś już wiem – to nie był żart. To był pierwszy sygnał braku szacunku. Nie pozwól, żeby ktoś śmiał się z Ciebie przy innych i tłumaczył to „żartem”. To nie jest normalne. To nie jest miłość. ~ Kobieta Zwykła – ❤️


 

I powiedziała ludziom: chcecie być królami? To macie koronę – niewidzialną, bolesną, śmiertelną. I nagle cały świat zamilkł. Zabrakło siły, kiedy zabrakło zdrowia. Zabrakło sensu, gdy wszystko, co gromadziliśmy, mogło zniknąć w jednej chwili. Bo człowiek zapomniał, że nie ma władzy nad tym, co naprawdę ważne – nad czasem, miłością, śmiercią. Natura patrzyła. Czekała. I w końcu przemówiła po swojemu – bez słów, ale dobitnie. To była jej lekcja pokory. Dla tych, co gonili za perfekcją. Dla tych, co wierzyli, że są niezniszczalni. Dla każdego z nas. Może wtedy zrozumieliśmy, że królestwo to nie złoto, a dom pełen obecności. Że siła to nie dominacja, a łagodność i umiejętność przyznania się do słabości. Bo natura nie karze. Ona uczy. I daje szansę, z której tylko my możemy zrobić coś prawdziwego. – Anna Bukowska, autorka strony Oczami Kobiety. 🤍


 

Moje życie to moje wybory, grzechy, błędy, porażki, rozczarowania, radości, marzenia, sukcesy. I najważniejsze: mam je na wyłączność. Ja płacę za nie - śmiechem lub łzami. Tęsknotą, żalem, nieprzespanymi nocami. Co moje to moje. Bo ja to ja. A reszta świata? Reszta świata niech swoje podwórko zamiata. ~ Elżbieta Bancerz, Dusza zaklęta w słowa


 

Bądź tam, gdzie się cieszą Twoją obecnością. Żyj i kochaj tych, którzy kochają Ciebie ❤ I najważniejsze, nie zapomnij też żyć dla siebie! ~ Nowotny


 

Mnie nauczono, aby nie zdradzać tego, kto otworzył mi drzwi swojego domu i zaprosił, żebym usiadł z jego rodziną. Różnice to jedno, bycie zdrajcą i niewdzięcznym to co innego.


 

„Ona zawsze zadbana” „A czemu nie możesz być jak ona, bardziej spokojna?” Zaczęło się niewinnie. Ale z każdym porównaniem gasłam. Zaczęłam się nienawidzić. Patrzyłam w lustro i widziałam tylko niedoskonałość. Nie byłam wystarczająco dobra. Wystarczająco ładna. Wystarczająco cicha. Ale dziś wiem – to była taktyka. Nie buduje się miłości porównując. Miłość nie wymaga bycia „jak ktoś inny”. Jeśli ktoś sprawia, że czujesz się gorsza, to nie jest Twój człowiek. Zasługujesz, by ktoś widział w Tobie wszystko i nie chciał niczego zmieniać. ~ Kobieta Zwykła – ❤️


 

To nie egoizm, kiedy kobieta wybiera siebie. To nie jest pycha, nieczułość ani brak serca. To czasem pierwszy zdrowy wybór po latach stawiania wszystkich innych na pierwszym miejscu. Po latach poświęceń, tłumaczeń, czekania, rezygnacji. Po latach, w których jej własne potrzeby były zawsze "na potem". Wybrać siebie – to nie znaczy przestać kochać innych. To znaczy w końcu pokochać również siebie. Z troską, uważnością i łagodnością, na którą od dawna zasługiwała. Bo jeśli nie ona, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy? ~ Kobieta Zwykła – ❤️


 

„Zginiesz beze mnie” „Nie dasz sobie rady. Jesteś za słaba” Tak mówił. Z przekonaniem, którego nienawidziłam, ale któremu… uwierzyłam. I właśnie dlatego tak długo nie odchodziłam. Bo bałam się świata bez niego. Aż w końcu – musiałam. Nie było już odwrotu. I wiesz co? Nie zginęłam. Nie tylko sobie poradziłam. Ja zaczęłam żyć. Ciszej, spokojniej, bardziej po swojemu. Nie wszystko było łatwe, ale wszystko było moje. Dziś mogę powiedzieć z podniesioną głową: Dałam radę. I Ty też dasz. Nie słuchaj tych, którzy chcą Cię zatrzymać strachem. ~ Kobieta Zwykła – ❤️


 

Przez lata nie miałam granic. Pozwalałam na zbyt wiele. Milczałam, gdy powinnam krzyczeć. Po rozstaniu byłam jak otwarta rana i właśnie wtedy nauczyłam się mówić „nie”. Nie – dla fałszywych obietnic. Nie – dla braku szacunku. Nie – dla ludzi, którzy przychodzili tylko po to, żeby zabrać. To nie przyszło od razu. To był proces. Ale dziś wiem – każda granica to akt miłości do siebie. I wcale nie trzeba być twardą. Trzeba być świadomą swojej wartości. Granice nie są egoizmem. Są koniecznością. ~ Kobieta Zwykła – ❤️


 

Zdarza się, że z pozoru równa relacja zaczyna nagle przypominać grafik z czasów naszych babć. Kobieta – niezależna, silna, pracująca – wraca z pracy i... wchodzi w drugi etat. Ten niewidzialny. Taki bez pensji, ale za to z pretensjami, że zupa nie taka, kurz pod kanapą, a pranie wciąż czeka. Bo przecież „ona się tym lepiej zajmuje”. Bo „on nie wie, jak ustawić program w pralce”. Serio? Nie jesteśmy z natury stworzone do bycia pokojówką, kucharką, opiekunką, terapeutką i organizatorką życia domowego – wszystko w jednej osobie. Po prostu zbyt długo nas tego uczono. I zbyt rzadko ktoś mówił: „Nie musisz wszystkiego robić sama”. To nie jest feministyczny bunt. To jest zmęczenie. Zmęczenie tym, że miłość nie powinna oznaczać rezygnacji z siebie. Zmęczenie tym, że „równość” kończy się na progu kuchni. Kiedy dwoje ludzi tworzy dom, to nie tylko dla siebie... ale też dzięki sobie. A jeśli tylko jedna osoba go dźwiga – to wcześniej czy później zacznie się chwiać. Bo kobieta nie została stworzona do tego, by ciągle udowadniać, że zasługuje na wsparcie. Zasługuje. I kropka. ~ Kobieta Zwykła - ❤️


 

To było jak scena z filmu. Bukiet róż. Kolacja. Ciepłe „przepraszam”. I na chwilę topniałam. Bo przecież „się starał”. Bo przecież „żałował”. Ale potem cisnął mną o ścianę, jedym spojrzeniem. Jednym słowem. I cały ten teatr runął. Zrozumiałam, że prezent po przemocy to nie miłość. To manipulacja. Bo prawdziwe „przepraszam” nie musi być owinięte w wstążkę. Musi być prawdziwą zmianą. Nie daj się kupić kwiatami, jeśli wcześniej ktoś siał w tobie ciernie. ~ Kobieta Zwykła – ❤️


 

„Wymyślasz” „Nigdy tak nie powiedziałem” „Masz coś z głową” Powtarzał to z taką pewnością, że… zaczęłam wierzyć. Zaczęłam się bać własnych myśli. Notowałam słowa, żeby nie zapomnieć, że naprawdę je powiedział. Zastanawiałam się, czy to ja zwariowałam. To był gaslighting. Przemoc psychiczna, która podcina korzenie zaufania do samej siebie. Ale wróciłam. Odzyskałam głos. Odzyskałam pamięć. I dziś mówię głośno: jeśli zaczynasz się czuć jak wariatka, to nie znaczy, że nią jesteś. To znaczy, że ktoś chce cię do tego doprowadzić. Nie pozwól. ~ Kobieta Zwykła – ❤️


 

Pierwsze dni były… puste. Nie było już krzyków, ale nie było też mnie. Byłam wypalona. Zagubiona. Więc zaczęłam małymi rzeczami: Poranna kawa bez stresu. Cisza, która nie przerażała. Spacer, podczas którego nie musiałam się tłumaczyć. Terapia. Notatnik. Rozmowy z przyjaciółką. To wszystko zbudowało mnie na nowo. Nie trzeba od razu wygrywać świata. Czasem wystarczy wstać rano i nie bać się dnia. To też jest zwycięstwo. ~ Kobieta Zwykła – ❤️


 

Troszczysz się. O innych. O wszystko. Pamiętasz o ważnych datach, o tym, kto co lubi jeść, kto boi się burzy, kto potrzebuje dobrego słowa. Układasz światy, żeby nikt się nie potknął. Gaszysz pożary, zanim ktoś poczuje dym. Rozumiesz bez słów. Przewidujesz potrzeby, zanim zostaną wypowiedziane. A kiedy Ty jesteś zmęczona? To myślisz, że „jeszcze trochę wytrzymasz”. Że nie wypada się zatrzymać, skoro tyle rzeczy się na Tobie opiera. Przecież zawsze dajesz radę, prawda? Tylko czasem przychodzi taka chwila, kiedy Twoje serce… już nie chce być tylko przystanią dla cudzych burz. Chce, żeby ktoś też pomyślał o Tobie. Zapytał: „A Ty? Jak się czujesz?” Chce być nie tylko potrzebne, ale zauważone. Bo troska, kiedy nie wraca, zamienia się w ciszę. I w tę ciszę można się z czasem zgubić. Nie zapominaj więc o sobie. Nie odkładaj się na później. Nie przegap siebie, troszcząc się o wszystkich innych. ~ Kobieta Zwykła -❤️


 

Aby związek naprawdę się udał, musisz zrozumieć jedną rzecz: Ty i twój partner jesteście dwojgiem zupełnie różnych ludzi. Dwoje różnych serc. Dwa różne wychowania. Dwie różne historie – próbujące zbudować jedną przyszłość. Nie dorastaliście, ucząc się tych samych lekcji. Nie nosicie tych samych blizn. Nie zawsze będziecie postrzegać rzeczy w ten sam sposób – i to nie jest problem. Taka jest rzeczywistość. Siła waszego związku nie będzie wynikać z bycia takimi samymi. Będzie wynikać z nauki radzenia sobie z różnicami z gracją. Chodzi o naukę komunikacji – nie po to, aby wygrać, ale aby zrozumieć. Jak słuchać, gdy jesteś zirytowany. Jak pozostać, gdy łatwiej jest się wycofać. Jak nie zgadzać się bez braku szacunku. A przede wszystkim, jak iść naprzód bez liczenia punktów. Ponieważ w każdym związku zdarzają się konflikty. Ale miłość nie jest sprawdzana w pięknych momentach – jest sprawdzana w tym, jak zachowujesz się w trudnych chwilach. Nie można zbudować niczego prawdziwego, jeśli każda różnica zdań prowadzi do oddalenia. Nie można stworzyć czegoś trwałego, jeśli duma jest silniejsza niż cierpliwość. Aby pozostać łagodnym, trzeba dojrzałości. Aby pozostać życzliwym. Aby nadal wybierać siebie nawzajem – nawet w dni, kiedy czujemy się od siebie oddaleni. Miłość nie jest idealna, nigdy nie byla i nigdy nie będzie. Jest zaangażowana. Celowa. I gotowa do podjęcia wysiłku.


 

- Widzisz Tatusiu? Tu jest całkiem bezpiecznie. Nie ma się czego bać. - Oczywiście kochanie...


 

Niektórzy patrzą na mnie, oceniając już z góry i pytają dlaczego taka jestem?... Inni twierdzą, że się zmieniłam… Lecz wciąż to ta sama JA. A może jednak trochę… I tu nie chodzi o zasadę: „z kim przystajesz takim się stajesz”… Przejrzałam na oczy… Nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą. Nie proszę się o czyjąś uwagę. Nie błagam o miłość, bo wymuszona nic nie znaczy, nie jest warta złamanego grosza, a nie da się starać za dwoje. Ci, którzy mnie lubią, oni wiedzą, że za nimi wskoczę w ogień. Są i drudzy, którzy zaś mnie wręcz nienawidzą, ale w zasadzie to nie mój problem… Jeszcze inni chcieliby wysłać mnie w kosmos bez biletu powrotnego, ale cóż wszystkim pasować nie muszę… Szanuje tych, którzy we mnie wierzą. Są też tacy, którzy opuścili mnie w najtrudniejszych chwilach. Ale jestem wdzięczna za wszystkich, bo dzięki temu wiem, kto jest prawdziwy, a kto udawał. Mimo wszystko, wierna swoim przekonaniom pozostaje sobą…💞💞💞 – Ich Oczami - Nieidealni


 

Rowan Atkinson kiedyś powiedział: "Dystans jest jedyną odpowiedzią na brak szacunku. Nie reaguj. Nie kłóć się. Nie daj się wciągnąć w dramaty. Po prostu usuń swoją obecność." 🚶‍♂️💭 Czasem odejście to nie słabość — to mądrość. Nie przegrywasz bitwy, lecz chronisz swój spokój. Im mniej energii dajesz tym, którzy cię nie cenią, tym więcej masz jej dla ludzi i spraw, które naprawdę się liczą.


 

Utnij kontakt. Z każdym, kto codziennie ma problem. Z ludźmi, którzy są wiecznie zmęczeni. Z tymi, którzy mają zawsze gorzej od innych. Z osobami, którym jesteś potrzebny tylko do pomocy. Z takimi, co nie doceniają, tylko wiecznie oceniają. Z wszystkimi, którzy w twoim towarzystwie obgadują innych. Z ludźmi, którzy tylko chcą gadać, ale nigdy słuchać. Z każdym, kto wiecznie Cię umoralnia. Z tymi, dla których wszystkie Twoje pomysły są do dupy. Z osobami, które tylko chcą brać, ale nigdy nic nie dają. Człowieku, życie to piękna przygoda, której piękno spierdoli Ci każda nieodpowiednia osoba. Nie żyjesz TU jako czyjaś sługa. Nie jesteś od zaspakajania ludzkich potrzeb. Nie jesteś lalką u kogoś w teatrze, ani pionkiem w jego grze.. Nie musisz się podporządkowywać, upodabniać, zadowalać. Nie masz służyć, czekać, wiecznie rozumieć i schodzić z drogi. Czy wszyscy wobec Ciebie tak postępują? Czy może jednak to interes jednostronny? Jesteś tak samo ważny jak wszyscy inni. Nie ma gorszych, ani lepszych. Twoje miejsce to nie zaciemniony kąt, a Twoją rolą nie jest zbieranie czyichś niepowodzeń. Nasz czas ucieka identycznie. To ze ktoś wlazł w Gówno, to jego problem, a nie Twoja wina. Nieodpowiednich żegnaj środkowym palcem, Tych w porządku witaj z otwartymi ramionami. Ludzi miej przy sobie do piękniejszego życia, a nie gorszego koszmaru. ~ Jakub Czarodziej


 

„Dlaczego miałbym przepraszać za potwora, którym się stałem? Nikt mnie nigdy nie przeprosił za to, że mnie takim uczynił. Pamiętaj, nie jestem bez serca, po prostu… nauczyłem się używać go rzadziej.” - Joker


 

Mała, podziękuj mężczyźnie, który złamał ci serce. Podziękuj mu za to, że nauczył cię polegać na samej sobie, bo na nim nie mogłaś. Podziękuj mu za to, że odkryłaś nowe pokłady siły w sobie, bo on był twoją słabością. Podziękuj mu za to, że umiesz dziś stać mocno na swoich nogach, bo o niego nie mogłaś się oprzeć. Podziękuj mu za to, że nauczył cię kochać pomimo wszystko, bo nie było za co. Podziękuj mu za to, że nauczył cię cierpliwości, bo potrzebował jej wiele. Podziękuj mu za to, że sama nauczyłaś się zwyciężać, bo on o ciebie nie walczył. Podziękuj mu za to, że znalazłaś szczęście w sobie, bo on ci go nie dawał. Podziękuj mu za to, że nauczyłaś się kochać siebie, bo on cię nie kochał. /Listy do M


 

JAK UCZĘŚLIWIĆ FACETA 1. Nakarm 2. Prześpij się z nim 3. Nie zadawaj pytań 4. Zostaw go w spokoju. JAK UCZĘŚLIWIĆ KOBIETĘ: 1. Bądźcie przyjaciółmi 2. Towarzyszami 3. Kochankami 4. Bądź miły 5. Czarujący 6. Dobry w kuchni 7. Umięśniony 8. Elektryk 9. Hydraulik 10. Mechanik 11. Stolarz 12. Dekorator 13. Stylista 15. Poeta 16. Psycholog 17. Zabójca owadów 18. Zabójca potworów 19. Dobroduszny 20. Dobry słuchacz 21. Organizator 22. Dobry ojciec 23. Pachnący ale czasem śmierdzący 24. Empatyczny 25. Kulturalny 26. Wrażliwy 27. Uważny 28. Uwodzicielski 29. Inteligentny 30. Zabawny 31. Kreatywny 32. Romantyczny 33. Silny 34. Pełen wyrozumiałości 35. Tolerancyjny 36. Rozważny 37. Ambitny 38. Zdolny 39. Odważny 40. Zdeterminowany 41. Szczery 42. Gotowy stanąć do walki 43. Nie krytykuj 44. Bądź workiem treningowym 45. Samotny bez przyjaciół NIE ZAPOMNIJ O: 46. Często chwal 47. Dawaj prezenty 48. Nie dokuczaj 49. Otwieraj drzwi samochodu 50. Nie stresuj jej 51. Nie patrz na inne kobiety. 52. Podnieś pokrywę toalety. 53. Bądź nauczycielem informatyki. 54. Nie chrap. 55. Nie wycieraj stóp ręcznikiem (co???). A TAKŻE: 56. Nigdy nie zapomnij: * jej urodziny * rocznica randkowania * rocznica pierwszego pocałunku * rocznica pierwszego spotkania *urodziny jej matki * walentynki i bycie wiernym BONUS: I nigdy nie zapominajcie koledzy, nawet jeśli macie rację, zawsze się mylicie. 😂 /P.


 

Ktoś mi ostatnio powiedział, że ludzie, którzy nie są z kimś związani, muszą być bardzo samotni. Odpowiedziałem mu, że jestem singlem i nie czuję się samotny. Zabieram siebie na kolacje, kupuję sobie fajne ubrania. Świetnie się ze sobą bawię. Kiedy nauczysz się dbać o siebie, czyjaś obecność w Twoim życiu jest wyborem, a nie koniecznością. / Keanu Reeves


 

"„Ile masz lat?” „38.” „Jak to jest być w tym wieku?” „Samotnie. Nie mam żony ani dzieci.” „Dlaczego?” „Jestem dość wymagający. Spotkałem wielu ludzi, ale wciąż nie znalazłem tej odpowiedniej osoby.” „Co było dla ciebie ważne kiedyś, ale z czasem przestało mieć znaczenie?” „Kiedyś liczyły się sukcesy zawodowe, kariera, posiadanie rzeczy materialnych. Teraz widzę, że prawdziwe szczęście leży gdzie indziej.” „Gdzie dokładnie?” „W relacjach z bliskimi, w spokojnym życiu, bez zbędnej gonitwy. Chodzi o jakość, nie ilość.” „Co powiedziałbyś swojemu młodszemu ja?” „Nie martw się o przeszłość, życie zawsze znajduje właściwą drogę. Patrz przed siebie, bo wszystko dzieje się w swoim czasie.” /J.Gostomski


 

Czy znasz anegdotę „filiżanki kawy”? Jeśli odważysz się tego wysłuchać ... może odkryjesz coś o sobie ... Chodzisz z filiżanką kawy i nagle ktoś mija, popycha cię i wylewa kawę wszędzie. - Dlaczego kawa rozlała się? - Ponieważ ktoś mnie popchnął. Niewłaściwa odpowiedź. Rozlałeś kawę, ponieważ miałeś ją w filiżance, gdyby to była herbata ... rozlałbyś herbatę. To, co masz w kubku, to to, co się rozlewa. To samo dzieje się, gdy życie cię wstrząsa (co na pewno się wydarzy) Cokolwiek masz w sobie, to się rozleje, to, w co jesteś pełny, to to, co wyjdzie z ciebie i rozpryskujesz to na wszystkich. Możesz iść przez całe życie, udając, że twój kubek jest pełen cnót ... ale kiedy życie cię popycha, rozlejesz to, co faktycznie masz w środku. W końcu prawda wychodzi na jaw, więc będziesz musiał zadać sobie pytanie: co jest w moim kubku? Kiedy życie cię popycha ... co ja się rozlewam? Miłość, radość, pokój, pokora, cierpliwość, wiara, umiarkowanie lub gorycz, przekleństwa, złe myśli, lęki, twarde słowa? Pracuj, aby wypełnić swój kubek wdzięcznością, hojnością, miłością, dobrymi rzeczami. Ponieważ to, co jest pełne twojego pucharu ... to wyjdzie, gdy życie cię wstrząśnie.


 

'Może Cię to zaskoczy. Ale są kobiety, które świetnie prowadzą, lubią seks, nie znoszą rozmowy podczas filmów, nie chcą kasy od mężczyzn i mówią to, co myślą.'


 

Co Wam przyjdzie ludzie z tych walizek złota, jeśli nie umiecie ręki sobie podać. Co Wam przyjdzie ludzie z brzęczących sakiewek, jeśli jeden o drugim nic dobrego nie wie. A przecież jest nad nami błękitne, ciche niebo, przecież bzy zakwitną i tyle jest dobrego. Co Wam przyjdzie ludzie z tych stosów pieniędzy, jedni się weselą drudzy żyją w nędzy. Co Wam przyjdzie ludzie z tej gonitwy wiecznej, czy się wasze życie przez to stanie lepsze? A przecież jest nad nami błękitne, ciche niebo przecież bzy zakwitną i tyle jest dobrego. /Słowiański Włóczykij


 

"— Tato, mogę cię o coś poprosić? Potrzebowalibyśmy pięciu tysięcy złotych na nasze wesele. Ojciec uniósł wzrok, lekko zaskoczony. — Pięć tysięcy? A ile w sumie kosztuje całe wesele? — Sto dwadzieścia tysięcy. Wykorzystaliśmy już oszczędności i wzięliśmy pożyczkę, ale nadal trochę nam brakuje. Zawsze powtarzałeś, że jeśli kiedykolwiek będę potrzebował pomocy, mogę się do ciebie zwrócić... Ojciec przez chwilę milczał. Potem spokojnie odpowiedział: — Dobrze. Przyprowadź swoją przyszłą żonę. Poczekam na was w swoim gabinecie. Po chwili narzeczeni przyszli razem. Ojciec przywitał ich z uśmiechem, zaproponował coś do picia i powiedział: — Mówiliście, że przyjęcie będzie kosztować sto dwadzieścia tysięcy złotych. Mogę zapytać, dlaczego aż tyle? — To nasz wielki dzień — odezwał się syn. — Chcemy wyjątkowej uroczystości, z wieloma gośćmi. To zawsze było jej marzenie. Ojciec spojrzał na dziewczynę i zapytał łagodnie: — Powiedz mi szczerze, zawsze marzyłaś o bajkowej imprezie... czy o szczęśliwym i trwałym małżeństwie? Ona zawahała się na moment, po czym odpowiedziała szczerze: — O dobrym małżeństwie, oczywiście. Wtedy ojciec oparł się o biurko, splótł dłonie i zaczął mówić spokojnym tonem: — Widzicie, przyjęcie trwa jedną noc. Małżeństwo, jeśli się uda, całe życie. Czy naprawdę rozsądne jest zadłużać się na coś, co kończy się po kilku godzinach? Większości osób, które zaprosicie, i tak nie będzie przy was w ważnych momentach życia. Mówię wam to z własnego doświadczenia… — Ja też wyprawiłem wielkie wesele. Wydałem więcej, niż mogłem sobie pozwolić. Było tańce, jedzenie, toasty… wszyscy szczęśliwi. Ale następnego dnia zostaliśmy tylko ja i wasza mama — z rachunkami do zapłacenia. — Nikt nie przyszedł pomóc nam opłacić czynszu. Nikt nie wspierał nas, kiedy zaczęły się trudności. A te uśmiechy podczas przyjęcia? Zniknęły. Niektórzy nawet obgadywali nas za plecami. Syn spuścił wzrok, zakłopotany. — Tato… jeśli nie możesz mi pomóc, rozumiem. Nie trzeba było tej całej przemowy… Ale tym razem odezwała się narzeczona. Spojrzała teściowi prosto w oczy i powiedziała: — Nie, poczekaj. Myślę, że masz rację. Możemy zrobić coś skromniejszego. Kameralną ceremonię. A pieniądze przeznaczyć na coś, co będzie miało trwałą wartość. Ojciec uśmiechnął się. Wstał, otworzył szufladę i wyjął z niej czek. — Tutaj jest dwadzieścia tysięcy złotych. Ale nie na wesele. Dla was. Na dobry początek wspólnego życia. Na mieszkanie, podróż, jakiś projekt… coś, co naprawdę ma sens i zostaje na dłużej. Potem spojrzał na nich z serdecznością i dodał: — Mądry człowiek nie buduje małżeństwa w blasku jednej nocy, tylko w codziennych wyborach. Prawdziwa miłość nie potrzebuje poklasku gości — potrzebuje, by ją pielęgnować, w ciszy, za zamkniętymi drzwiami. Oni milczeli. Ale tym razem to nie było zakłopotanie. To była wdzięczność. Morał: Nie koszt przyjęcia świadczy o wartości związku, lecz głębia zaangażowania. Lepiej zacząć prosto, ale z mocnym fundamentem, niż od hucznego początku i skończyć z ciężarem długów… i koniecznością utrzymywania pozorów. Prawdziwa miłość nie potrzebuje pokazów. Potrzebuje, by ją przeżywać." /S.Rangel. Głowa do góry.


 

"Tylko nie martw się przez cały dzień. Wyznacz sobie na to godzinę, a potem ciesz się życiem" /ks. J.Kaczkowski


 

Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem. ~ Albert Camus 8 sierpnia - Międzynarodowy Dzień Kota 🐱


 

Gdy mnie już nie będzie - nie płacz. Będę obok. W ciszy poranka, w zapachu kawy, w ciepłym świetle słońca, które dotknie twojej dłoni. Nie szukaj mnie na cmentarzu - żyję w twoich wspomnieniach, w każdym dniu, w którym mnie pamiętasz. Zatrzymaj się na chwilę. Zamilknij. Uśmiechnij się. Poczuję to. Bo prawdziwa miłość nie umiera. Ona po prostu uczy się milczeć. ~ Autor nieznany